Z tańcami na parkingu i pasją w plecaku. Wspomnienia oleśniczanki o złotej erze turystyki
Dla wielu mieszkańców Oleśnicy tamte czasy kojarzą się z Centralnym Ośrodkiem Szkolenia Specjalistów Technicznych Wojsk Lotniczych. To właśnie tam, 3 stycznia 1970 roku, pracę rozpoczęła Wanda Szafrańska. Szybko okazało się, że jej obowiązki służbowe splotą się z jej największą życiową miłością – turystyką.

Kurs na Szklarską Porębę
Początki zorganizowanych wyjazdów wymagały nie tylko chęci, ale i konkretnych kwalifikacji. Aby móc legalnie prowadzić grupy w góry, pani Wanda została skierowana przez jednostkę wojskową na specjalistyczny kurs PTTK do Szklarskiej Poręby. – Po ukończeniu kursu otrzymałam legitymację Organizatora Turystyki II stopnia. Mając uprawnienia, mogłam zacząć wdrażać i zachęcać pracowników cywilnych, kadrę wojskową oraz ich rodziny do wspólnego odkrywania piękna Dolnego Śląska – wspomina Wanda Szafrańska.

Autobus pełen radości i… tańców
Od tego momentu niemal w każdy weekend spod jednostki ruszał służbowy autobus wypełniony po brzegi entuzjastami gór. Za kierownicą zasiadał zawsze uśmiechnięty pan Kowalski, a trasy wiodły do najpiękniejszych zakątków regionu: Zieleńca, Międzygórza, Zamku Czocha czy w skalne labirynty Gór Stołowych.
Wyprawy te miały swój niepowtarzalny rytm. – Podczas podróży robiliśmy przerwy na parkingach. Muzyka leciała głośno, a my po prostu tańczyliśmy. Ludzie przejeżdżający obok zatrzymywali się i podziwiali nas oklaskami. To była prawdziwa pasja jednocząca ludzi – dodaje z nostalgią pani Wanda.

Nostalgiczny powrót do przygody
Dziś, patrząc z perspektywy ponad 50 lat, pani Wanda Szafrańska podkreśla, że warto pielęgnować te wspomnienia. W świecie zdominowanym przez nowoczesne technologie i indywidualną turystykę, dawne wyjazdy pracownicze jawią się jako synonim autentycznej wspólnoty.
To była „podróż sentymentalna” w czasy, gdy turystyka była przygodą dostępną na wyciągnięcie ręki, budowaną na relacjach, wspólnym śpiewie i wzajemnej życzliwości. Choć od pierwszych wypraw minęło pół wieku, duch tamtych zlotów i entuzjazm grupy z COSSTWL wciąż żyją we wspomnieniach uczestników.

