Za kulisami samorządu. rozmowa z Mariolą Kutek o pracy, wyzwaniach i planach
Pracuje Pani na rzecz gminy Bierutów od wielu lat. Jak zmienił się urząd i sama gmina przez ten czas?
Tak, pracuję w naszej gminie od 18 lat. Miasto i Gmina Bierutów zmieniła się bardzo. Oczywiście na lepsze. Nasza gmina uchodzi za oazę ciszy i spokoju i za to jest lubiana przez tych mieszkańców, którzy cenią przyrodę i naturę. Jeśli chodzi o inwestycje, które są dla nas równie ważne, to pamiętam, że pierwszą inwestycją jaką obserwowałam i jaka powstała, co prawda w rękach prywatnych, był Hotel Markus. To była pierwsza sprzedana działka państwu Bratosiewiczom, którzy wygrali ogłoszony przez nas przetarg, chwilę po objęciu przeze mnie stanowiska sekretarza gminy. Taki mam sentyment do tej budowy, bo Hotel jest naprawdę piękny i jest bardzo dobrze zarządzany.
Później kolejno rosły nasze gminne inwestycje, realizowane przez pana burmistrza Bogusława Kobiałkę i jego zastępcę Andrzeja Czechowskiego: budynek nowego Gimnazjum (obecny CUW, MGOPS i Biblioteka), Hala Sportowa przy Szkole Podstawowej w Bierutowie, szeroko rozumiane wodociągi i kanalizacja w całej gminie, ,,Zatorowie” wyposażone w nowe oświetlenie oraz wykostkowane drogi, elewacja Urzędu Miejskiego w Bierutowie (ukończona i rozliczona przez pana burmistrza Piotra Sawickiego), świetlice na wioskach, wybudowane przez pana burmistrza
Kobiałkę. A w kadencji burmistrza Piotra Sawickiego wybudowane lub odremontowane: świetlica w Sątoku, przeprowadzone remonty świetlic: w Posadowicach, Solnikach Wielkich, Jemielnej, Stroni, Zbytowej. Tu jest jeszcze sporo do zrobienia i obecny pan burmistrz dba o tę sferę, ma dobre plany i czuwa nad powstającymi projektami i realizacjami.
Koleją ważną zmianą dla gminy jest wybudowane przez pana burmistrza Piotra Sawickiego Przedszkole Miejskie w Bierutowie oraz Żłobek Miejski jako jeden budynek ale dwie instytucje tak ważne dla rodziców i ich pociech. To bardzo poważna inwestycja, okupiona ogromnym wysiłkiem finansowym i emocjonalnym. Realizowana w bardzo niesprzyjającym otoczeniu ekonomicznym (wybuch wojny, wzrost cen, inflacja) a jednak udany. Dzieci i ich przyszłość są dla naszego samorządu najważniejsze. Posiadanie tak dużego przedszkola i żłobka jest czynnikiem sprzyjającym rozwojowi gospodarczemu naszej gminy i to mnie akurat bardzo cieszy. Reszta jest po stronie rodziców (śmiech).
Pomimo ogromu potrzeb w sferze dbania o drogi, to należy wspomnieć, że wybudowaliśmy i wyremontowaliśmy wiele dróg, choć wiadomo, że tu zawsze jest niedosyt. Powstało jeszcze wiele, wiele innych ważnych inwestycji, o których nasz samorząd na bieżąco informuje, a nie chcę tu tematu szczegółowo rozszerzać, bo należałoby załączyć kilka stron (śmiech). W Rynku nad innymi obiektami góruje piękna, zabytkowa i świeżo odrestaurowana wieża ratuszowa, dzięki staraniom obecnego pana burmistrza oraz pań zajmujących się pozyskiwaniem środków z UE (pozyskano 2,75 mln) udało się odremontować ten cenny zabytek.
W ostatnim czasie samorządowi udało się również zdobyć 4,29 mln zł i zmodernizować Stację Uzdatniania
Wody w Bierutowie. To bardzo istotna dla wszystkich mieszkańców inwestycja. Od lat damy o oświetlenie uliczne, w tej dziedzinie tez bardzo wiele zrobiliśmy. Inwestycje to temat bardzo ważny i priorytetowy dla obecnych władz. Jeśli chodzi o Urząd Miejski w Bierutowie to zaszła w nim duża zmiana pokoleniowa. Obserwuję ją osobiście, gdyż od lat zajmuję się naborami, czyli rekrutacją w naszej gminie.
Cieszę się z tej zmiany, bo bardzo lubię pracować z młodym pokoleniem, gdyż mają świetne pomysły i są zawsze zaangażowani w pracę. Z drugiej strony zawsze ze smutkiem żegnam naszych współpracowników, którzy odchodzą na zasłużone emerytury, bo ich wiedza i doświadczenie są i będą zawsze ogromną wartością, służącą nam wszystkim w realizacji zadań samorządowych. Często nas odwiedzają, co nas cieszy. Lubimy i cenimy ich rady. Urząd zawsze stoi dla nich otworem.
W Urzędzie zaszło również wiele zmian jeśli chodzi o elektronizację usług w administracji publicznej, w dziedzinie bezpieczeństwa informacji, w wyzwaniach prawnych i technicznych, jakie przed nami stawia zmieniająca się rzeczywistość prawna i cyfrowa. Wdrożyliśmy system EZD PUW tj. Elektroniczne Zarządzanie Dokumentacją w Urzędzie, wdrożyliśmy i zintegrowaliśmy EZD z e-Doręczeniami. W roku 2021 r. w naszym Urzędzie powstał punkt potwierdzający profil zaufany. Bardzo zmieniła się obsługa klientów w urzędzie kontekście procesów związanych z cyfryzacją administracji. A wszystko to wydarzyło się po to, aby ułatwić procesy obsługi mieszkańców oraz klientów urzędu. Obecny pan burmistrz bardzo dba, wspólnie z nami oczywiście, o tę ważną sferę. To że bardzo lubi tę dziedzinę wiedzy, ułatwia naszą pracę. On sam ma dużo pomysłów w tej dziedzinie, które skutecznie wdraża. Obecnie wdrażamy też KSeF tj. Krajowy System e- Faktur. O Urzędzie oraz mieście i gminie Bierutów mogłabym mówić bardzo dużo, bo to moja pasja tak naprawdę.
Czy pamięta Pani swój pierwszy dzień pracy w urzędzie? Jakie były wtedy największe wyzwania?
Największym wyzwaniem dla mnie jako osoby, która przed objęciem tego stanowiska pracowała kilka lat w sektorze prywatnym, było przyzwyczaić się do tego, że w samorządzie jest inny podział decyzyjności, że bardzo jest położony nacisk na bezpośredni kontakt z mieszkańcami, klientami Urzędu, którzy biorą czynny udział we wszelkich postępowaniach. I choć jako prawnik-administratywista rozumiałam to, mając z tyłu głowy ważną zasadę kodeksu postępowania administracyjnego tj. zasadę czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym, to jednak było to dla mnie sporym wyzwaniem. Poradziłam sobie jednak z tym bardzo dobrze, bo lubię dialog i bezpośredni kontakt z rozmówcą. Osobiście uważam, że dobrze poprowadzona rozmowa daje dużo obu stronom w osiągnięciu i pogodzeniu ich celów. Zawsze należy wysłuchać dwie strony. Dialog to moja domena.
Funkcja sekretarza gminy jest odpowiedzialna, ale często mało widoczna dla mieszkańców. Na czym w praktyce polega Pani codzienna praca?
Praca sekretarza gminy jest wieloaspektowa. Na wielu forach o sekretarzach mówi się tak: ,,jak nie wiadomo do kogo należy zadanie to do sekretarza dać”. W zakresie moich obowiązków leżą sprawy związane z obiegiem dokumentów w całym Urzędzie, mój codzienny poranek polega na przeczytaniu całości korespondencji, która wpływa do Urzędu, podzieleniu jej na jednostki i komórki org. zanim przekażę ją w całości panu burmistrzowi, który ją dekretuje do jednostek gminnych i komórek organizacyjnych w urzędzie. Poza tym nadzoruję właściwą i zgodną z prawem organizację pracy urzędu, czyli wszystkie sprawy uregulowane w kodeksie pracy są pod moim okiem. Prowadzę procedury naboru, nadzoruję pracę Referatu Spraw Obywatelskich i Urzędu Stanu Cywilnego. Prowadzę Rejestr Zarządzeń Burmistrza Bierutowa i odpowiadam za koordynację tej dokumentacji.
Odpowiadam za pisanie wielu procedur m.in.: Regulaminu Pracy, Regulaminu Organizacyjnego, Regulaminu Wynagradzania, Regulaminu Naboru, Regulaminu Służby Przygotowawczej w Urzędzie oraz wiele innych. Pilnuję zmian do nich i je opracowuję. Współpracuję z jednostkami organizacyjnymi, kieruję pracą Referatu Organizacyjnego. Zarządzam sprawozdawczością do Głównego Urzędu Statystycznego i współpracuję w tej dziedzinie ze wszystkimi komórkami organizacyjnymi. Kieruję bieżącymi sprawami gminy w przypadku nieobecności burmistrza i jego zastępcy. Sporządzam projekty uchwał z zakresu prowadzonych spraw na moim stanowisku. Wdrażam nowe rozwiązania w Urzędzie np. EZD, e Doręczenia. Organizuję z ramienia burmistrza Bierutowa akcje wyborcze w Mieście i Gminie Bierutów. Uczestniczę we wszystkich naradach kierownictwa Urzędu Miejskiego w Bierutowie. To tylko ogólny zarys. Nie chcę brnąc w szczegóły bo jest ich bardzo dużo.
Jakie decyzje lub projekty z ostatnich lat uważa Pani za szczególnie ważne dla rozwoju gminy?
W ciągu ostatnich lat najważniejszymi i zrealizowanymi projektami było wybudowanie Przedszkola Miejskiego w Bierutowie, remont Wieży Ratuszowej, modernizacja Stacji Uzdatniania Wody w Bierutowie, budowa oświetlenia drogowego oraz remont drogi wojewódzkiej przebiegającej przez Bierutów (to jeszcze za poprzedniego Burmistrza). Ubolewam nad tym, że pomimo dbania o środki zewnętrzne, bo mamy świetna komórkę tj. Biuro Projektów Rozwojowych w Urzędzie, która robi ogromną pracę w tej dziedzinie i ściąga naprawdę dużo środków, nie tylko z UE, to mamy ciągły niedosyt finansowy, aby drogi budować, remontować i rozbudowywać. Tu mogę porównać ten aspekt naszej pracy do budżetu domowego, chcemy mieć tę kostkę przed domem, ale musimy poczekać, bo nie wszystko na raz uda się wybudować, choć wścieka nas, że się ciągle potykamy o kamyki, to musimy odnaleźć w sobie spokój i pokorę, bez eskalowania niepotrzebnych emocji i zwyczajnie po ludzku poczekać.
Czy praca w samorządzie bardziej opiera się na procedurach czy na rozmowie z ludźmi?
Praca w samorządzie opiera się i na procedurach (czyli na najistotniejszej zasadzie z KPA, że organy administracji publicznej działają na podstawie przepisów prawa) i na rozmowie z ludźmi. Zanim powstanie procedura, decyzja administracyjna, uchwała, zarządzenie to jest w pierwszej kolejności rozmowa z ludźmi, są narady, pisanie projektów, burzliwe czasem wymienianie poglądów na określone zadanie i sposób jego realizacji. Czasem jest naprawdę trudno i wracamy z bólem głowy do domu. No ale tak już jest, każdy wraca do domu z jakimś bólem.
Co zatem w pracy urzędnika samorządowego jest dziś najtrudniejsze?
Zbyt częste i nie do końca dobrze uzgodnione z samorządami zmiany w prawie. No i oczywiście za mała ilość środków finansowych. System finansowania samorządów jest od wielu lat dotknięty poważnym schorzeniem tj. za zadaniami nakładanymi na nas, czyli na gminy idą za małe środki finansowe. To mnie najbardziej zawsze irytuje. A wdrażanie zmian bywa bardzo skomplikowane. Samorząd na poziomie gminy musi wdrażać akty prawa powszechnie obowiązującego w Polsce na grunt gminny. Wdrażanie przepisów prawa, w praktyce polega nie tylko na napisaniu procedur na ich podstawie, które są później przez nas respektowane i przestrzegane, ale też na napisaniu i uchwaleniu budżetu gminy na kolejny rok. Później trzymanie się tego. Nie można bowiem dowolnie wydatkować środków, należy ściśle trzymać się budżetu. Jeśli na coś zabraknie, to należy znaleźć coś z czego możemy zrezygnować, czyli wskazać źródła finansowania, aby to zadanie na które zabrakło środków skończyć. Naczynia połączone, można więc wiele pomysłów mieć, ale zawsze trzeba Radzie Miejskiej wskazać źródło finansowania nowego pomysłu. To takie banalne ale w samorządzie najtrudniejsze.
Jak zmieniły się oczekiwania mieszkańców wobec urzędu w ostatnich latach?
Świat pędzi niesłychanie szybko i chcemy natychmiastowych zmian. W związku z tym oczekiwania nasze też są takie, że myślimy, iż decyzje administracyjne mogą być wydawane w błyskawicznym tempie. Tak niestety nie jest – urzędy maja swoją legislację, a nasza rola jest taka, żeby pilnować aby wszystko szło zgodnie z obowiązującym prawem, które jest dla nas priorytetowe.
Co Pani zdaniem jest największym atutem gminy Bierutów?
Ludzie, przyroda, bliskość Oleśnicy, Jelcza-Laskowic, Wrocławia no i obwodnicy oraz duża ilość terenów inwestycyjnych. Naszym największym atutem są przedsiębiorcy (to o nich można napisać naprawdę dużo), sołectwa, ludzie pracy, seniorzy. Zawsze jestem mocno zbudowana tym, kiedy np. organizuję akcję wyborczą i jest ogromnie dużo pracy organizacyjnej, formalnej i pod dużą presją czasu. A wszystko to idzie mi bardzo sprawnie i dobrze, bo otaczają mnie zaangażowani, pracowici i dobrze zorganizowani ludzie, którzy współpracują. To największy atut naszej gminy.
Przyroda też jest niesamowita. Wystarczy pojechać za granicę i tu wrócić, wtedy najlepiej się dostrzega co mamy. Na czym polega nasze bogactwo. Bliskość obwodnicy wpływa i wpływać będzie na nasz dalszy rozwój. Bliskość tak wspaniałych miast jak Oleśnica, Jelcz-Laskowice no i nasz wspaniały Wrocław stanowi ogromny atut.
Jak radzi sobie Pani ze stresem i presją odpowiedzialności?
Kiedyś gorzej. Obecnie radzę sobie bardzo dobrze. Dużo się ruszam i neutralizuję w ten sposób nagromadzony w ciągu dnia stres. Mam wspaniałą rodzinę – wyrozumiałego męża i dorosłego syna, którzy dają mi ukojenie i zrozumienie dla mojej pracy. Ponadto kocham zwierzęta (posiadam psa i kota). Obcowanie z nimi jest niesamowicie relaksujące.
Czy zdarza się, że pracę zabiera Pani do domu, czy potrafi Pani oddzielić życie zawodowe od prywatnego?
Tak oczywiście. Od lat zdarza mi się brać pracę do domu. Natomiast nauczyłam się oddzielać te życia. Ważne jest, aby zadbać o rodzinę, przyjaciół i też o samego siebie. Wypoczynek to ważna rzecz, człowiek poświęcający się tylko pracy bardzo dużo traci. Traci kontakt z bliskimi, dziećmi, które czują się zaniedbane emocjonalnie i nie czują się dla nas ważne. A to największa strata, której już po czasie nie udaje się odbudować. Wszystko ma swój czas. Z czasem można stracić też zdrowie, a to największy nasz zasób, którego nie udaje się odzyskać. Trzeba więc dbać o zdrowie.
Gdyby nie praca w samorządzie, czym mogłaby się Pani zajmować zawodowo?
Przed objęciem stanowiska sekretarza gminy, planowałam zdobyć licencję syndyka, gdyż pracowałam na kierowniczym stanowisku w kancelarii jednego z syndyków we Wrocławiu i sama rozważałam iść tą drogą. Natomiast przypadek sprawił, że spełniło się moje marzenie i zdobyłam pracę w administracji samorządowej, w której od początku czułam się jak ryba w wodzie.
Co najbardziej lubi Pani robić w wolnym czasie?
Lubię czytać, pływać, daleko chodzić, ale też pomagać innym ludziom w różnych sprawach. Szczególnie tym najsłabszym. Natomiast z uwagi na ich prywatność, nie rozgłaszam tego.
Czy ma Pani swoje ulubione miejsce w gminie Bierutów?
Tak, jest ich sporo, kiedy tylko mam czas, lubię usiąść w Rynku pod piękną obecnie wieżą ratuszową. Mam wtedy okazję spotkać znajomych i moją rodzinę. Bardzo lubię też przepiękny ogród przy siedzibie firmy państwa Osadkowskich. Jest to przepiękny park, o który ci państwo dbają od lat. Bardzo często spaceruję też po lesie, którego w naszej gminie jest bardzo dużo.
Jak najchętniej odpoczywa Pani po pracy?
Spaceruję z moim psem, pływam, ale lubię też gotować dla mojego męża, syna i dla dalszej rodziny. Lubię ich gościć. Sprawia mi to ogromną radość, choć czasu na odpoczynek mam zawsze mało.
Czy jest jakaś pasja, która towarzyszy Pani od lat?
Powiem to z całą szczerością. Moją pasją jest samorząd, który jak wiadomo jest wspólnotą ludzi na odpowiednim terytorium. Mieszkańcy gminy tworzą z mocy prawa wspólnotę samorządową. Praca z ludźmi, organizowanie, dialog, wymiana wiedzy, poglądów, dają mi ogromną satysfakcję. Wynika to z mojego poglądu na życie, że tylko wspólnota i praca z ludźmi ma sens. Potrzebujemy siebie do osiągania różnych celów. Zespół (wspólnota) jest zawsze silniejsza od jednostki. Współpraca daje przewagę. Ja to wiedziałam już na studiach. Ukończyłam Wydział Prawa Administracji i Ekonomii na Uniwersytecie Wrocławskim, a specjalność jaką wybrałam to Administracja Rządowa i Samorządowa. Dało mi to bardzo solidne podstawy do bycia dobrym samorządowcem. W 2014 r. ukończyłam też studia podyplomowe organizowane przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji pn. Akademia Liderów Samorządowych. Z całą odpowiedzialnością mogę zatem powiedzieć, że samorząd to moja pasja.
Jakiej gminy Bierutów chciałaby Pani za kilka lub kilkanaście lat?
Chciałabym gminy, w której mamy solidne drogi i chodniki, zadbane zabytki. Solidnie wyremontowany Zamek Książąt Oleśnickich z ukwieconym ogrodem, w którym odbywają się uroczystości gminne, szkolenia prywatnych przedsiębiorców, inne uroczystości. Gminę, która ma zrewitalizowany Rynek, który sprawia radość wszystkim. Bierutów, który ma wreszcie zalew i tam przy nim rozwijają się mali i średni przedsiębiorcy z naszej gminy. Bierutów, który jest blisko natury z ekologicznym zacięciem, które polega na kontynuowaniu programów, szczególnie w zakresie ochrony środowiska, wody i powietrza. Gminy w której uprawia się sport, są ścieżki rowerowe, nowoczesne place zabaw dla dzieci, skatepark, nowoczesne boiska, podwórka w dużych wspólnotach. Gmina w której funkcjonuje dobrze rozwinięta komunikacja autobusowa a samorząd nie musi promować już swoich terenów inwestycyjnych, bo inwestorzy sami do nas przychodzą.