Wielki powrót lat 60. do Oleśnicy. Ten projekt to coś znacznie więcej niż tylko street art

Red | Red
Wielki powrót lat 60. do Oleśnicy. Ten projekt to coś znacznie więcej niż tylko street art
Archiwalne zdjęcie kamienic z oleśnickiego rynku, na którym odtworzono dawny mural.
Zakończyły się prace nad monumentalnym dziełem zdobiącym elewacje dwóch oleśnickich kamienic. Patrząc na efekt końcowy, trudno mówić tu o tradycyjnym street arcie. To fascynująca podróż w czasie i architektoniczna rekonstrukcja, którą możemy dziś podziwiać nie tylko na żywo, ale i porównać z archiwalnymi fotografiami z lat 60.!

Za realizację tego niezwykłego projektu odpowiada Marcin P. L. Mrowicki – utalentowany oleśniczanin, który włożył ogrom pracy w odtworzenie każdego, najdrobniejszego detalu historycznych fasad. Efekt jego działań to nie tylko triumf lokalnego talentu, ale przede wszystkim hołd dla niezwykłej historii tych budynków.

Więcej niż farba na ścianie. Powrót do lat 60.

Na wyjątkowość tego przedsięwzięcia zwraca uwagę Remigiusz Szczuraszek, pasjonat historii, który na bieżąco śledził postępy prac. Jak słusznie zauważa, używanie w tym przypadku słowa „mural” jest sporym niedopowiedzeniem.

Zwykły mural kojarzy się z obrazem naniesionym na pustą ścianę. Tutaj natomiast mamy do czynienia z pieczołowitym przywróceniem historycznego wyglądu elewacji dwóch kamienic. Ich historia jest bowiem niezwykle burzliwa. Po wojennych zniszczeniach w tym miejscu powstała bardzo prosta zabudowa, pozbawiona jakichkolwiek większych zdobień. Dopiero w latach 60. XX wieku dwaj twórcy – Ryszard Gachowski i Ryszard Sokół – nadali tym budynkom zupełnie nowy, unikalny charakter, projektując artystyczną kompozycję obejmującą niemal całe elewacje. To właśnie ten zapomniany wygląd powrócił dziś na ulice Oleśnicy.

Historia zapisana na starych fotografiach

To, co czyni ten projekt absolutnie wyjątkowym, to fakt, że nie musimy polegać wyłącznie na ludzkiej pamięci. Zachowały się stare, unikalne zdjęcia z okresu świetności tych architektonicznych zdobień. Dzięki archiwalnym kadrom możemy na własne oczy przekonać się, z jak ogromnym pietyzmem i dokładnością Marcin P. L. Mrowicki podszedł do zadania.

Porównanie czarno-białych, historycznych fotografii z dzisiejszym, tętniącym kolorami (i precyzją) efektem prac robi kolosalne wrażenie. Archiwalne zdjęcia stanowią najlepszy dowód na to, że artysta nie stworzył nowej wizji, lecz perfekcyjnie wskrzesił duszę tych budynków z lat 60.

Czytaj także:

Zdjęcia pochodzą z archiwum Remigiusza Szczuraszka

Udostępnij:
REKLAMA