REKLAMA

Więcej niż firma. Aleksandra Ambroży-Lejczak połączyła biznes z misją

Katarzyna Kijakowska | Katarzyna Kijakowska
Więcej niż firma. Aleksandra Ambroży-Lejczak połączyła biznes z misją
W wolnych chwilach pani prezes chłonie naturę i uprawia sport. FOT. ARCHIWUM PRYWATNE
Tą rozmową rozpoczynamy marcowy cykl wywiadów z kobietami, które w biznesie, działalności społecznej i innych aktywnościach realnie wpływają na swoje otoczenie. Chcemy jednak pokazać je nie tylko przez pryzmat stanowisk, wyników i strategii, lecz także od strony ich pasji, sposobu myślenia oraz tego, kim są poza pracą. Naszą pierwszą rozmówczynią jest Aleksandra Ambroży-Lejczak – prezes Produkty Medyczne Sp. z o.o., współtwórczyni inicjatyw wspierających sektor opieki długoterminowej w Polsce. Rozmawiamy o drodze od niewielkiego gabinetu fizjoterapeutycznego do ogólnopolskiej skali działania, o odwadze w podejmowaniu decyzji, budowaniu trwałych struktur, ale także o tym, jaką rolę w jej życiu odgrywa sport, natura i relacje z ludźmi.
REKLAMA

Zaczynaliście od niewielkiego gabinetu fizjoterapeutycznego. Czy pamięta Pani moment, w którym pojawiła się myśl: „Możemy zrobić coś więcej”?

Pierwszy gabinet dzierżawiliśmy od kompleksu rekreacyjnego Atol. Początkowo pracował w nim wyłącznie mój mąż, z czasem dołączali kolejni fizjoterapeuci.

Moment przełomowy przyszedł wtedy, gdy kalendarz był wypełniony do ostatniego miejsca, a możliwości dalszego rozwoju w dotychczasowej formule zaczęły się wyczerpywać. W naturalny sposób pojawiło się pytanie o kolejny krok.

Praca fizjoterapeuty nie kończy się na terapii – bardzo często wiąże się z koniecznością wyposażenia pacjenta w odpowiedni sprzęt ortopedyczny czy rehabilitacyjny. Z perspektywy ekonomisty dostrzegłam wyraźną potrzebę rynkową. Skoro pojawia się realny popyt, warto stworzyć profesjonalną i odpowiedzialną podaż. Tak narodził się pomysł otwarcia sklepu medycznego – jako logiczne i komplementarne rozwinięcie naszej działalności.

Na ile decyzja o otwarciu pierwszego sklepu medycznego była odważnym krokiem, a na ile naturalną konsekwencją rozwoju?

W dużej mierze była to naturalna konsekwencja rozwoju naszej działalności. Prowadząc gabinet, dostrzegaliśmy rosnące zapotrzebowanie pacjentów na specjalistyczny sprzęt ortopedyczny i rehabilitacyjny. Co więcej, jeszcze w trakcie rozwijania części usługowej – jako swego rodzaju ciekawostkę mogę dodać, że ze środków zebranych na naszym weselu – kupiliśmy dwa sklepy internetowe oferujące markowe amerykańskie ortezy: donjoy.pl oraz aircast.pl. Z powodzeniem prowadziliśmy je z domu, zdobywając pierwsze doświadczenia w sprzedaży specjalistycznego asortymentu medycznego.

Nie oznacza to jednak, że był to proces łatwy. Otwarcie sklepu stacjonarnego z kontraktem NFZ zajęło mi niemal dwa lata. Procedury okazały się znacznie bardziej złożone, niż początkowo zakładaliśmy. W dużej mierze udało się to dzięki wsparciu mojej przyjaciółki Magdy, która wykazała się ogromną cierpliwością i determinacją w kontaktach z instytucjami publicznymi. Dla nas był to wówczas zupełnie nowy obszar, wymagający zdobycia specjalistycznej wiedzy i zrozumienia skomplikowanych regulacji.

Odwagi wymagały także pierwsze miesiące prowadzenia sklepu – wchodziliśmy w nową branżę, ucząc się jej w praktyce. Dziś patrzę na ten etap z dużą wdzięcznością, bo był to czas intensywnej nauki, który zbudował fundament pod dalszy rozwój.

Połączyliście z mężem kompetencje – ekonomię i fizjoterapię. Jak wygląda ten podział ról w praktyce i czy od początku wiedzieliście, że to będzie Wasza wspólna droga biznesowa?

Od początku było dla nas jasne, że łączymy dwa uzupełniające się światy – medyczny i biznesowy. Mąż odpowiadał za obszar merytoryczny: fizjoterapię, standardy terapii, rozwój zespołu oraz jakość pracy z pacjentem. Ja koncentrowałam się na strategii, finansach, skalowaniu działalności, marketingu i budowie procesów organizacyjnych.

Wraz z rozwojem firmy, rozbudową struktury oraz powstaniem kolejnych podmiotów – Fundacji Senior-Care i stowarzyszenia Krajowa Izba Domów Opieki – podział ról ewoluował i był dostosowywany do aktualnych wyzwań.

Obecnie mój mąż prowadzi stowarzyszenie KIDO, w którym działa w pełni autonomicznie. Ja odpowiadam za rozwój spółki Produkty Medyczne Sp. z o.o., ponosząc pełną odpowiedzialność za jej strategię i wyniki. Fundację Senior-Care wspieramy wspólnie – traktując ją jako ważny obszar naszej społecznej odpowiedzialności i zaangażowania.

Aleksandra Ambroży-Lejczak jest prezesem spółki
Produkty Medyczne.

W którym momencie poczuła Pani, że lokalny biznes zaczyna mieć ogólnopolski zasięg?

Momentem przełomowym w rozwoju naszej firmy było nawiązanie współpracy z domami opieki. Szybko dostrzegliśmy, jak ogromne są potrzeby w ośrodkach opieki długoterminowej. Zauważyliśmy również, że brak znajomości zasad refundacji sprzętu medycznego często działał na niekorzyść mieszkańców, ograniczając im dostęp do należnego wsparcia.

Obsługa pierwszych ośrodków na Dolnym Śląsku przyniosła nam nie tylko cenne doświadczenie, ale przede wszystkim ogromną satysfakcję – świadomość, że realnie poprawiamy komfort i jakość życia seniorów, stała się dla nas silnym impulsem do dalszego działania.

Wykorzystując doświadczenie biznesowe zdobyte podczas współtworzenia i rozwijania rodzinnej firmy Ambroży Sp. z o.o., rozpoczęliśmy proces skalowania naszego lokalnego przedsięwzięcia na kolejne regiony Polski. Jako pionierzy w zakresie dostarczania sprzętu medycznego bezpośrednio do miejsca zamieszkania pacjenta wyróżnialiśmy się na rynku – żaden inny sklep medyczny nie oferował wówczas takiego modelu działania.

Dynamiczny wzrost liczby pacjentów szedł w parze z rozwojem naszej struktury organizacyjnej, logistyki oraz procesów operacyjnych. Dzięki temu mogliśmy konsekwentnie zwiększać skalę działalności, nie tracąc przy tym jakości obsługi i indywidualnego podejścia do każdego podopiecznego.

Z działalności komercyjnej narodziła się fundacja Senior-Care i później Krajowa Izba Domów Opieki. Co było impulsem do wyjścia poza biznes i wejścia w działalność społeczną oraz systemową?

Współpracując z placówkami opiekuńczymi, dostrzegaliśmy wyraźne braki systemowe – niedofinansowanie, brak jednolitych standardów oraz ograniczone wsparcie merytoryczne dla właścicieli i dyrektorów domów opieki. Te obserwacje stały się impulsem do działania.

W 2019 roku zorganizowaliśmy pierwszą konferencję Senior-Care, skierowaną do domów opieki, które wcześniej obsługiwaliśmy. Postawiliśmy na edukację kadry zarządzającej oraz integrację środowiska związanego z opieką długoterminową. Wydarzenie okazało się ogromnym sukcesem – uświadomiło nam skalę wyzwań, przed jakimi stoją placówki, oraz jak bardzo potrzebują one realnego wsparcia.

Bezpośrednio po konferencji powołaliśmy do życia Fundacja Senior-Care, aby nadać naszym działaniom trwałą i formalną strukturę.

Idea stworzenia organizacji zrzeszającej domy opieki zrodziła się oddolnie – z inicjatywy samych właścicieli placówek, którzy zwrócili się do nas z prośbą o ich integrację i reprezentowanie wspólnych interesów. Tak powstała Krajowa Izba Domów Opieki (KIDO), która dziś zrzesza ponad 300 placówek z całej Polski, budując silne i profesjonalne środowisko sektora opieki długoterminowej. Zadaniem KIDO jest reprezentowanie branży, dialog z administracją publiczną, praca nad standardami i legislacją.

Czy czuje Pani, że poprzez fundację, KIDO i Produkty Medyczne sp. z o.o. realnie wpływacie na poprawę jakości życia seniorów?

Oczywiście, że tak. Zachęcam do odwiedzenia strony naszej Fundacji Senior-Care i zapoznania się z projektami, które wspólnie z naszymi niezastąpionymi wolontariuszami zrealizowaliśmy i nadal realizujemy. Naszym flagowym przedsięwzięciem jest coroczna konferencja Senior-Care – ceniona przestrzeń dialogu, edukacji i integracji środowiska opieki długoterminowej.

Równolegle prowadzimy szkolenia dla personelu medycznego z zakresu ergonomii pracy oraz prawidłowej obsługi sprzętu medycznego. Wspieramy placówki w dostępie do lekarzy specjalistów, a także użyczamy niezbędny sprzęt medyczny, który nie jest refundowany przez NFZ.

Istotnym filarem naszych działań jest również KIDO, które konsekwentnie pracuje na rzecz poprawy jakości opieki długoterminowej w Polsce poprzez edukację, reprezentowanie jego interesów oraz promocję wysokich standardów opieki nad osobami starszymi. Dzięki temu głos branży staje się coraz bardziej słyszalny, a temat jakości opieki nad seniorami przestaje być marginalny.

Produkty Medyczne Sp. z o.o. uzupełniają te działania, dostarczając najwyższej jakości wyroby medyczne, ortopedyczne i rehabilitacyjne wraz z kompetentnym doradztwem fizjoterapeutów, dostosowanym do indywidualnych potrzeb pacjentów. To codzienna, konkretna praca, która przekłada się na większy komfort, bezpieczeństwo i jakość życia seniorów.

Zmiana systemowa to proces wymagający czasu i konsekwencji, jednak dziś wyraźnie widać, że wspólne działania Fundacji, KIDO oraz Produkty Medyczne realnie budują lepsze standardy opieki i większą świadomość potrzeb osób starszych.

Patrząc na drogę od małego gabinetu do ogólnopolskiej sieci i organizacji branżowej – z czego jest Pani dziś najbardziej dumna?

Każdy etap rozwoju i każdy sukces daje mi satysfakcję, dlatego trudno wskazać jeden moment, z którego jestem najbardziej dumna. Zakładając gabinet i otwierając pierwszy sklep medyczny, nie przypuszczałam, że kiedykolwiek osiągniemy skalę ogólnopolską.

Mam jednak pełną świadomość, że bez kompetentnych i zaufanych ludzi, z którymi wspólnie budujemy i rozwijamy firmę, nie byłoby to możliwe. To zespół utożsamiający się z naszą misją jest moją największą dumą i największym kapitałem.

Ogromne znaczenie ma dla mnie także to, że nasze działania są autentyczne i społecznie potrzebne. Dają realne wsparcie osobom chorym i niesamodzielnym, a nam – poczucie sensu i motywację do dalszej pracy. Poszerzenie perspektywy pozwoliło nam patrzeć na opiekę nad osobami wymagającymi wsparcia znacznie szerzej i z większą odwagą podejmować inicjatywy lokalne – jak ubiegłoroczny projekt dla Amazonek, planowane w tym roku szkolenia dla opiekunów osób niesamodzielnych w Oleśnicy czy wsparcie lokalnych klubów sportowych tj. Akademii Siatkówki Oleśnica i Akademii Piłkarskiej Oleśnica.

Jestem dumna, że udało się połączyć stabilny biznes z realnym i trwałym wpływem społecznym.

Działa Pani też w branży rolnej – rodzinna firma Ambroży. Która branża jest Pani bliższa?

Branża medyczna jest mi bliższa emocjonalnie, ponieważ bezpośrednio dotyczy człowieka, jego zdrowia i jakości życia. To obszar, który współtworzyłam od początku wraz z mężem, dlatego ma dla mnie szczególny, osobisty wymiar.

Działalność rolnicza to z kolei moje korzenie – rodzinny projekt budowany wspólnie z rodzicami i rodzeństwem. Uczy mnie długofalowego myślenia, cierpliwości w procesie inwestycyjnym, odporności na zmienność rynku oraz pokory wobec czynników, na które nie zawsze mamy wpływ. To również obszar, który pogłębia moje uznanie dla pracy rolników, odpowiedzialnego gospodarowania ziemią oraz strategicznego znaczenia produkcji żywności.

Obie działalności uczą innego podejście do zarządzania i funkcjonują w zupełnie innym tempie i dynamice.

Jaką radę dałaby Pani kobietom, które myślą o założeniu własnego biznesu, ale wciąż się wahają?

Nie ma idealnego momentu na rozpoczęcie działalności. Najważniejsze jest wyznaczenie sobie jasnego celu i konsekwentne dążenie do niego małymi krokami, stopniowo zwiększając skalę działania. Najlepiej zacząć już dziś i nie zwlekać.

Jeżeli ktoś jest autentyczny w tym, co robi, ma kompetencje i pasję – to bardzo solidny fundament, by zacząć. Kolejnym etapem jest już chłodna analiza: policzenie modelu biznesowego, kontrola kosztów, świadome skalowanie.

Z mojego doświadczenia wynika, że o trwałości firmy decydują konsekwencja, gotowość do ciężkiej pracy oraz podejmowanie decyzji w oparciu o konkretne wskaźniki, a nie wyłącznie emocje. Pasja jest impulsem do startu, ale stabilność daje dopiero dobrze przemyślana strategia.

Odwagi, wytrwałości i mądrych decyzji – życzę wszystkim kobietom, które rozważają własny biznes.

Wierzę jednak, że te cechy w dużej mierze mamy w sobie naturalnie. Często brakuje nam nie kompetencji, lecz wiary we własne możliwości. Dlatego życzę przede wszystkim odwagi, by zaufać sobie, swoim umiejętnościom i doświadczeniu – oraz by nie pozwolić, aby niepotrzebne obawy zatrzymały nas przed działaniem.

Co Aleksandra Ambroży-Lejczak robi po pracy, gdy ma wolny czas?

Najbardziej cenię kontakt z naturą i aktywność fizyczną. Od zawsze sport był ważną częścią mojego życia – snowboard, żeglarstwo, siatkówka, rower, bieganie, pływanie, siłownia, górskie wędrówki, myślistwo, wędkarstwo czy jesienne wyprawy na grzyby to moje sprawdzone sposoby na reset. Szybko się nudzę, dlatego zmieniam dyscypliny, ale jedno pozostaje niezmienne: ruch porządkuje moje myśli i przywraca wewnętrzną równowagę.

To również przestrzeń na rozwój – czas, w którym mogę w skupieniu słuchać audiobooków z zakresu biznesu, zarządzania, rozwoju osobistego czy literatury. Dzięki temu aktywność fizyczna staje się dla mnie jednocześnie formą regeneracji i inwestycją w siebie.

Jeszcze ważniejsi od sportu są dla mnie ludzie. Bardzo cenię czas spędzany z rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami. Jestem wdzięczna, że mogę liczyć na grono przyjaciół, którzy mnie wspierają, inspirują i motywują do działania. Wierzę, że sukces – nie tylko w biznesie – nie jest indywidualnym osiągnięciem, lecz rodzi się w dialogu. To właśnie w rozmowach powstaje życiowa i zawodowa synergia.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA