REKLAMA

„To najtrudniejszy maraton mojego życia”. Marcin z Poniatowic walczy z glejakiem i zbiera na leczenie

Red | Red
„To najtrudniejszy maraton mojego życia”. Marcin z Poniatowic walczy z glejakiem i zbiera na leczenie
Marcin Hejduk z Poniatowic prosi o wsparcie w leczeniu.
Jeszcze kilka lat temu Marcin Hejduk przebiegł maraton w Nowym Jorku – 42,195 kilometra wysiłku, determinacji i walki z własnymi słabościami. Dziś mierzy się z wyzwaniem, którego nie da się porównać z żadnym sportowym dystansem. Walcząc o życie, zbiera środki na leczenie glejaka wielopostaciowego IV stopnia, jednego z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu.
REKLAMA

Dramatyczna diagnoza padła 7 grudnia 2025 roku, w dniu urodzin syna. Silny, nagły ból głowy zakończył się hospitalizacją we Wrocławiu i informacją, która zmieniła wszystko. Kilka tygodni później, 30 grudnia, Marcin przeszedł skomplikowaną operację neurochirurgiczną. W najbliższych dniach rozpocznie sześciotygodniową radioterapię i chemioterapię – standardowe leczenie, które w przypadku glejaka IV stopnia często nie daje jednak długotrwałych efektów.

Dlatego Marcin szuka szansy w nowoczesnych terapiach, które mogą realnie wydłużyć życie pacjentów z tą diagnozą, lecz nie są refundowane w Polsce. Po zakończeniu leczenia standardowego chce skorzystać m.in. z zaawansowanych form radioterapii, immunoterapii, terapii protonowej czy termoterapii NanoTherm. Jego głównym celem jest jednak terapia TTFields (Optune) – jedyna metoda, która w badaniach klinicznych istotnie poprawiła rokowania u chorych na glejaka IV stopnia i w wielu krajach jest już standardem leczenia.

Problemem są koszty – link do zbiórki

W zależności od metody, leczenie może kosztować od kilkudziesięciu tysięcy złotych do nawet kilku milionów złotych w przypadku pełnego cyklu Optune. Jak podkreśla Marcin, każda zebrana kwota ma znaczenie – jeśli nie uda się zebrać środków na Optune, pieniądze zostaną przeznaczone na inne dostępne terapie.

– Mam 47 lat, ukochaną żonę, z którą wziąłem ślub 10 maja 2025 roku, i dwoje dzieci. Jedno z nich potrzebuje ode mnie szczególnie dużo obecności i wsparcia. To dla nich walczę o czas – mówi.

Zbiórka prowadzona jest we współpracy z Fundacją Alivia. Środki nie trafiają bezpośrednio do Marcina – są rozliczane fakturami i przekazywane bezpośrednio do placówek medycznych. Bieżące koszty leczenia, dojazdów, konsultacji, rehabilitacji i wsparcia psychologicznego rodzina pokrywa samodzielnie. Zebrane pieniądze mają być przeznaczone wyłącznie na kosztowne terapie specjalistyczne. Jeśli Marcin zakwalifikuje się do badań klinicznych i nie wykorzysta całości środków, trafią one na pomoc innym chorym.

Pomóc można na kilka sposobów: wpłacając dowolną kwotę, przekazując 1,5% podatku lub udostępniając zbiórkę dalej. Każdy gest ma znaczenie. – Wiem, że takich historii jest wiele. Nie twierdzę, że moja jest wyjątkowa. Ale dla mnie to najważniejsza walka w życiu – podkreśla.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA