Sycianko po 20 latach rządów Skiby: Zachować jedność, zbudować nową energię
Przejmuje Pan struktury po Zygmuncie Skibie, który kierował nimi przez ponad 20 lat. Co chciałby Pan zachować z dotychczasowego dorobku?
Trudno odpowiedzieć krótko i zwięźle. Obaj jesteśmy różni i w kontekście miejsca, czasu, wyzwań, jakie stoją przed nami też ciężko szukać porównań. Zygmuntowi przypadło kierowanie oleśnickim PiS-em w czasach naprawdę dobrych dla formacji. Natomiast, nie licząc tego dawnego, jednego dużego ,,pęknięcia” i odejścia grupy Michała Kołacińskiego, przejmuję strukturę, która poza jakimiś drobiazgami nie jest wewnętrznie skonfliktowana. To w dużej mierze zasługa Zygmunta. I taką też chciałbym utrzymać. Chcę, aby każdy, kto w niej jest miał poczucie swojego miejsca, i że stanowi wartość.
Jakie zatem cele stawia Pan przed lokalnymi strukturami?
Rosnąć i budować swoją podmiotowość. Prezentować dobre pomysły, dobre rozwiązania, budować dobrą komunikację. Zakładam, że tego chcą wszyscy zainteresowani. Nie ukrywajmy, musimy się też nieco odmłodzić. Wspomnę tu radnego Dawida Jankowskiego, który mimo młodego wieku doskonale się w nowej roli odnalazł. Jeśli są młodzi ludzi, którzy mają podobny system wartości i chcą działać, to zapraszam serdecznie. Mam dla was poważne propozycje.
A co chciałby Pan zmienić lub wzmocnić w funkcjonowaniu struktur Prawa i Sprawiedliwości w powiecie?
Z całą pewnością mamy do poprawy komunikację. Aktywność naszych radnych w mediach społecznościowych. To jest temat już poza dyskusją. Mamy tu jasne oczekiwania Zarządu Regionalnego i tutaj, mówiąc kolokwialnie, będę cisnął. Co do reszty – jest sporo kwestii, o których musimy twardo podyskutować. Natomiast najpierw chcę się spotkać z radnymi obydwu klubów, potem spotkanie w szerszym gronie. Byłoby niestosowne gdyby o moim poglądzie na sprawy dowiadywali się z mediów.
Jest Pan radnym powiatowym, nie mogę więc nie zapytać, jakie problemy mieszkańców powiatu oleśnickiego uważa Pan dziś za najpilniejsze?
Dobrze, że Pani o to pyta. Zdecydowana większość pytań jakie dostaję dotyczą samej polityki. Dobrze będzie jeśli wprowadzimy jasne rozgraniczenie między polityką, a tym wszystkim co stanowi pracę samorządową naszych radnych. Oni często sami z siebie dbają o to, aby wyraźnie rozdzielać te kwestie i mają rację. Mi nie zawsze to wychodzi. Dziury w drogach i zakorkowane miasto nie mają barw politycznych.
Zdecydowanie pojawia się tu kwestia infrastruktury drogowej, zakorkowanej Oleśnicy i szeroko rozumianego bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego. Tutaj szczególnie chciałbym wyróżnić radnego Ireneusza Ruszla, który jest na tym polu jednym z najaktywniejszych radnych i warto go posłuchać. Najlepszym przykładem będzie kwestia rozbudowy obwodnicy wschodniej Oleśnicy i przejścia do obwodnicy południowej, która otworzy miasto na bardziej rozwinięte przemysłowo Jelcz i Oławę. Na Irka interpelacje w tej sprawie miasto odpowiadało mniej więcej w tym stylu: „nic nam nie wiadomo w tej sprawie, to nie nasze kompetencje”. Natomiast niedawno pojawiła się informacja, że temat jednak jest realny, że włodarze sąsiednich gmin są zainteresowani. Z tego możemy wyjść do dalszych nieco szerszych pytań. Czy rzeczywiście Oleśnica jest skazana na to by być fajną i uśmiechniętą noclegownią Wrocławia? Czy też stać ją jeszcze na to by być miastem ambitnym. Myślę o kwestii tworzenia przyjaznej przestrzeni dla inwestorów, a zwłaszcza dla lokalnych przedsiębiorców i w ślad za tym nowych miejsc pracy.
Tutaj niestety poprzednik i promotor obecnego burmistrza Jan Bronś zmarnował bezpowrotnie najlepszy dla Oleśnicy czas, konsekwentnie wdrażając doktrynę noclegowni, która finalnie skończyła się tym, że większość oleśniczan codziennie musi gnać na 7 rano do pracy we Wrocławiu czy choćby Jelczu, Namysłowie lub Oławie. I nie chcę tu wychodzić na jakiegoś malkontenta, bo Oleśnica jest miejscem, które da się lubić, ale z drugiej strony zadajmy sobie najprostsze pytanie: czy rzeczywiście musi u nas powstawać aż tyle supermarketów? Za chwilę nasze niewielkie miasto będzie ich miało koło dwudziestu. W ten sposób zarzynany jest nasz drobny, lokalny handel. Za chwilę znowu kilka naszych małych sklepów z kilkudziesięcioletnią historią upadnie. Miasto nie ma dla nich żadnych propozycji ochronnych. Miasto o nich zapomniało. Smutne.
Załóżmy hipotetycznie, że jeszcze w tej kadencji dostaje Pan propozycję koalicji w powiecie oleśnickim i może Pan rządzić wspólnie z Ruchem Samorządowym – wchodzi Pan w to?
No tak…Będzie pewnie jakaś grupa osób, która odpowiedź na to pytanie przeczyta z nieco większym zainteresowaniem. Nawet jak na hipotezę jest to mało prawdopodobne, ale też nie chcę, aby ktoś miał wrażenie, że zamierzam ześlizgnąć się jakoś po tym temacie, więc odpowiem tak konkretnie i uczciwie jak tylko potrafię. Na dziś jest tak, że formacją, z którą PiS nie zawrze porozumienia jest Koalicja Obywatelska. Warto pamiętać, że decyzje w tego typu sprawach zapadają także na szczeblach wyższych niż pełnomocnik powiatowy. I jeśli ktoś, na szeroko rozumianej oleśnickiej prawicy wypracował w tym temacie jakąś swoją doktrynę, to przekaz mam krótki – trzymajmy się realiów. Natomiast jest coś, co chciałbym w tym miejscu podkreślić. Ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że jeśli tylko szeroko rozumiana prawica jest skonsolidowana, świadoma celu i zorganizowana to może wszystko. Wszystko. Zamierzam poświęcić czas i energię by sprawdzić, czy aby na pewno zdajemy sobie z tego sprawę? I czy wszyscy do tego dążymy?
Idźmy więc dalej: czy zatem lokalne struktury Konfederacji to dla powiatowego PiS-u konkurenci polityczni czy potencjalni koalicjanci w kolejnych wyborach samorządowych?
Tutaj sytuacja jest dosyć złożona. Bo w ramach Konfederacji mamy Ruch Narodowy i Nową Nadzieję, która (i tutaj ciekawostka) prawdopodobnie zmieni nazwę na Imperium Kontratakuje. To bardzo interesujące zagranie. Co do Ruchu Narodowego to z całą sympatią do samej partii, mam wątpliwości kto, tak naprawdę ten projekt w Oleśnicy prowadzi. Była już o tym mowa, nie będę już tego tematu rozwijał. Natomiast w oleśnickiej Nowej Nadziei są ludzie, z którymi o lokalnej polityce rozmawiam od lat. W kilku istotnych kwestiach patrzymy w tym samym kierunku. Dlatego odpowiadając na pytanie najkrócej – i jedno i drugie. Niemniej jednak w tym wszystkim, na końcu królową jest arytmetyka, a nie nasze sympatie i antypatie. Mówię jak jest. Żeby już nie powtarzać, po resztę odsyłam do wcześniejszego pytania dotyczącego ewentualnej koalicji.
Jest Pan ostrym recenzentem obecnych władz powiatu. Co Pana „razi” najbardziej? Za co dałby Pan tej władzy symbolicznego plusa?
Wrócę tu do kwestii utworzenia dodatkowego, politycznego etatu dla Wojciecha Paszkowskiego. Zwłaszcza po całej awanturce o władzę w Starostwie, politycy KO sami nam wyjaśnili w swoich wypowiedziach medialnych, że etat ma służyć do politycznych układanek czy tam podmianek. Przypomnijmy, że koszt dla oleśnickiego podatnika to plus/minus 600 tysięcy w skali kadencji. Skoro stało się to jasne, to można by było jednak z tego zrezygnować. Ale nie. Traktują to jak swój łup. Arogancja i chciwość. Intuicja podpowiada mi, że te objawy się jeszcze rozwiną, ale już na innych płaszczyznach.
Natomiast, jak informuje Naczelna Izba Lekarska, pod rządami KO co trzeciemu szpitalowi powiatowemu w Polsce grozi likwidacja. 21 stycznia Związek Powiatów Polskich wydał oświadczenie, w którym niemal wprost pisze, że obecna polityka Rządu i NFZ to ukryta forma wymuszenia likwidacji szpitali powiatowych. Obecna sytuacja naszego szpitala, pozwala założyć, że ten dramat nas nie dotknie. I tu plusik. To naprawdę można przyjąć z ulgą, bo jak się wróci do sytuacji szpitala sprzed 2014 roku i tego, jak sprawy były wtedy prowadzone, można było mieć daleko idące wątpliwości, w którym kierunku, tak naprawdę to wszystko zmierzało.
Dziękuję za rozmowę.