Śmierć w samotności. Ciało mogło leżeć wiele tygodni. Lokatorzy narzekali na opieszałość służb i ogromny fetor

Red | Red
Śmierć w samotności. Ciało mogło leżeć wiele tygodni. Lokatorzy narzekali na opieszałość służb i ogromny fetor

Wracamy do bulwersującej sprawy z ul. Młynarskiej w Oleśnicy. Kilka dni temu pisaliśmy, że mieszkańcy bloku, w którym znaleziono ciało zmarłego mężczyzny nie mogli się doprosić o dezynfekcję jego mieszkania. W całej klatce (mieszka tam 20 rodzin) panował straszny fetor.

– Ciało zostało zabrane, ale nasza klatka tonie w fetorze – mówił kilka dni temu nasz Czytelnik. – W mieszkaniu sąsiada nic od soboty (4 czerwca, a rozmawialiśmy we wtorek) nie zostało uprzątnięte, więc jest naprawdę źle. Smród jest niemiłosierny. Nie wiemy, jak poradzić sobie z problemem.

Mężczyzna mieszkał sam. Lokal był jego własnością. Sąsiedzi mówią, że wprowadził się tutaj zaledwie rok temu. – Teraz życie na naszej klatce jest nie do zniesienia. Nie wiemy, kogo można prosić o natychmiastową pomoc. Drzwi do mieszkania zostały w sobotę wyłamane (wtedy straż i policja wchodziły do mieszkania, red.). Powieszono na nich tylko kłódkę, są nieszczelne, a cały smród wydostaje się na zewnątrz.

Jolanta Biercewicz z firmy Izyda, która zarządza nieruchomością poinformowała nas we wtorek, że dezynfekcja klatki schodowej została zlecona specjalistycznej firmie już w poniedziałek, czyli dwa dni po znalezieniu zwłok. – Byłam na miejscu w sobotę i wiem, jak ta sytuacja wygląda – mówi. – Chcieliśmy zlecić także dezynfekcję mieszkania, ale na to nie zezwoliła nam policja pracująca na miejscu.

Policja: przekazaliśmy klucze

Rzecznik oleśnickiej policji poinformowała nas, że klucze zostały przekazane zarządcy niemal niezwłocznie. – Od razu w sobotę nie, bo prowadziliśmy na miejscu czynności, ale zaraz potem wejście do mieszkania było już możliwe – powiedziała Bernadeta Pytel.

Okazało się jednak, że lokatorzy musieli czekać jeszcze kilka dni zanim ekipa przeprowadzająca dezynfekcje pojawiła się w budynku. – Bo ostateczna decyzja o wejściu do mieszkania należała do prokuratury – mówi jeden z lokatorów. – Sprzątanie zaczęli prawie tydzień po odnalezieniu zwłok. To była dla nas prawdziwa udręka, bo ciało sąsiada przeleżało w mieszkaniu dobrych parę tygodni. Jeszcze choinka w nim stała, więc kto wie, czy nie dłużej.

Udostępnij:
REKLAMA