Nie będzie zniesienia limitu kadencji. Co to oznacza dla wójtów i burmistrzów w powiecie oleśnickim?

Grzegorz Kijakowski | Grzegorz Kijakowski
Nie będzie zniesienia limitu kadencji. Co to oznacza dla wójtów i burmistrzów w powiecie oleśnickim?
Włodarze miast i gmin nie będą mogli rządzić bez ograniczeń czasowych. Sejm odrzucił forsowany przez Polskie Stronnictwo Ludowe projekt znoszący limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów oraz prezydentów. O losach samorządowej reformy zadecydowały zaledwie dwa głosy. Decyzja ta ma bezpośrednie przełożenie na lokalną scenę polityczną w powiecie oleśnickim przed wyborami w 2029 roku.

Czwartkowe głosowanie na Wiejskiej przyniosło ogromne emocje. W starciu o kluczowy dla samorządowców projekt wzięło udział 437 posłów. Za zniesieniem ograniczeń opowiedziało się 213 parlamentarzystów, przeciw było 215, a 9 wstrzymało się od głosu (23 nie głosowało). Gdy na tablicy pojawił się wynik oznaczający odrzucenie ustawy, po stronie opozycji rozległy się brawa i radosne okrzyki.

Koalicyjne pęknięcie na Wiejskiej

Projekt nowelizacji zakładał wykreślenie zapisu, który uniemożliwia osobie dwukrotnie wybranej na gospodarza gminy ponowne ubieganie się o ten urząd w tym samym miejscu. Ludowcy argumentowali, że to mieszkańcy przy urnach – a nie odgórne przepisy – powinni decydować, jak długo dany włodarz ma zarządzać lokalną wspólnotą.

Do przeforsowania zmian zabrakło jednak spójności w obozie rządzącym:

  • PSL-TD niemal w całości poparło projekt,
  • w klubie Koalicji Obywatelskiej większość była „za”, lecz 4 posłów zagłosowało przeciw,
  • w Lewicy doszło do wyraźnego podziału (12 za, 6 przeciw, 1 wstrzymujący się),
  • sprzeciw wyrazili także pojedynczy posłowie ugrupowań Centrum (2 przeciw) oraz Polski 2050 (3 przeciw, 3 wstrzymujących się).

Łącznie 15 głosów sprzeciwu i 4 wstrzymujące się z formacji współtworzących koalicję przesądziły o porażce ludowców. Jednomyślnie przeciwko zniesieniu limitu zagłosowały kluby PiS, Razem, Rozwój Plus oraz Konfederacja Korony Polskiej, a w samej Konfederacji zdania były podzielone.

Co to oznacza dla Oleśnicy i gmin powiatu?

Przepisy ograniczające rządy włodarzy do dwóch pięcioletnich kadencji wprowadził w 2018 roku rząd Prawa i Sprawiedliwości. Zgodnie z prawem „licznik” zaczął bić dopiero od wyborów samorządowych w 2018 roku – wcześniejsze lata sprawowania funkcji nie są brane pod uwagę.

Odrzucenie nowelizacji oznacza, że w 2029 roku czeka nas wyborcza rewolucja. Wszyscy burmistrzowie i wójtowie, którzy sprawowali władzę w kadencji 2018–2024 i wygrali reelekcję wiosną 2024 roku, definitywnie pożegnają się ze swoimi gabinetami po zakończeniu obecnej kadencji. Za niespełna trzy lata nie będą mogli zarejestrować swojej kandydatury na to samo stanowisko, co wymusi pojawienie się zupełnie nowych nazwisk w lokalnych wyścigach wyborczych. W powiecie oleśnickim dotyczy to Marcina Kasiny (wójta gminy Oleśnica), Pawła Czulińskiego (burmistrza Twardogóry), Piotra Sawickiego (burmistrza Bierutowa), Artura Cioska (wójta Dobroszyc) oraz Roberta Fryta (wójta Dziadowej Kłody).

Kosiniak-Kamysz odpowiada: limit także dla parlamentarzystów?

Porażka w głosowaniu może wywołać polityczną burzę na szczeblu krajowym. Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiadał wcześniej, że jeśli Sejm utrzyma ograniczenia dla samorządowców, PSL wyjdzie z projektem wprowadzenia limitu dwóch kadencji również dla posłów i senatorów. Czy ludowcy zrealizują tę zapowiedź, przekonamy się w najbliższych tygodniach.

Udostępnij:
REKLAMA