Rajd po chodniku z prędkością 50 km/h. „Wjechał mi prosto pod maskę” [WIDEO]
Do zdarzenia doszło w chwili, gdy kierowca wracał z zakupów z Lidla.
„Kierujący hulajnogą, który poruszał się tak, że w sumie nie było wiadomo, czy jedzie chodnikiem, czy ulicą, wjechał mi prosto pod maskę z przejścia dla pieszych” – relacjonuje czytelnik.
Hamowanie w ostatniej chwili zapobiegło potrąceniu. Nastolatek nie zatrzymał się, by upewnić się, czy wszystko w porządku, lecz kontynuował szaleńczy rajd po chodniku, kompletnie ignorując ryzyko potrącenia osób wychodzących z bram i podwórek.
Zszokowany kierowca ruszył za uciekającym, chcąc zweryfikować tempo, w jakim porusza się jednoślad. Jak zaznacza, hulajnoga jechała nie wolniej niż 50 km/h – i to w strefie przeznaczonej wyłącznie dla pieszych.
Problem narasta, przepisy są martwe?
Wiadomość nadesłana do redakcji to nie odosobniony przypadek. W ostatnich tygodniach regularnie otrzymujemy sygnały od pieszych i zmotoryzowanych, którzy czują się zagrożeni. Polskie prawo precyzuje zasady poruszania się hulajnogami elektrycznymi:
- Dopuszczalna prędkość wynosi maksymalnie 20 km/h.
- Jazda chodnikiem jest dozwolona wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach — gdy obok brakuje drogi rowerowej, jezdnia ma limit powyżej 30 km/h, a sam użytkownik porusza się z prędkością zbliżoną do pieszego (ok. 4–6 km/h) i ustępuje mu pierwszeństwa.
- Przejazdy przez pasy: przejeżdżanie przez standardowe przejścia dla pieszych (bez wyznaczonego przejazdu rowerowego) jest zabronione.
Mimo tych regulacji rynek zalewają urządzenia bez blokad fabrycznych lub łatwe do odblokowania, osiągające prędkości samochodowe. W połączeniu z brakiem wyobraźni tworzy to śmiertelną pułapkę.
Apel do rodziców: to nie jest niewinna zabawka
Autor zgłoszenia, prosząc o anonimowość, skierował dobitny apel do opiekunów młodego kierowcy – słowa te warto zadedykować wszystkim kupującym taki sprzęt swoim dzieciom:
„Przed kupieniem takiej zabawki wytłumaczcie, że życie własne i innych jest tylko jedno.”
Hulajnoga elektryczna ważąca kilkanaście lub kilkadziesiąt kilogramów, poruszająca się z prędkością 50 km/h, w zderzeniu z pieszym działa jak pocisk. Przy takich prędkościach droga hamowania wydłuża się dramatycznie, a zderzenie z autem niemal zawsze kończy się ciężkim urazem lub śmiercią kierującego jednośladem.