Radni uchwalili podwyżkę diet. Dyskusji nie było, ale wnioski tak
– Praca radnego nie jest pracą społeczną i Państwo doskonale o tym wiedzą. Nie mieliśmy nic przeciwko dyskusji na ten temat, ale widząc te haniebne plakaty składam wniosek o zamknięcie dyskusji – taką wypowiedzią radna Dorota Adamczyk-Gajda rozpoczęła dyskusję przed uchwałami w sprawie podwyżek diet radnych.
Radna uznała, że opozycja i tak krytykuje wszystko i wszystkich. – Być może wam pracodawca płaci a nieobecność – mówiła, zwracając się do radnych z opozycji.
O jakie plakaty chodzi? Radni z opozycji ustawili na sali obrad tabliczki z napisem „Oleśnica mówi Stop skokowi na miejską kasę” (rządzący mieli swoje tabliczki – Stop hejtowi).
– Ten projekt ma merytoryczne i prawne błędy – oponował radny Paweł Bielański, a radny Michał Kołaciński nazwał wniosek tchórzliwym. – Dlaczego nas Państwo obrażacie – pytała Iwona Brattig.
W trakcie głosowania radni stwierdzili, że dyskusji nad podwyżkami diet nie będzie.
Radny Paweł Bielański złożył wniosek o skierowanie projektu uchwały do ponownego rozpatrzenia jej przez komisję. – Radni, pozostawiając diety na tym samym poziomie, nie łamią żadnego przepisu – oponował.
Radni głosowali też wnioski złożone przez radnego Damiana Siedleckiego, który apelował, by podwyżki nie były tak wysokie. Chodziło o podwyżki dla wiceprzewodniczących radny, szefów komisji, sekretarzy komisji oraz ustalenia na poziomie 30 procent kwoty za nieobecność na sesji czy komisji (nowa propozycja zakłada 10 procent obniżki).
Radny Robert Sarna zaproponował też, by uchwalić podwyżki, ale z wejściem uchwały w życie dopiero na początek kadencji. Ostatecznie uchwała o podwyżkach została podjęta.