Miał wygrać życie, rak wrócił. Pan Mirosław walczy o czas i środki na przeżycie

Red | Red
Miał wygrać życie, rak wrócił. Pan Mirosław walczy o czas i środki na przeżycie
Od czerwca do listopada ubiegłego roku mężczyzna przeszedł wycieńczający cykl chemioterapii.
Gdy w grudniu ubiegłego roku usłyszał, że nowotwór zniknął, wierzył, że najgorszy koszmar ma za sobą. Dziś pan Mirosław staje do walki po raz kolejny – tym razem uzbrojony w jedną z najbardziej zaawansowanych metod współczesnej medycyny: terapię genową CAR-T. Choć komórki odpornościowe są już modyfikowane w laboratorium, na drodze do ratunku staje brutalna rzeczywistość. Gdy choroba uniemożliwia pracę, a oszczędności całego życia topnieją, walka z agresywnym chłoniakiem staje się również walką o codzienne przetrwanie.

Historia dramatycznej walki pana Mirosława rozpoczęła się w kwietniu 2025 roku. Diagnoza brzmiała jak wyrok: rozlany chłoniak z dużych komórek B (DLBCL) o wysokim stopniu złośliwości – w IV, najbardziej zaawansowanym stadium.

Od czerwca do listopada ubiegłego roku mężczyzna przeszedł wycieńczający cykl chemioterapii. Wynik kontrolnego badania PET w grudniu przyniósł upragnioną ulgę: całkowita odpowiedź metaboliczna na leczenie. Rak ustąpił. Wydawało się, że najgorsze minęło, a życie powoli wraca na właściwe tory.

Pozostała jednak nieaktywna zmiana na szczęce. Lekarze zdecydowali o profilaktycznym naświetlaniu. – Nie spodziewałem się, że radioterapia okaże się gorszym doświadczeniem niż chemia – wspominał pan Mirosław. – Ale nawet przy najgorszym samopoczuciu i ciężkich skutkach ubocznych wierzyłem, że to już ostatnia prosta, zaledwie krok od pełnego powrotu do zdrowia.

Radość nie trwała długo. Mimo że guz w szczęce zniknął, podczas kolejnych badań lekarze zlokalizowali nową, wysoce aktywną zmianę w obrębie głowy. Chłoniak zaatakował ponownie.

Terapia ostatniej szansy

Wobec agresywnego nawrotu jedyną skuteczną szansą na zatrzymanie choroby stała się terapia CAR-T (Chimeric Antigen Receptor T-cell) – przełomowa immunoterapia, w której własne limfocyty pacjenta zostają pobrane, genetycznie „przeprogramowane” w specjalistycznym laboratorium, by rozpoznawać i bezwzględnie niszczyć komórki nowotworowe, a następnie z powrotem podane choremu.

Pan Mirosław pomyślnie przeszedł kwalifikację. Dokładnie 8 września 2026 roku odbył się zabieg aferezy – przetoczenia i separacji krwi w celu pobrania limfocytów do modyfikacji. Choć preparat miał zostać podany szybciej, procedury laboratoryjne i medyczne wydłużyły termin o trzy tygodnie.

Kluczowy etap rozpocznie się pod koniec października. Pan Mirosław ponownie przekroczy próg Dolnośląskiego Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Tam czeka go chemioterapia przygotowawcza (tzw. limfodeplecja) oraz wlew genetycznie uzbrojonych komórek.

Kiedy choroba odbiera siły, a rachunki nie czekają

Podczas gdy medycyna daje nadzieję na całkowite wyleczenie, codzienność stawia przed panem Mirosławem bariery nie do pokonania. Do wiosny radził sobie sam – leczenie, dojazdy, leki wspomagające i codzienne rachunki pokrywał z własnych oszczędności. Dziś konto jest puste.

Chłoniak to nowotwór uderzający bezpośrednio m.in. w szpik kostny i parametry krwi. W połączeniu z agresywnym leczeniem onkologicznym organizm jest skrajnie podatny na infekcje, a układ odpornościowy – bezbronny. Z tego powodu lekarz prowadzący kategorycznie zabronił powrotu do pracy zarobkowej. To zresztą sam onkolog zasugerował utworzenie zbiórki publicznej. Obiecał pacjentowi pełne zaangażowanie w proces leczenia, zaznaczając, że paraliżujący stres o finanse i dach nad głową może zniweczyć efekty terapii. – Leczenie i życie, gdy nie można podjąć żadnej pracy zarobkowej, stały się ponad moje siły. Brakuje mi już dosłownie na wszystko: na podstawowe funkcjonowanie, leki, dojazdy, specjalistyczną dietę – mówi pan Mirosław. – Lekarz obiecał, że zrobi wszystko, co w jego mocy, bym wyzdrowiał. Ja muszę utrzymać tę determinację, ale sam po prostu nie dam już rady.

Zbiórka dla Pana Mirosława – kliknij

Przed panem Mirosławem najważniejsza bitwa w życiu. Ostatnia prosta w DCOiPH przy Grabiszyńskiej może przynieść upragnioną remisję, ale bez wsparcia ludzi dobrej woli codzienne koszty odbiorą mu szansę na spokojne przejście leczenia.

Udostępnij:
REKLAMA