Łzy wzruszenia, wspomnienia i ponad tysiąc pierogów

Red | Red
Łzy wzruszenia, wspomnienia i ponad tysiąc pierogów
Na archiwalnym zdjęciu uczestnicy spotkania sprzed lat.
Ponad 120 osób zgromadziło się, aby kultywować pamięć o dawnej Siemianówce koło Lwowa. W Dąbrowie odbyło się pełne emocji spotkanie, które połączyło bolesne wspomnienia o wojennej pożodze z radością biesiadowania.

Na to wyjątkowe wydarzenie przybyli goście z wielu miejscowości, w tym z Dobroszyc, Oleśnicy i okolic, a także z Wrocławia i odległego Głogowa.

Uroczystości zainaugurowała msza, którą celebrował ks. infułat Władysław Ozimek. Homilia duchownego miała niezwykle osobisty charakter – ksiądz, który również pochodzi z Kresów, podzielił się własnymi doświadczeniami związanymi z ukraińskim nacjonalizmem. Wspominał dramatyczne wydarzenia, kiedy to banderowcy spalili domy w jego rodzinnej wsi. Zagroda rodziny księdza ocalała jedynie dzięki interwencji zaprzyjaźnionego sąsiada narodowości ukraińskiej.

Po mszy uczestnicy przenieśli się do świetlicy w Dąbrowie, gdzie po przełamaniu się opłatkiem zasiedli do stołów zastawionych wigilijnymi potrawami. Był to czas na pielęgnowanie pamięci i dzielenie się losami przodków.

Danuta Gromek z rodu Tułów opowiedziała o tragicznej śmierci swojego dziadka, Jana Tuły, oraz pradziadka Tomasza Tuły, którzy zginęli podczas akcji SS-Galizien 26 lipca 1944 roku. Wtedy to Ukraińcy zamordowali około 30 mieszkańców Siemianówki i spalili 100 zagród, w tym gospodarstwo rodziny Tułów, która po wojnie osiedliła się w Doboszowicach.

Z kolei Michał Szumski – wnuk Józefa Szumskiego, przybliżył historię swojego dziadka, który jako jeden z nielicznych ocalał z pogromu w Miedziach, gdzie zginęło siedmiu członków jego rodziny.
Uratowany Józef schronił się w Siemianówce dzięki pomocy rodziny Dereniów, a po wojnie również trafił do Doboszowic.

Zadumę nad historią przełamał radosny i profesjonalny występ chóru Gminy Oleśnica, którego założycielem jest Andrzej Prus (jego rodzice po wojnie trafili z Siemianówki do Wyszogrodu). W składzie zespołu zaprezentowały się również inne osoby związane z Kresami: Janina Prus (żona Andrzeja), Barbara Długosz (siostra Andrzeja), Lesław Dereniowski oraz Bogdan Staroń.

Występ zakończył się owacjami na stojąco. Uczestnicy spotkania wspólnie wyśpiewali hymn Lwowiaków „Tylko we Lwowie”, a Andrzej Prus dodatkowo uświetnił czas, akompaniując na organach do przygotowanego przez siebie karaoke.

Główną organizatorką wydarzenia była Teresa Kołcz. Kluczowy wkład w przygotowania wniosła rodzina Prusów, w tym rodzeństwo: Basia, Ula i Andrzej, na czele z seniorką rodu Marią. W kuchni pracowały panie, m.in. Halina Wójcik z Dobroszyc, Franciszka Wójcik z Siemianówki oraz Irena Trojanowska z Oleśnicy. Efektem ich ciężkiej pracy, jak i innych pań z Dąbrowy i Dobroszyc, była prawdziwa kulinarna uczta. Tradycyjnie, „zwyczajem siemianowskim”, ulepiono ponad 1000 pierogów z różnym farszem.

Artykuł powstał na bazie wspomnień opublikowanych w książce mieszkańca Dąbrowy Henryka Tuły.

Czytaj także:

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA