Echa Powstania Warszawskiego w Sycowie. Mieszkańcy oddali hołd bohaterom
W rocznicowych obchodach wzięli udział przedstawiciele samorządu, m.in. burmistrz Łukasz Kuźmicz, przewodnicząca Rady Miejskiej Joanna Nowak, zastępca przewodniczącej Artur Kulawiecki, radni oraz wicestarosta Sławomir Kapica. Obecni byli także przedstawiciele sycowskich stowarzyszeń, Centrum Kultury oraz służb historycznych i mundurowych.
Zgromadzeni spotkali się pod pomnikiem upamiętniającym 13 Powstańców Warszawskich zamordowanych w Sycowie, a po uroczystościach pod obeliskiem udano się na cmentarz komunalny, gdzie oddano hołd przy ich zbiorowej mogile. Był to szczególny moment wdzięczności i pamięci o tych, którzy oddali życie za wolność.
Grosswartenberg na mapie powstańczej tułaczki
Choć Syców (wówczas Grosswartenberg) leży setki kilometrów od Warszawy, jego wojenna historia jest nierozerwalnie związana z losami Powstańców. Po kapitulacji zrywu 2 października 1944 roku tysiące mieszkańców stolicy trafiały do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie, skąd wysyłano ich w głąb Rzeszy do przymusowej pracy. Wielu powstańcom udało się w Pruszkowie przebrać w cywilne ubrania. Część z tych osób, w transportach przez Lamsdorf i Wrocław, trafiła do Sycowa.
Wśród nich znajdowało się 13 uczestników Powstania Warszawskiego, którzy zostali skierowani do pracy w okolicach miasta. Niestety, w przeddzień wyzwolenia – 21 stycznia 1945 roku – zostali oni brutalnie zamordowani w miejscowej, byłej gazowni. Ich tożsamości nie udało się ustalić do dnia dzisiejszego. Bezimienni bohaterowie spoczywają w mogile zbiorowej na cmentarzu komunalnym przy ulicy Kaliskiej.
Dramatyczne losy łączniczki Krystyny Bakuły
Z Sycowem wiąże się także poruszająca historia 16-letniej wówczas Krystyny Bakuły, łączniczki Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, oraz jej matki, Karoliny Jabłońskiej. Obie kobiety trafiły do Grosswartenberg w grudniu 1944 roku jako robotnice przymusowe i zostały zakwaterowane w drewnianych barakach tuż za cmentarzem.
Ich codzienność polegała m.in. na wyczerpującym odgarnianiu śniegu z okopów wraz z grupą Polek i Ukrainek. To właśnie w Sycowie doszło do dramatu: pewnego poranka młoda Krystyna rzuciła się na pomoc swojej matce, która była katowana przez niemieckiego strażnika. Życie 16-latki uratowała niezwykła odwaga młodej Ukrainki, która w ostatniej chwili krzyknęła do oprawcy: „Kinder!” W lutym 1945 roku, wraz z nadejściem frontu, obie kobiety ruszyły w dalszą, dramatyczną tułaczkę w kierunku Wrocławia.


