Kolorowe ule, nowoczesne myślenie, czyli historia pszczelarzy z Maliszówki
Śmieją się, że pszczelarstwo mają we krwi. Dziadek pani Anny zajmował się pszczołami przez całe życie, podobnie jak tata pana Krzysztofa. – Pomagałem przy ulach jako nastolatek, ale wtedy traktowałem to raczej jako karę niż przyjemność – śmieje się dziś Krzysztof.
Początki były skromne – jeden ul podarowany przez ojca Krzysztofa. Co ciekawe, była to rodzina najbardziej agresywna. – Tata był przekonany, że szybko wybije nam to z głowy pomysł o pasiece – wspomina pan Krzysztof z uśmiechem. A jednak stało się odwrotnie. Uli zaczęło przybywać, doświadczenie rosło, aż w końcu za ich domem stanęło kilkadziesiąt pięknie pomalowanych uli, które stały się znakiem rozpoznawczym Maliszówki. To zasługa Anny – z serca artystki. Potrafi odmienić nawet stuletnie, drewniane ule, które trafiają do niej do renowacji. Wspólnie przywracają im życie, a ich wyjątkowy styl przyciąga uwagę producentów uli z całej okolicy. Ci proszą, by również ich produkty zyskały niepowtarzalne barwy i dekoracje.

Prawdziwy miód kontra tanie imitacje
Dziś pszczelarze mówią wprost – rynek jest pełen miodów, które z prawdziwym miodem nie mają wiele wspólnego. – Klienci powoli zmieniają swoje myślenie, jednak wciąż wielu kieruje się ceną. A 30–35 zł, za które starsi pszczelarze sprzedają słoik, nie oddaje nawet ułamka włożonej pracy – tłumaczy Anna. Dlatego Maliszówka stawia na jakość i świadomych odbiorców. Ich miody są droższe, ale klienci wiedzą, za co płacą – za naturalność, lokalność oraz ręczną pracę wkładaną w każdy etap produkcji.

Od miodu do boxów prezentowych
Na początku nie było planów tworzenia marki. Miód trafiał głównie do znajomych, zawsze pięknie zapakowany, ozdobiony – to również pomysł Ani. Z czasem asortyment się poszerzył. Do oferty trafiły woski, propolis, a także zestawy prezentowe, które dziś cieszą się dużą popularnością.
Rocznie Maliszówka produkuje około jednej tony miodu – wielokwiatowego, rzepakowego oraz pozyskiwanego z nostrzyka żółtego. Ten ostatni jest szczególny. Powstaje z rośliny poplonowej o ogromnych właściwościach zdrowotnych. Sycowianie czekali na pierwsze zbiory aż dwa lata – od przygotowania pola, przez zasiew, po współpracę z lokalnymi rolnikami. I warto było, bo miód z nostrzyka ma wyjątkowe działanie: wspomaga pracę serca i zalecany jest przy nerwicy serca, zmniejsza krzepliwość krwi, obniża ciśnienie, działa uspokajająco i nasennie, łagodzi nerwobóle i napięcia nerwowe, poprawia trawienie i wykazuje działanie przeciwobrzękowe.
Rok pszczelarski zaczyna się w lutym i kończy w lipcu, choć w praktyce – jak mówią – wolnych dni nie ma. Marzec i kwiecień to czas rozwoju rodzin: poszerzanie gniazd, wstawianie świeżych ramek, leczenie i dokarmianie. W maju zaczyna się pożytek – kwitnie rzepak, ale każdy sezon jest inny i wymaga czujności. Nasi rozmówcy przewożą pasiekę także na lipę i akację. Anna aktywnie działa również społecznie – jest prezesem Towarzystwa Pszczelarskiego w Sycowie i organizuje szkolenia dla lokalnych pszczelarzy.

Nowość: balsam DIY „Ulowy Dar Syców”
Najnowszym produktem Maliszówki jest balsam DIY „Ulowy Dar Sycowa” – naturalny, oparty na wosku pszczelim z odsklepin pszczelim i oliwie z oliwek, przeznaczony zarówno dla fanów kosmetyków naturalnych, jak i dla tych, którzy chcą stworzyć własny, domowy kosmetyk z pszczelich darów. – Balsam Ulowy Dar Sycowa powstał z chęci poszerzenia oferty Maliszówki, sprzedajemy go w formie kostki, z której w wyniku wodnej kąpieli powstaje nasz balsam – wyjaśnia pani Anna, podkreślając, że już zyskał on sobie grono zadowolonych klientów. W tym roku balsam otrzymał certyfikat Marki Dobra Widawa, w ubiegłym roku taki certyfikat otrzymał miód rzepakowy z Maliszówki.
Nowe pokolenie pszczelarzy – nowe spojrzenie
Pasieka Ani i Krzysztofa jest najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmienia się spojrzenie młodego pokolenia pszczelarzy na swoją pracę. Stawiają na estetykę, edukację, świadome budowanie marki oraz innowacje, które łączą tradycję z nowoczesnością. Klienci dostrzegają i doceniają to podejście – miód staje się nie tylko produktem, ale częścią całej filozofii życia w zgodzie z naturą.

Miód to dopiero początek
Pszczelarze podkreślają, że wiele autorytetów pszczelarskich zwraca dziś uwagę na zmianę myślenia w branży. – Coraz częściej mówi się, że miód staje się produktem ubocznym pszczelarstwa. My w pełni się z tym zgadzamy – podkreślają. Ich filozofia jest prosta: z ula można pozyskać znacznie więcej. Propolis, wosk, pierzga, pyłek – każdy z tych produktów ma ogromny potencjał i wyjątkowe właściwości. – Ul to chodząca apteka – mówią zgodnie. Najlepszym przykładem jest pyłek pszczeli, jeden z najbardziej wartościowych produktów pszczelich – bogaty w witaminy, mikroelementy i białko, od lat stosowany jako naturalny suplement diety. To właśnie dzięki takiemu podejściu Maliszówka zdobywa zaufanie i uznanie klientów, stając się jedną z najbardziej lubianych pasiek w powiecie, ale i poza nim.
