REKLAMA

Kolorowe ule, nowoczesne myślenie, czyli historia pszczelarzy z Maliszówki

Katarzyna Kijakowska | Katarzyna Kijakowska
Kolorowe ule, nowoczesne myślenie, czyli historia pszczelarzy z Maliszówki
Na obrzeżach Sycowa, w powojennej części miasta nazywanej Maliszowem, stoi dziś kolorowa, tętniąca życiem pasieka. Małżeństwo pszczelarzy – Anna Karsznia i Krzysztof Małecki – od dziewięciu lat tworzą tu swoje miodowe królestwo. To właśnie na polu dziadka pani Ani, gdzie niegdyś znajdowały się ule, narodziła się ich wspólna pasja.
REKLAMA

Śmieją się, że pszczelarstwo mają we krwi. Dziadek pani Anny zajmował się pszczołami przez całe życie, podobnie jak tata pana Krzysztofa. – Pomagałem przy ulach jako nastolatek, ale wtedy traktowałem to raczej jako karę niż przyjemność – śmieje się dziś Krzysztof.

Początki były skromne – jeden ul podarowany przez ojca Krzysztofa. Co ciekawe, była to rodzina najbardziej agresywna. – Tata był przekonany, że szybko wybije nam to z głowy pomysł o pasiece – wspomina pan Krzysztof z uśmiechem. A jednak stało się odwrotnie. Uli zaczęło przybywać, doświadczenie rosło, aż w końcu za ich domem stanęło kilkadziesiąt pięknie pomalowanych uli, które stały się znakiem rozpoznawczym Maliszówki. To zasługa Anny – z serca artystki. Potrafi odmienić nawet stuletnie, drewniane ule, które trafiają do niej do renowacji. Wspólnie przywracają im życie, a ich wyjątkowy styl przyciąga uwagę producentów uli z całej okolicy. Ci proszą, by również ich produkty zyskały niepowtarzalne barwy i dekoracje.

Prawdziwy miód kontra tanie imitacje

Dziś pszczelarze mówią wprost – rynek jest pełen miodów, które z prawdziwym miodem nie mają wiele wspólnego. – Klienci powoli zmieniają swoje myślenie, jednak wciąż wielu kieruje się ceną. A 30–35 zł, za które starsi pszczelarze sprzedają słoik, nie oddaje nawet ułamka włożonej pracy – tłumaczy Anna. Dlatego Maliszówka stawia na jakość i świadomych odbiorców. Ich miody są droższe, ale klienci wiedzą, za co płacą – za naturalność, lokalność oraz ręczną pracę wkładaną w każdy etap produkcji.

Od miodu do boxów prezentowych

Na początku nie było planów tworzenia marki. Miód trafiał głównie do znajomych, zawsze pięknie zapakowany, ozdobiony – to również pomysł Ani. Z czasem asortyment się poszerzył. Do oferty trafiły woski, propolis, a także zestawy prezentowe, które dziś cieszą się dużą popularnością.

Rocznie Maliszówka produkuje około jednej tony miodu – wielokwiatowego, rzepakowego oraz pozyskiwanego z nostrzyka żółtego. Ten ostatni jest szczególny. Powstaje z rośliny poplonowej o ogromnych właściwościach zdrowotnych. Sycowianie czekali na pierwsze zbiory aż dwa lata – od przygotowania pola, przez zasiew, po współpracę z lokalnymi rolnikami. I warto było, bo miód z nostrzyka ma wyjątkowe działanie: wspomaga pracę serca i zalecany jest przy nerwicy serca, zmniejsza krzepliwość krwi, obniża ciśnienie, działa uspokajająco i nasennie, łagodzi nerwobóle i napięcia nerwowe, poprawia trawienie i wykazuje działanie przeciwobrzękowe.

Rok pszczelarski zaczyna się w lutym i kończy w lipcu, choć w praktyce – jak mówią – wolnych dni nie ma. Marzec i kwiecień to czas rozwoju rodzin: poszerzanie gniazd, wstawianie świeżych ramek, leczenie i dokarmianie. W maju zaczyna się pożytek – kwitnie rzepak, ale każdy sezon jest inny i wymaga czujności. Nasi rozmówcy przewożą pasiekę także na lipę i akację. Anna aktywnie działa również społecznie – jest prezesem Towarzystwa Pszczelarskiego w Sycowie i organizuje szkolenia dla lokalnych pszczelarzy.

Nowość: balsam DIY „Ulowy Dar Syców”

Najnowszym produktem Maliszówki jest balsam DIY „Ulowy Dar Sycowa” – naturalny, oparty na wosku pszczelim z odsklepin pszczelim i oliwie z oliwek, przeznaczony zarówno dla fanów kosmetyków naturalnych, jak i dla tych, którzy chcą stworzyć własny, domowy kosmetyk z pszczelich darów. – Balsam Ulowy Dar Sycowa powstał z chęci poszerzenia oferty Maliszówki, sprzedajemy go w formie kostki, z której w wyniku wodnej kąpieli powstaje nasz balsam – wyjaśnia pani Anna, podkreślając, że już zyskał on sobie grono zadowolonych klientów. W tym roku balsam otrzymał certyfikat Marki Dobra Widawa, w ubiegłym roku taki certyfikat otrzymał miód rzepakowy z Maliszówki.

Nowe pokolenie pszczelarzy – nowe spojrzenie

Pasieka Ani i Krzysztofa jest najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmienia się spojrzenie młodego pokolenia pszczelarzy na swoją pracę. Stawiają na estetykę, edukację, świadome budowanie marki oraz innowacje, które łączą tradycję z nowoczesnością. Klienci dostrzegają i doceniają to podejście – miód staje się nie tylko produktem, ale częścią całej filozofii życia w zgodzie z naturą.

Miód to dopiero początek

Pszczelarze podkreślają, że wiele autorytetów pszczelarskich zwraca dziś uwagę na zmianę myślenia w branży. – Coraz częściej mówi się, że miód staje się produktem ubocznym pszczelarstwa. My w pełni się z tym zgadzamy – podkreślają. Ich filozofia jest prosta: z ula można pozyskać znacznie więcej. Propolis, wosk, pierzga, pyłek – każdy z tych produktów ma ogromny potencjał i wyjątkowe właściwości. – Ul to chodząca apteka – mówią zgodnie. Najlepszym przykładem jest pyłek pszczeli, jeden z najbardziej wartościowych produktów pszczelich – bogaty w witaminy, mikroelementy i białko, od lat stosowany jako naturalny suplement diety. To właśnie dzięki takiemu podejściu Maliszówka zdobywa zaufanie i uznanie klientów, stając się jedną z najbardziej lubianych pasiek w powiecie, ale i poza nim.

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA