Dziecko wbiegło pod pociąg, matka rzuciła się na ratunek. Oboje nie żyją

Red | Red
Dziecko wbiegło pod pociąg, matka rzuciła się na ratunek. Oboje nie żyją
Ostatecznej oceny sytuacji i odtworzenia dokładnego przebiegu zdarzenia śledczy dokonają na podstawie analizy nagrań z kamer monitoringu. FOT. GRZEGORZ KIJAKOWSKI
Wstrząsające ustalenia po tragicznym wypadku na torach w Oleśnicy. Policja przekazała przyczyny zdarzenia, w którym zginęła matka i jej dziecko. Z relacji funkcjonariuszy wyłania się obraz niewyobrażalnej tragedii – kobieta zginęła, próbując w ostatniej chwili uratować malucha przed nadjeżdżającym składem.

Do koszmarnego wypadku doszło w okolicach Oleśnicy tuż przed godziną 15:00. Pociąg pasażerski relacji Krotoszyn – Jelcz-Laskowice potrącił na przejściu dwie osoby. Zespoły ratownictwa medycznego, które błyskawicznie pojawiły się na miejscu, nie miały szans na podjęcie skutecznej akcji reanimacyjnej. Siła uderzenia była tak duża, że ofiary zginęły na miejscu.

Początkowo okoliczności, w jakich dwie osoby znalazły się na torowisku, nie były do końca jasne. Obecnie śledczy wiedzą już, jak najprawdopodobniej doszło do tego dramatu. Informacje przekazane przez służby łamią serce.

– Dziecko wbiegło pod nadjeżdżający pociąg. Jego matka chciała je powstrzymać i sama też wbiegła na przejście. Oboje zginęli na miejscu – przekazał komisarz Wojciech Jabłoński z dolnośląskiej policji. Zrozpaczona kobieta, widząc zagrożenie, bez wahania ruszyła na pomoc, jednak nie zdołała zatrzymać malucha przed zbliżającą się maszyną.

To wstępna relacja maszynisty. Kluczowe będą nagrania z kamer

Jak dodaje w rozmowie z naszym portalem komisarz Jabłoński, na ten moment są to wstępne ustalenia śledczych. Opierają się one na pierwszych zeznaniach zszokowanego maszynisty, który prowadził skład. W toku dalszego postępowania przebieg tych tragicznych sekund będzie jeszcze weryfikowany. Ostatecznej oceny sytuacji i odtworzenia dokładnego przebiegu zdarzenia śledczy dokonają na podstawie analizy nagrań z kamer monitoringu.

Na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, zabezpieczając ślady i dokumentując obszar wokół torowiska. Maszynista pociągu został poddany rutynowym badaniom na obecność alkoholu. Obecnie nic nie wskazuje na to, by wina leżała po stronie załogi pociągu.

Czytaj także:

Udostępnij:
REKLAMA