„Dobrze nam razem”, czyli historia kobiecego biznesu z ul. św. Jadwigi
Najdłuższym stażem może pochwalić się pani Maria, która swoje pierwsze kroki w branży stawiała jeszcze w Gminnej Spółdzielni Rolników. – Pracowałam w pawilonie GS-u, który powstał wiele lat temu przy ul. Wrocławskiej – wspomina. – To nie były łatwe czasy dla handlu. Towaru nie było, ludzie stali w kolejkach dosłownie po wszystko.
Jak podkreśla, sklepy w tamtym okresie były pod ścisłą kontrolą władz. – Pamiętam klienta, któremu sprzedałam większą ilość watoliny – opowiada. – Nie przeszło to bez echa. W sklepie pojawił się kontroler z urzędu miasta i zażądał wyjaśnień. Wezwał nawet krawca, który miał stwierdzić, czy taka ilość watoliny rzeczywiście mogła zostać wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem.
Od zielonego targu do stałego miejsca
Swoje pierwsze stoisko pani Maria otworzyła na dawnym zielonym targu w Oleśnicy. Pracowała tam przez wiele lat, aż w końcu – gdy obiekt zaczął popadać w ruinę – trzeba było szukać nowej lokalizacji.
– Ten lokal zaproponował nam ówczesny prezes GS-u – opowiada pani Maria, która prowadzi znakomicie zaopatrzone stoisko z galanterią, rajstopami, skarpetami.
Najpierw dołączyła do niej Wiesława Chorążkiewicz z odzieżą damską, a później także Magdalena Gontarz. Wcześniej w sklepie funkcjonował również punkt z telefonami oraz stoisko z odzieżą dziecięcą. Ostatecznie jednak panie stworzyły stały zespół, który – jak podkreślają – sprawdza się do dziś. – W takim składzie jesteśmy już 19 lat. To, że żadna z nas nie myślała o zmianie miejsca, najlepiej świadczy o tym, że dobrze nam razem – mówi Magdalena Gontarz.
Tylko polska odzież i bezpośredni kontakt
Każda z przedsiębiorczyń prowadzi swoje stoisko, ale wspólnie tworzą jedno miejsce, które wyróżnia się na tle sieciowych sklepów. W swojej ofercie sklep z ul. św. Jadwigi ma wyłącznie polską odzież – panie stawiają na krajowych producentów i sprawdzoną jakość.
Magdalena Gontarz specjalizuje się w odzieży męskiej i – jak podkreśla – klientów nie brakuje. – Do mnie przyjeżdżają ludzie z całej okolicy, od Jelcza-Laskowic po Trzebnicę, a nawet Kluczbork – mówi.
Choć dziś wiele sklepów przenosi sprzedaż do internetu, one nie planują takiego kroku. – Nie myślimy o sprzedaży online – przyznają zgodnie. – Tak jak nasi klienci, cenimy sobie bezpośredni kontakt, rozmowę, możliwość doradzenia i przymierzenia na miejscu, a czasem i „na wynos”.
Sklep z ul. św. Jadwigi – jego siłą są stali klienci
Przedsiębiorczynie nie ukrywają jednak rozgoryczenia sytuacją lokalnego handlu. Ich zdaniem centrum miasta z roku na rok traci życie, a mali przedsiębiorcy zostają z problemami sami. – Nie sprzyjają nam kolejne galerie handlowe ani, jak w naszym przypadku, umierający rynek – mówią. – Gdyby starówka tętniła życiem, gdyby zachęcano przedsiębiorców do otwierania restauracji czy kawiarni, a nie oddawano lokali pod działalności, które nie przyciągają ludzi, byłoby zdecydowanie lepiej.
Podkreślają też, że mają żal do władz, które – ich zdaniem – w żaden sposób nie promują lokalnej przedsiębiorczości i nie próbują zmieniać mentalności mieszkańców, coraz częściej rezygnujących z zakupów w małych, osiedlowych sklepach na rzecz dużych sieci.
– Lokalni przedsiębiorcy powinni być wizytówką miasta. Tymczasem nie czujemy wsparcia ani realnych działań, które zachęcałyby oleśniczan do kupowania „u swoich” – podkreślają.
Mimo trudności sklep przy ul. św. Jadwigi 2 wciąż działa – przede wszystkim dzięki wiernym klientom.
– Takim, którzy wracają do nas od lat – mówi Wiesława Chorążkiewicz. – U Magdy klient kupi spodnie, u Marylki pasek, a do mnie przyjdzie z żoną wybrać coś dla niej. Dziękujemy im z całego serca za pamięć o nas.