„Beton wygrywa ze zdrowym rozsądkiem”? Radny alarmuje o niszczeniu drzew przy ul. Kopernika

Red | Red
„Beton wygrywa ze zdrowym rozsądkiem”? Radny alarmuje o niszczeniu drzew przy ul. Kopernika
Sytuacja przy ulicy Kopernika wywołała oburzenie samorządowca, który publicznie pyta o sens takich działań i odpowiedzialność urzędników za powierzone miastu mienie przyrodnicze.
Trwająca przebudowa ulicy Kopernika, warta ponad 10 milionów złotych, budzi spore kontrowersje. Zamiast zapowiadanej rewitalizacji zielonego skweru, obserwujemy degradację drzewostanu. Sprawę nagłośnił radny Paweł Bielański, który punktuje błędy wykonawcy i brak odpowiedniego nadzoru nad pracami.

Jak alarmuje radny Paweł Bielański, w ramach prac na zielonym skwerze wycięto już kilka okazałych jesionów, w tym okazy osiągające wymiary drzew pomnikowych. Ratusz tłumaczył wówczas, że na wycinkę były wydane zgody poprzedzone opiniami dendrologów.

Prawdziwy dramat dotyczy jednak tych roślin, które miały zostać oszczędzone.

Iluzoryczna ochrona i podcięte korzenie

Na dawnym, zazielenionym terenie ostały się zaledwie dwa jesiony. Teoretycznie postąpiono zgodnie ze sztuką budowlaną – wykonawca, pod nadzorem miejskich urzędników, zabezpieczył pnie drzew poprzez ich odeskowanie. Niestety, jak zauważa radny, profesjonalizm skończył się wyłącznie na teorii.

W trakcie prowadzonych prac ziemnych systemy korzeniowe obu ocalałych drzew zostały brutalnie podcięte. Skutki tej bezmyślności są już doskonale widoczne dla każdego przechodnia. Z jednego z jesionów masowo opadają suche liście. Ponad 3/4 korony drzewa jest już praktycznie martwe. Wszystko wskazuje na to, że roślina z tak drastycznie uszkodzonym systemem korzeniowym nie przetrwa „rewitalizacji”.

Radny Bielański zwraca uwagę, że nie jest to niestety odosobniony incydent. Podobny, niszczycielski los spotkał drzewo rosnące tuż obok pobliskiego Przedszkola „Kubuś Puchatek”.

Ostre pytania do burmistrza i urzędników

Sytuacja przy ulicy Kopernika wywołała oburzenie samorządowca, który publicznie pyta o sens takich działań i odpowiedzialność urzędników za powierzone miastu mienie przyrodnicze.

– Dlaczego inwestor, czyli miasto Oleśnica, zezwala na takie praktyki? Czy beton i krawężniki zawsze muszą wygrywać ze zdrowym rozsądkiem i przyrodą? – pyta retorycznie Paweł Bielański. – Czy podpisując umowę na ponad 10 milionów urzędnicy na czele z burmistrzem nie mogą wymóc na wykonawcy właściwego sposobu prowadzenia prac? Skąd taka bezmyślność?

Czytaj także:

Udostępnij:
REKLAMA