REKLAMA

Kontrowersje wokół konkursu w oleśnickim szpitalu. „Polityka” ujawnia nowe fakty

Red | Red
Kontrowersje wokół konkursu w oleśnickim szpitalu. „Polityka” ujawnia nowe fakty
W ubiegłym tygodniu informowaliśmy, że Powiatowy Zespół Szpitali w Oleśnicy nie przedłużył kontraktów Gizeli Jagielskiej oraz jej męża. Jagielska była koordynatorką bloku porodowego, a jej mąż – kierownikiem oddziału ginekologii. Dyrekcja szpitala tłumaczyła wówczas decyzję wynikami konkursu, w którym – jak podkreślano – „wpłynęły dwie oferty, z których wybrano najkorzystniejszą”, a Jagielscy mieli nie złożyć wymaganych propozycji.
REKLAMA

Jak jednak wynika z najnowszych ustaleń „Polityki”, sprawa może mieć drugie dno.

Tygodnik opisuje, że w porównaniu z poprzednimi latami kryteria konkursowe zostały znacząco obniżone. Jeszcze dwa lata temu od kandydatów wymagano m.in. co najmniej czteroletniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym, specjalizacji z onkologii ginekologicznej, certyfikatu USG Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników oraz dodatkowych kwalifikacji. W tegorocznym konkursie większość tych wymagań… zniknęła.

Zmieniła się także punktacja za staż pracy. Wystarczyło osiem lat doświadczenia, by otrzymać maksymalną liczbę punktów. Tymczasem Gizela Jagielska ma 20 lat stażu, a jej mąż 25. Mimo to – jak opisuje „Polityka” – ich wieloletnie doświadczenie nie przełożyło się na wynik konkursu. Co więcej, w tym roku zrezygnowano również z obowiązku posiadania doświadczenia kierowniczego.

Kontrowersje budzi także fakt, że w trakcie trwania konkursu zmieniono opis zamówienia. Początkowo dotyczył on świadczeń w ramach oddziału ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego. Dr Jagielska posiada specjalizację również z neonatologii – zwyciężczyni konkursu, Magdalena Liszewska, już nie. Po ogłoszeniu wyników zapis o neonatologii zniknął, by… ponownie pojawić się w treści rozstrzygnięcia.

– Pojawia się pytanie, czy osoba, która będzie zarządzała oddziałem, ma odpowiednie kompetencje – podkreśla cytowana przez „Politykę” adwokatka Kamila Ferenc, pełnomocniczka lekarki.

„Wszystko składa się w jedną całość”

Dodatkowym wątkiem są nieformalne rozmowy, do których – według relacji – miało dojść jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem konkursu. Łukasz Jagielski miał usłyszeć, że propozycje objęcia stanowisk nowi lekarze otrzymali już pod koniec września. Konkurs formalnie ogłoszono jednak dopiero 28 listopada, a jego wyniki poznaliśmy na początku grudnia.

– Tych informacji nikt oficjalnie nie potwierdził ani nie zdementował. Ale dla nas to dodatkowy kontekst, który wyjaśnia zmiany w konkursie – komentuje Ferenc na łamach „Polityki”, dodając, że jej zdaniem konkurs powinien zostać unieważniony i przeprowadzony ponownie.

„Lekarka ostatniego ratunku”

Sprawa ma również wymiar ogólnopolski. Dr Gizela Jagielska od lat znana jest jako jedna z nielicznych ginekolożek w Polsce, które otwarcie pomagały kobietom w uzyskaniu legalnej aborcji. Do Oleśnicy przyjeżdżały pacjentki z całego kraju. Jak przypomina „Polityka”, wiązało się to z falą hejtu, gróźb i prób zastraszania – także na terenie samego szpitala.

– W Oleśnicy działy się rzeczy przełomowe, często sprowadzające się po prostu do wykonywania obowiązującego prawa – mówi Kamila Ferenc, wskazując, że działalność Jagielskiej dawała pacjentkom realne poczucie bezpieczeństwa.

Odwołanie w sprawie konkursu rozpatrzy dyrektorka szpitala – ta sama osoba, która go przeprowadzała. Ma na to siedem dni.

– W najgorszym scenariuszu Gizela Jagielska może przestać pracować w jakimkolwiek szpitalu. Takich specjalistów w Polsce jest zaledwie kilku – ostrzega Ferenc w rozmowie z „Polityką”.

źródło „Polityka

Udostępnij:
REKLAMA
REKLAMA