Sąd może tego nie uznać za szczególne okrucieństwo. „Adwokat Zwierząt” o sprawie spod Sycowa
Portal NaTemat.pl opublikował wywiad z Mateuszem Łątkowskim z Poznania, który – jak pisze portal- przez wielkopolskie media został ochrzczony mianem „Adwokata Zwierząt”. To dlatego, że wielokrotnie pro bono zajmował się w sądach tego typu sprawami i bardzo często doprowadzał do wyroków skazujących wobec sprawców bestialstwa wobec zwierząt. Publikujemy jego fragment.
Panie Mecenasie, tuż po zatrzymaniu Rafała B. wyczytałem w lokalnych mediach z Dolnego Śląska, że sprawcy trzykrotnego celowego przejechania psa może grozić maksymalnie do trzech lat więzienia. A nie pięć?
Pięć jest przy szczególnym okrucieństwie. Obawiam się jednak, choć nie znając dotychczas zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie mogę też tego wykluczyć, że czyn ten nie zostanie zakwalifikowany jako szczególne okrucieństwo.
Mówi Pan poważnie?
Jak najbardziej. W tym przypadku sprawca pozbawił psa życia przejeżdżając po nim trzykrotnie. Rodzi się więc pytanie do biegłego, co było bezpośrednią przyczyną zgonu psa. Istotne jest więc, czy zwierzę poddane zostało sekcji zwłok i czy ta sekcja wykazała bądź wykaże, które to przejechanie było przejechaniem śmiertelnym – pierwsze czy np. trzecie, a wówczas kwalifikacja prawna czynu należeć będzie do prokuratora.
Przepraszam, ale jakie to ma znaczenie?
Dla sądu będzie miało. Jeśli np. sąd dojdzie do przekonania, że już to pierwsze przejechanie pozbawiło psa życia albo wyłączyło jego świadomość i zwierzę nie odczuwało bólu przy kolejnym przejechaniu, to najpewniej sąd nie zakwalifikuje tego czynu jako szczególne okrucieństwo. Ważne będą zatem ustalenia postępowania przygotowawczego i sam zarzut, który podejrzanemu przedstawi oskarżyciel publiczny. Sąd oczywiście kwalifikacją prawną czynu z aktu oskarżenia nie jest związany i w toku postępowania jurysdykcyjnego (sądowego) może go zmienić. Gdyby się okazało, że śmierć nastąpiła przy trzecim przejechaniu, to powstaje pytanie – przez jaki czas pies odczuwał określony ból i cierpienie i czy ów czyn można zakwalifikować jako ten ze znamieniem szczególnego okrucieństwa.
Cały film ma 40 sekund, z czego przejeżdżanie po psie – ok. 30 sekund. Pewnie Pan widział już wiele, ale ja czegoś tak okrutnego wobec zwierzęcia nie widziałem. Dlatego trudno mi pojąć, że ten czyn może nie być zakwalifikowany jako popełniony ze szczególnym okrucieństwem.
Mogę w odpowiedzi opowiedzieć o takim choćby zdarzeniu – sprawca wsadza psa do metalowej klatki, polewa klatkę i psa wodą, podłącza do prądu… Jeszcze parę równie strasznych historii mógłbym opowiedzieć. Niestety, trzykrotne przejechanie psa nie jest takim okrucieństwem, z którym bym się pierwszy raz spotkał. Okrucieństwo ludzi wobec zwierząt jest bowiem straszne.
Ale w tym przypadku jest to ewidentne, że sprawca doskonale wie, co robi.
Sama świadomość sprawcy nie kwalifikuje jednak konkretnego czynu, czyli zabicia zwierzęcia wbrew przepisom ustawy o ochronie zwierząt, jako zabicie ze szczególnym okrucieństwem. Z mojej dotychczasowej praktyki wynika, że czyn ten może być zakwalifikowany jako zabicie bez szczególnego okrucieństwa, czyli z Art. 35. ust. 1 i 1a, choć raz jeszcze powtarzam, że nie mogę wykluczyć surowszej kwalifikacji tegoż czynu. I tak do niedawna, do kwietnia zeszłego roku, kary były niższe. Ustawa przewidywała nie 3 lata więzienia, lecz maksymalnie 2.
Jak często zapadają wyroki bezwzględnego więzienia? W pamięci mam ten, w którym na półtora roku więzienia skazano sprawcę skatowania psa Fijo.
Ta sprawa była głośna, ale to nie tylko ten wyrok. W procesach dotyczących znęcania się nad zwierzętami występuję już dobrych kilka lat i muszę przyznać, że coraz częściej sądy wydają wyroki bezwzględnego więzienia. Pierwszy, przełomowy wyrok zapadł przed sądem we Włocławku w 2015 r. – sprawca został skazany na rok więzienia bez zawieszenia.
Mniej więcej od tego czasu widzę, że polityka karna sądów się zaostrza. Od tego momentu w wielu sprawach, w których występowałem jako pełnomocnik, zapadały wyroki bezwzględnego więzienia – tak było w Poznaniu wobec pani, która topiła szczeniaki, czy w Olsztynie, gdzie pies został żywcem zakopany w ziemi i zadano mu kilka ciosów łopatą (…)