Sześć domów czy jeden tunel? Radny Ireneusz Ruszel rozlicza miliony wydane na Wiejskiej

Red | Red
Sześć domów czy jeden tunel? Radny Ireneusz Ruszel rozlicza miliony wydane na Wiejskiej
Spór o nowo wybudowane przejście pieszo-rowerowe pod nasypem kolejowym przy ulicy Wiejskiej w Oleśnicy przybiera na sile. Po tym, jak dyrektor Sekcji Dróg Miejskich Krzysztof Fink odpierał wcześniejsze zarzuty i wytykał radnemu brak precyzji w nazewnictwie technicznym, Ireneusz Ruszel złożył kolejną interpelację. Radny nie kryje oburzenia tonem urzędników i wytacza ciężkie działa: przypomina o swoich uprawnieniach budowlanych, pyta o kompetencje dyrektora SDM i zestawia koszt inwestycji z budową osiedla domów.

Przypomnijmy: kością niezgody jest zrealizowane za blisko 6 milionów złotych dodatkowe przebicie dla pieszych i rowerzystów w nasypie kolejowym. Choć ratusz broni projektu, tłumacząc, że w pełni odseparował ruch pieszy od kołowego i spełnił rygory konserwatorskie, radny Ruszel uważa, że za tak gigantyczne pieniądze mieszkańcy otrzymali architektoniczny i funkcjonalny bubel.

„To jak wstawienie za krótkich okien do nowego domu”

W najnowszym piśmie radny odrzuca tłumaczenia Sekcji Dróg Miejskich, jakoby PKP PLK blokowało bardziej kompleksowe rozwiązania. Zdaniem Ruszela całkowita wymiana starego obiektu na nowoczesną konstrukcję – wzorem chociażby inwestycji w pobliskiej Twardogórze – była jak najbardziej możliwa do uzgodnienia z koleją.

Czytaj także:

Szczególnie mocno radny uderza w relację kosztów do uzyskanego efektu:

– Wartość obiektu kosztowała 6 milionów złotych. Jest to wartość wybudowania sześciu budynków jednorodzinnych wolnostojących o powierzchni 120–140 m² w stanie gotowym, ze wszystkimi sieciami, dachem, tynkami i drzwiami. Ile materiału zużyto do budowy domów, a ile tutaj? Mówiąc kolokwialnie, to tak, jakby w domu zabudowano za krótkie okna lub drzwi – punktuje w interpelacji Ireneusz Ruszel.

Radny podtrzymuje zarzuty dotyczące rażących błędów estetycznych i projektowych. Wskazuje, że nowa konstrukcja mogła zostać wylana w szalunkach imitujących cegłę z użyciem barwionego w masie betonu, co harmonizowałoby z zabytkowym łukiem kolejowym. Zwraca też uwagę, że nawet płyty ażurowe (meba) zabezpieczające skarpy są dostępne w kolorze ceglanym, a miasto zdecydowało się na surowy, szary beton. Krytykuje również likwidację chodnika pod starym wiaduktem, gdzie zamiast poszerzenia jezdni wysiano pas zieleni i ustawiono barierki.

Starcie na uprawnienia

Najostrzejszy fragment interpelacji dotyczy jednak osobistej polemiki z szefem miejskich dróg. Krzysztof Fink w poprzedniej odpowiedzi uszczypliwie instruował radnego, czym różni się „przepust” od wiaduktu i sugerował brak merytorycznej wiedzy. Ruszel postanowił odpowiedzieć tym samym:

– Jestem zniesmaczony odpowiedzią. Jakby chciał Pan wiedzieć, to posiadam jako inżynier uprawnienia budowlane i mogę się wypowiadać w tej sprawie. Po pierwsze: nie ja oceniam, tylko pytam – taka jest rola radnego miasta, a urząd powinien konkretnie odpowiedzieć. Mam pytanie: czy posiada Pan uprawnienia budowlane w zakresie architektonicznym, konstrukcyjnym lub drogowo-mostowym, by udzielać odpowiedzi w zakresie budowlanym? – ripostuje radny.

Dotychczasowe argumenty magistratu opierały się na twierdzeniu, że poszerzenie jezdni pod starym wiaduktem obniżyłoby skrajnię drogową i odcięło dojazd dla samochodów ciężarowych do firm na Lucieniu, a projekt z 2018 roku miał pełną akceptację Konserwatora Zabytków i inżynierów.

Udostępnij:
REKLAMA