10 minut po naszym artykule ratusz przerywa milczenie. Kary za przestoje będą, ale umowa zostaje

Red | Red
10 minut po naszym artykule ratusz przerywa milczenie. Kary za przestoje będą, ale umowa zostaje
Zaledwie 10 minut po publikacji naszego artykułu, w którym wytykaliśmy magistratowi milczenie w sprawie katastrofalnego stanu technicznego autobusów komunikacji miejskiej, do redakcji wpłynęło oficjalne stanowisko Urzędu Miasta. Kierowniczka Sekcji Komunikacji Społecznej, Marzena Graczyk, odniosła się do alarmujących wyników kontroli Inspekcji Transportu Drogowego oraz przyszłości współpracy z firmą DLA Sp. z o.o., która obsługuje oleśnickie linie.

Z przesłanego oświadczenia wynika, że zgodnie z zapisami umowy łączącej samorząd ze spółką, nie ma obecnie prawnych podstaw do jej rozwiązania. Magistrat zapowiada jednak wyciągnięcie konsekwencji finansowych. Na firmę zostaną nałożone kary umowne, choć będą one dotyczyć niezrealizowanych kursów i przestojów wynikających z wycofania niesprawnego taboru. Urząd wystąpił już do spółki z oficjalnym żądaniem złożenia szczegółowych wyjaśnień w tej sprawie.

Urzędnicy nie wiedzieli o usterkach

Odnosząc się do pytań o wcześniejsze sygnały dotyczące fatalnej kondycji pojazdów, oleśnicki ratusz deklaruje, że przed interwencją ITD nie docierały do niego absolutnie żadne informacje o złym stanie technicznym autobusów.

Według zapewnień urzędu obecna sytuacja jest już opanowana, a wszystkie linie komunikacji miejskiej obsługiwane są płynnie i bez zakłóceń. Wycofanie wozów przez inspektorów miało spowodować jedynie chwilowe przerwy w kursowaniu, ponieważ przewoźnik możliwie najszybciej podstawił pojazdy zastępcze, starając się zminimalizować utrudnienia dla podróżnych.

Przedstawicielka urzędu zapewniła, że sprawna i bezpieczna komunikacja jest dla miasta priorytetem. Ratusz zadeklarował otwartość na wszelkie sygnały od mieszkańców, które pomogą w przyszłości zapobiec podobnym incydentom.

Biorąc jednak pod uwagę, że funkcjonowanie transportu zbiorowego kosztuje oleśnickich podatników 1,8 miliona złotych rocznie, pasażerowie mają pełne prawo oczekiwać, że bieżący nadzór nad bezpieczeństwem floty będzie realizowany przez urzędników, a nie opierany w dużej mierze na obywatelskich zgłoszeniach.

Czytaj także:

Udostępnij:
REKLAMA