Kłopotliwy spadek po osadnikach. Czy ten problem dotyka również mieszkańców powiatu oleśnickiego?

Red | Red
Kłopotliwy spadek po osadnikach. Czy ten problem dotyka również mieszkańców powiatu oleśnickiego?
Inicjayorką spotkania w tej ważne dla wielu rodzin sprawie była Natalia Gołąb, członkini zarządu województwa.
Z pozoru prosta decyzja o remoncie dachu, ociepleniu budynku czy wymianie okien dla wielu mieszkańców dolnośląskich wsi staje się barierą nie do pokonania. Przyczyną nie są jednak zawsze braki finansowe, ale skomplikowany stan prawny nieruchomości. Problem wielokrotnej współwłasności siedlisk rolniczych, będący pokłosiem powojennego osadnictwa, dotyka szacunkowo nawet 30% gospodarstw w naszym regionie. Sprawą zajęły się władze województwa.

Aby zrozumieć źródło problemu, trzeba cofnąć się do lat powojennych. W ramach prowadzonej wówczas na Ziemiach Odzyskanych polityki osadniczej, w obrębie jednego, często poniemieckiego gospodarstwa rolnego, lokowano kilka rodzin. Ziemia i zabudowania miały służyć nowym osadnikom do startu w nowej rzeczywistości.

Dziś, kilkadziesiąt lat później, skutki tamtych decyzji administracyjnych odczuwają kolejne pokolenia. Wraz z upływem czasu, dziedziczeniem i podziałami majątkowymi, liczba współwłaścicieli jednego siedliska potrafiła rozrosnąć się do tego stopnia, że ustalenie stanu prawnego graniczy z cudem. Powiat oleśnicki, będący integralną częścią historycznych Ziem Odzyskanych, z pewnością nie jest wolny od tego zjawiska, a wielu mieszkańców tutejszych wsi może na co dzień borykać się z tym prawnym paraliżem.

Remontowy pat

Jak w praktyce wygląda życie w takim gospodarstwie? Skomplikowana współwłasność drastycznie utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia mieszkańcom przeprowadzenie choćby podstawowych remontów.

Zgodnie z prawem, przy większych pracach budowlanych lub modernizacyjnych, wymagana jest zgoda wszystkich współwłaścicieli. Uzyskanie jej po wielu latach bywa bardzo trudne – część spadkobierców mogła wyemigrować, zmarła, lub po prostu nie interesuje się losem nieruchomości, blokując tym samym inwestycje osobom, które faktycznie tam mieszkają i dbają o budynki.

Samorząd wojewódzki apeluje o zmiany w systemie

Temat ten został niedawno podjęty na szczeblu regionalnym. Z inicjatywy Natalii Gołąb, członkini zarządu województwa dolnośląskiego, w Urzędzie Marszałkowskim we Wrocławiu odbyło się specjalne spotkanie poświęcone temu zagadnieniu.

Wzięli w nim udział urzędnicy, przedstawiciele instytucji publicznych oraz eksperci. Celem było omówienie możliwych ścieżek prawnych, które mogłyby realnie poprawić sytuację zablokowanych majątkowo mieszkańców. – Potrzebne są rozwiązania systemowe. Wiemy, że wymagają one zmian w prawie krajowym, ale jako samorząd województwa chcemy, aby problem współwłasności siedlisk został szerzej dostrzeżony i stał się przedmiotem dyskusji, która w przyszłości może doprowadzić do wypracowania odpowiednich rozwiązań prawnych – podkreśla Natalia Gołąb.

Członkini zarządu województwa szczególne podziękowania skierowała do Bronisława Piaskowskiego – rolnika i mieszkańca jednego z takich siedlisk, który zaangażował się w nagłośnienie tej ważnej społecznie kwestii.

Działania Urzędu Marszałkowskiego to pierwszy krok do wywołania ogólnopolskiej debaty. Problem, choć ma swoje źródło w wielkiej historii, każdego dnia wpływa na prozę życia wielu dolnośląskich rodzin. Czas pokaże, czy ustawodawca w Warszawie dostrzeże specyfikę Ziem Odzyskanych i ułatwi mieszkańcom – również tym z powiatu oleśnickiego – uregulowanie spraw własnościowych ich domów.

Udostępnij:
REKLAMA