Jagielska o incydencie z Braunem: Bałam się o swoje bezpieczeństwo
W najnowszej rozmowie na antenie TOK FM, Gizela Jagielska wróciła pamięcią do chwil sprzed kilkunastu miesięcy. Lekarka stała się wówczas celem bezprecedensowego ataku. Pod pretekstem tzw. interwencji poselskiej, Grzegorz Braun wtargnął do oleśnickiego szpitala, w którym wtedy pracowała.
Atmosfera tamtych dni odcisnęła wyraźne piętno na personelu medycznym. Dr Jagielska nie ukrywa, że sytuacja wyszła daleko poza ramy standardowego stresu zawodowego. – Naprawdę zaczęłam się obawiać o swoje bezpieczeństwo – przyznała wprost ginekolożka, wspominając wydarzenia z Oleśnicy.
Brak konsekwencji prawnych
Choć od incydentu minęło już sporo czasu, a sprawa odbiła się szerokim echem w mediach ogólnopolskich, finał prawny wciąż wydaje się odległy. Grzegorz Braun, który naruszył spokój pacjentek i personelu, do tej pory nie usłyszał w tej sprawie żadnych zarzutów prokuratorskich. Brak zdecydowanej reakcji wymiaru sprawiedliwości za to, co wydarzyło się na oleśnickim oddziale, budzi głębokie obawy o granice immunitetu i bezpieczeństwo lekarzy wykonujących swoje ustawowe obowiązki.
Podczas wywiadu dr Jagielska zwróciła uwagę na jeszcze jeden, niezwykle gorzki aspekt całej sytuacji. Zamiast społecznego potępienia i politycznej marginalizacji, incydenty z udziałem posła wydają się przynosić mu wymierne korzyści.
Lekarka z niepokojem przyznała, że „wszystkie działania wokół Grzegorza Brauna” w rzeczywistości jedynie napędzają mu kolejnych zwolenników. Brak kary i medialny rozgłos wokół jego radykalnych kroków paradoksalnie budują jego kapitał polityczny, czyniąc z niego w oczach niektórych wyborców niemalże męczennika.