„Dom zły” zamiast bezpiecznej przystani? Sąd wciąż bada dramat dzieci
Proces dotyczy kobiety oskarżonej o znęcanie się nad dziećmi, które przebywały w prowadzonym przez nią rodzinnym domu dziecka. Byli podopieczni oraz osoby zaangażowane w pomoc skrzywdzonym dzieciom relacjonują dramatyczne doświadczenia z tamtego okresu. Jest mowa o przemocy fizycznej i psychicznej, poniżaniu oraz karach, jakie miały spotykać dzieci.
Według tych relacji dzieci miały być m.in. zamykane w piwnicy, zastraszane, a także poddawane wyjątkowo dotkliwym karom. Jedna z kobiet, która dziś pomaga poszkodowanym, opowiadała dziennikarzom, że dzieci żyły w ciągłym strachu. Sprawa nabrała tempa, gdy jedna z dziewczynek uciekła z domu i zgłosiła się na policję.
Obecnie przed sądem w Oleśnicy toczy się proces karny. Kobieta odpowiada za znęcanie się nad dziećmi, za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Oskarżona nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że zarzuty są bezpodstawne i absurdalne.
Warto przypomnieć, że niedługo przed ujawnieniem sprawy kobieta udzielała wywiadów, w których opowiadała o motywach podjęcia się prowadzenia rodzinnego domu dziecka. Podkreślała wówczas, że inspiracją do tej decyzji był program telewizyjny „Kochaj mnie”, a do jej placówki trafiały głównie dzieci z niepełnosprawnościami.
Jak potwierdziła prokurator Beata Ciesielska, sprawa nie została zakończona, a postępowanie sądowe nadal trwa. Z naszych informacji wynika, że oskarżona kobieta nie mieszka już w Oleśnicy.