Poszkodowany mężczyzna blisko dwie godziny leżał na ulicy. Nie było karetki
Informacje o mężczyźnie potrzebującym pomocy w pobliżu przychodni przy ul. Ludwikowskiej, otrzymaliśmy po godzinie 8. Kiedy przed 9 byliśmy na miejscu, nadal leżał na ziemi.
Mężczyzna upadł w pobliżu przychodni przy ul. Ludwikowskiej przed godziną 7. O tym, że leży niedaleko budynku poinformowali personel placówki przechodnie. Pielęgniarki od razu wezwały pogotowie ratunkowe, a same ułożyły pacjenta na kartonach, podłożyły mu pod głowę bluzę, nakryły folią. – Nie zabrały go do środka, bo mężczyzna skarżył się na silny ból w nodze, prawdopodobnie upadł na chodniku i doszło do złamania – relacjonuje nam jeden ze świadków zdarzenia.
Z naszych informacji wynika, że o pomoc poproszono jednego z ratowników z sąsiadującego z przychodnią pogotowia ratunkowego. Ten okrył go kocem termicznym i podłączył kroplówkę, ale samego zespołu ratownictwa medycznego na miejscu nadal nie było. Karetka pojawiła się dopiero przed godziną 9, czyli dwie godziny po tym, jak pierwsze osoby zauważyły mężczyznę na ulicy. Został zabrany do szpitala. Ma prawdopodobnie złamaną nogę.
Do sprawy wrócimy.
