Dwie manifestacje na Rynku w Oleśnicy. Duże nerwy i emocje [ZDJĘCIA, WIDEO]
Dzisiaj w oleśnickim Rynku odbyły się dwie manifestacje. Ich uczestnicy nie szczędzili sobie ostrych słów. Padły oskarżenia o zdradę Polski i pytania, kto jest prawdziwym Polakiem.
Manifestacja w obronie pozostania Polski w Unii Europejskiej była zapowiada w Oleśnicy od piątku. Przyszło na nią kilkadziesiąt osób. Nieoczekiwanie przy oleśnickim ratuszu pojawiła się jednak także grupa mieszkańców deklarująca przywiązanie do polskiej Konstytucji i podkreślająca, że jest ona nadrzędnym dokumentem wobec unijnych praw. Doszło do konfrontacji, gdy obrońcy pozostania Polski w UE przechodzili pod ratuszem.
– Trybunał Konstytucyjny uznał wyższość Konstytucji nad prawem europejskim i nie jest to żadna nowość, bo takie decyzje podjęto także w dziesięciu innych państwach – grzmiał jeden z prowadzących manifestację, której uczestnikiem był m.in. radny Wojciech Bartnik czy była radna powiatowa Halina Myszakowska. – My chcemy być w Unii, ale na swoich zasadach. Chcemy pozostać suwerennym państwem – podkreślali uczestnicy manifestacji alternatywnej do tej, która była zapowiada kilka dni wcześniej.
Obrońcy pozostania Polski w Unii Europejskiej przeszli wokół Rynku prowadzeni przez Andrzeja Sowę. Nie zabrakło konfrontacji i niecenzuralnych słów.
– Gdzie masz k…polską flagę – krzyczeli zwolennicy obecnie rządzących krajem.
– Spie…do Niemiec – rzucali inni.
– Setki tysięcy ludzi w całym kraju protestuje dzisiaj przeciwko wyjściu Polski Unii Europejskiej. Wśród nich jest Oleśnica – mówił Sowa, skandując: Unia to my!
Mirosław Płaczkowski z Polski2050 podkreślał, że od trzech dni działacze protestują pod biurami posłów PiS. – Nie pozwolimy na wyjście Polski z Unii – mówił.
Manifestacja zorganizowana w obronie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zakończyła się po odśpiewaniu przez ich uczestników hymnu polskiego. Większość jej uczestników się rozeszła, ale grupka próbowała wejść w konfrontację z protestującymi przeciwko wyjściu Polski z UE. – Ludzie, my też nie chcemy wychodzić z Unii – podkreślał jeden z nich, ale grupa na krótko zdecydowała się dopuścić go do głosu. Zrobiło się nerwowo. – Nie damy się sprowokować – apelowali do siebie obrońcy pozostania Polski w Unii.














































