Szef Służb Ratowniczych odpowiada na zarzuty i mówi o propozycji pracy w oleśnickim pogotowiu

Red | Red
Szef Służb Ratowniczych odpowiada na zarzuty i mówi o propozycji pracy w oleśnickim pogotowiu

Informacja dotycząca objęcia przez Tomasza Krawczaka stanowiska kierownika w oleśnickim pogotowiu pojawiła się w ubiegłym tygodniu. I spowodowała oburzenie części pracowników stacji. Jak do ich zarzutów odnosi się dziś prezes oleśnickich Służb Ratowniczych?

– To nie jest tak, że propozycji, bardzo konkretnej, w sprawie podjęcia przeze mnie pracy w oleśnickim pogotowiu, na stanowisku kierownika administracyjnego nie było – podkreśla stanowczo Krawczak. – Otrzymałem ją miesiąc temu od dyrektora szpitala. W poniedziałek, 1 czerwca miałem rozpocząć pracę.

Krawczak przyznaje, że propozycję otrzymał po współpracy, którą w czasie pandemii Służby Ratownicze podjęły ze szpitalem. – Dyrekcja była bardzo z niej zadowolona, bo z bardzo dobrym skutkiem najpierw podjęliśmy się organizacji triażu, a potem wypełnialiśmy wiele innych zadań. Wszystkie szczegółowo zostały ujęte w trójstronnej umowie, którą podpisaliśmy z Powiatowym Zespołem Szpitali i Urzędem Miasta Oleśnicy – relacjonuje. – Pan Krzysztof Wywrot docenił i moje merytoryczne przygotowanie, i podejście organizacyjne do wielu problemów, z którymi się w tym ostatnim czasie w szpitalu spotykaliśmy.

Tomasz Krawczak podkreśla, że posiada wykształcenie niezbędne do pracy na tym stanowisku – ukończył studia wyższe na kierunku promocja zdrowia oraz kierunkowe studia podyplomowe.

– Na pewno potrzebowałbym wsparcia zastępcy do spraw medycznych i takie też były ustalenia – mówi. – Mówiliśmy też o tym, że konieczne jest usprawnienie działalności pogotowia, poprawa jego funkcjonowania.

Wicedyrektor Jagielska w ubiegły czwartek poinformowała pracowników, że w poniedziałek rozpoczynam pracę.

Wiem, że część ekipy odgrażała się, iż 1 czerwca nie podejmie pracy z tego powodu. Gdy usłyszeli, że może to grozić skutkami prawnymi, rozpoczęła się nagonka na mnie.

Zdaję sobie sprawę, że nie stoją za nią wszyscy pracownicy pogotowia. Choć nie rozumiem też ogromnego oporu i niechęci do usprawnienia pracy stacji. Przecież chodzi o działanie dla dobra lokalnej społeczności, dla dobra pacjentów.

Krawczak walczy teraz o swoje dobre imię, ale – co podkreśla bardzo mocno – o dobre imię Służb Ratowniczych. – Nie zasłużyliśmy na hejt i na fałszywe oskarżenia – mówi. – Działamy z powodzeniem od kilku lat, rozwijamy się, szkolimy siebie i innych. Wielokrotnie udowodniliśmy, jak ważna jest nasza obecność w powiecie oleśnickim. Posłowie różnych opcji, którzy nas wspierają, nie mają wątpliwości, że takie organizacje mają ogromne znaczenie w ulepszeniu działania systemu ratownictwa medycznego.

Udostępnij:
REKLAMA