Zarzuty wobec miejskiej spółki. Burmistrz przekazuje list radzie nadzorczej
Choć autorzy prosili o publikację treści listu, zdecydowaliśmy się tego nie zrobić ze względu na jego anonimowy charakter. Z uwagi na wagę zarzutów, zwróciliśmy się jednak do Urzędu Miasta Oleśnicy z pytaniem, czy takie pismo trafiło również do burmistrza.
Jak poinformowała nas Marzena Graczyk z oleśnickiego magistratu, do burmistrza rzeczywiście wpłynęło anonimowe pismo w tej sprawie. – Mimo że zgodnie z przepisami anonimowe zgłoszenia nie podlegają formalnemu rozpatrzeniu, burmistrz zdecydował o przekazaniu dokumentu Radzie Nadzorczej spółki MGK, aby ta mogła zapoznać się z jego treścią i – jeśli uzna to za zasadne – podjąć odpowiednie działania w ramach swoich kompetencji – mówi miejska urzędniczka.
Jakie zarzuty stawiają autorzy?
Materiał jest bardzo obszerny i szczegółowy. Pojawiają się w nim m.in. zarzuty o mobbing, do którego ma dochodzić w jednym z zakładów spółki, jest mowa o łamaniu praw pracowniczych, zmuszaniu do wykonywania obowiązków wykraczających poza zakres umowy, złym stanie technicznym pojazdów.
Zastrzeżenia dotyczą też warunków pracy: braku klimatyzacji w pojazdach wykorzystywanych przez pracowników fizycznych, niedoborów środków higieny. W liście domagano się także m.in. lepszego dostępu do wody pitnej dla pracowników oraz „natychmiastowego” zbadania zasad przyznawania wynagrodzeń i premii, które – jak napisano – faworyzują „lubianych”, a dyskryminują osoby zgłaszające problemy lub przebywające na zwolnieniach lekarskich.
Wskazano również konkretne nazwisko osoby, która – zdaniem autorów listu – ma być odpowiedzialna za mobbing i nieetyczne zachowania wobec pracowników. – Pracownicy są systematycznie upokarzani i deprecjonowani, m.in. poprzez wypowiedzi typu: ,,Jak ci się nie podoba, to mam stu innych na twoje miejsce”, co skutkuje ciągłym napięciem emocjonalnym, stresem i obawą o utratę pracy – m.in. tak opisywane są zachowania tej osoby.
– Pracownicy fizyczni czują się pomijani, dyskryminowani i ignorowani – piszą ponadto autorzy listu. – Ich rola jest bagatelizowana, a ich realny wkład — niewidzialny dla tych, którzy podejmują decyzje finansowe organizacyjne. To prowadzi nie tylko do niezadowolenia wśród załogi, ale również zwiększa ryzyko rotacji pracowników i pogarszania jakości usług, z których korzystają mieszkańcy miasta.
Oczekiwania od władz miasta
– Podkreślamy, że sytuacja jest poważna, udokumentowana i nagląca – czytamy dalej w piśmie. – Oczekujemy zdecydowanych działań ze strony Pana Burmistrza, tym bardziej, że spółka MGK należy do miasta, a zatem podlega odpowiedzialności nadzorczej i finansowej samorządu. Pozostawienie sprawy bez reakcji będzie równoznaczne z przyzwoleniem na dalszy wyzysk, mobbing i skrajne zaniedbania.
Autorzy listu podkreślają, że oczekują pilnej reakcji ze strony władz miasta. W przeciwnym razie, jak zaznaczają, będą zmuszeni przekazać sprawę do wyższych instytucji kontrolnych i organów nadrzędnych, ponieważ obecna sytuacja jest dla nich nie do zaakceptowania. Dodają, że posiadają wsparcie wśród miejskich radnych, z którymi pismo zostało wcześniej skonsultowane, oraz dysponują dowodami, takimi jak zdjęcia, nagrania i świadkowie, gotowi potwierdzić przedstawiane w liście zarzuty.
Przekazanie listu do rady nadzorczej to pierwszy krok do formalnego zajęcia się opisaną sytuacją. Obecnie na czele gremium, które będzie badać zarzuty zawarte w liście, stoi zastępczyni burmistrza Edyta Małys-Niczypor. Do tematu wrócimy.