Zarobki w Oleśnicy i regionie. Jak wypadamy na tle sąsiadów z Oławy, Trzebnicy i Namysłowa? [RAPORT]

Red | Red
Zarobki w Oleśnicy i regionie. Jak wypadamy na tle sąsiadów z Oławy, Trzebnicy i Namysłowa? [RAPORT]
Oława od lat spija śmietankę z obecności wielkich fabryk i prężnie działającej strefy ekonomicznej. ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE
Na papierze wszystko wygląda całkiem nieźle – przeciętny mieszkaniec powiatu oleśnickiego wyciąga miesięcznie niecałe 7,5 tysiąca złotych brutto. Kiedy jednak zerkniemy przez płot na to, co dzieje się u sąsiadów z Oławy, miny mogą nam nieco zrzednąć. Jak układają się płace w naszym regionie i dlaczego w Oławie zarabiają więcej, a w Namysłowie i Trzebnicy wcale nie mają lżej? Sprawdziliśmy, co w trawie (i w portfelach) piszczy według danych GUS.

Zarobki to zawsze gorący temat. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego (bazujące na szczegółowych „prześwietleniach” gospodarki) pokazują czarno na białym: na Dolnym Śląsku wystarczy przejechać kilkadziesiąt kilometrów, żeby pasek wypłaty wyglądał zupełnie inaczej.

Oława odjeżdża nam na pięć stów

Zacznijmy od konkretów i naszego największego rywala w tym zestawieniu. Między powiatem oleśnickim a oławskim jest spora przepaść. Różnica wynosi blisko 500 złotych miesięcznie na korzyść Oławy.

Jak to wygląda w twardych liczbach?

Kto i gdzie?Średnia bruttoKto jest do przodu?
Przeciętny Kowalski (Oława)7 953,26 złOława o +491 zł
Przeciętny Kowalski (Oleśnica)7 461,59 zł–

Skąd taka różnica? Odpowiedź jest prosta i widoczna gołym okiem: przemysł. Oława od lat spija śmietankę z obecności wielkich fabryk i prężnie działającej strefy ekonomicznej. Tamtejsze firmy z branży automotive czy tworzyw sztucznych mają po prostu grubsze portfele, wyższe budżety na premie i mocniej pompują lokalną średnią.

A my? Oleśnica to królestwo mniejszych firm, lokalnego stolarstwa i usług. Nasi przedsiębiorcy dwoją się i troją, ale lokalny warsztat czy sklep nie przebije budżetu globalnej korporacji.

A co słychać za miedzą? Trzebnica i Namysłów

Jeśli wizyta w Oławie wpędziła Was w kompleksy, to spojrzenie na Trzebnicę i Namysłów trochę te nerwy uspokoi.

Trzebnica to nasz gospodarczy klon. Nie mają tam wielkich fabryk ani gigantycznych stref ekonomicznych. Ich głównym towarem eksportowym, podobnie jak u nas, są pracownicy dojeżdżający do Wrocławia. Dlatego średnie pensje w samej Trzebnicy i okolicach trzymają się na podobnym, bezpiecznym poziomie co w powiecie oleśnickim. Jesteśmy w tej samej lidze.

Namysłów to zupełnie inna bajka. Choć to nasi sąsiedzi zza miedzy, gospodarczo to już województwo opolskie, które tradycyjnie płaci nieco gorzej niż zamożny Dolny Śląsk. Powiat namysłowski jest mniejszy, bardziej rolniczy, a rynek pracy trzymają tam pojedyncze zakłady, takie jak np. fabryka okien. Efekt? Wypłaty są tam na ogół chudsze, przez co wielu mieszkańców Namysłowa codziennie odpala auta i jedzie do pracy… zgadliście, do Oleśnicy albo dalej, do Wrocławia.

Wrocławskie eldorado

Bądźmy ze sobą szczerzy – dla wielu z nas lokalne statystyki to tylko ciekawostka, bo rano i tak wsiadamy w auto czy pociąg i pędzimy do Wrocławia albo na Bielany. To tam, w wielkich korporacjach i centrach usługowych, średnie pensje już dawno przebiły barierę 9 tysięcy złotych brutto. To wrocławski rynek pracy tak naprawdę dyktuje warunki i to on napełnia portfele wielu oleśnickich rodzin.

Co dalej?

Inflacja trochę odpuściła, a pensje w Polsce znów drgnęły w górę. Oczywiście, na naszych kontach nominalnie pojawiło się więcej gotówki, ale jeśli liczycie, że w kolejnych latach Oleśnica nagle przegoni Oławę, to musimy Was rozczarować.

Struktura naszej gospodarki z roku na rok się nie zmienia. Dopóki pod miastem nie wyląduje nagle potężny inwestor, który rzuci na rynek tysiące dobrze płatnych etatów w przemyśle, układ sił pozostanie ten sam: Oława będzie o krok przed nami, my będziemy trzymać się z Trzebnicą za ręce, a wszyscy razem będziemy zerkać na to, co dzieje się we Wrocławiu.

Udostępnij:
REKLAMA