Wojna o przestrzeń nad stawami w Oleśnicy. Brawura na dwóch kółkach, bezradność pieszych i gorąca dyskusja mieszkańców

Red | Red
Wojna o przestrzeń nad stawami w Oleśnicy. Brawura na dwóch kółkach, bezradność pieszych i gorąca dyskusja mieszkańców
Incydent z udziałem zamaskowanego nastolatka na rowerze nad oleśnickimi stawami wywołał prawdziwą burzę. ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE
Jazda na jednym kole tuż przed twarzami spacerowiczów, wulgaryzmy i poczucie całkowitej bezkarności. Incydent z udziałem zamaskowanego nastolatka na rowerze nad oleśnickimi stawami wywołał prawdziwą burzę. W sieci rozgorzała ostra debata: jedni żądają natychmiastowych patroli policyjnych na motocyklach, drudzy pytają, gdzie młodzież ma realizować swoje pasje, a kolejni wytykają pieszym wchodzenie na drogi rowerowe.

Sprawę nagłośnił w mediach społecznościowych Arkadiusz Kembłowski, opisując sytuację, która przelała czarę goryczy podczas popołudniowego spaceru. Na alejce przeznaczonej dla pieszych nastolatek w pełnym kasku motocyklowym bezczelnie poderwał przednie koło tuż przed przechodniami, niemal w nich wjeżdżając. Zwrócenie uwagi skończyło się stekiem wulgaryzmów.

– Zamiast zwolnić, tuż przed spacerowiczami bezczelnie poderwał przednie koło. Zero szacunku, zero hamulców, zero strachu przed konsekwencjami – relacjonował autor wpisu, apelując do policji i władz miasta o wprowadzenie patroli na motocyklach. Zdaniem mieszkańca tylko dynamiczny, zmotoryzowany patrol jest w stanie dogonić uciekających alejkami młodych ludzi i ukrócić ich poczucie anonimowości.

Druga strona medalu: „Gdzie ta młodzież ma jeździć?”

Pod postem błyskawicznie pojawiły się dziesiątki komentarzy, które pokazują, jak skomplikowany i nabrzmiały jest problem miejskiej infrastruktury rekreacyjnej. Część komentujących stanęła w obronie cyklistów, wskazując na grzechy samych pieszych.

– Problem ze stawami jest taki, że po drodze rowerowej spacerują ludzie, biegacze, idą kobiety z wózkami. Jest ciasno i ciężko się jedzie. Jeśli ci wszyscy ludzie zejdą na ścieżkę dla pieszych, to żaden rower w nich nie wjedzie – zauważył pan Sebastian, pytając retorycznie: – Gdzie młodzież może pojeździć inaczej niż rekreacyjnie? Na placu źle, nad stawami źle….

Na odpowiedź autora wpisu nie trzeba było długo czekać. Kembłowski podkreślił, że istnieje fundamentalna różnica między trudnościami w mijaniu się na ścieżce a celowym stwarzaniem zagrożenia: – Zwykła jazda i spacer to naturalne korzystanie z chodnika czy alejki, natomiast podrywanie koła tuż przed kimś to czysta bezmyślność, która zamiast relaksu funduje pieszemu nagły stres i realne ryzyko wypadku. Spokojny spacer nie powinien wymagać refleksu bramkarza – argumentował.

Inni mieszkańcy szybko sprostowali również kwestię oznakowania terenu, zaznaczając, że w miejscu opisywanego incydentu wyznaczony ciąg pieszo-rowerowy przebiega zupełnie inaczej, a nastolatek popisywał się w strefie przeznaczonej wyłącznie dla pieszych.

Czytaj także:

Problem nie tylko nad stawami. Plac Zwycięstwa i hulajnogi

Głosy oleśniczan dowodzą, że stawy to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Piesi skarżą się na rosnącą agresję i brawurę użytkowników jednośladów w całym mieście – również tych korzystających z hulajnóg elektrycznych.

– To samo dotyczy hulajnóg, chociażby na placu Zwycięstwa. Niezależnie od tego, czy idzie się samemu, czy z wózkiem z małym dzieckiem. Czasem mam wrażenie, że celowo przejeżdżają na centymetry i szukają zaczepki – napisała pani Julia.

Z kolei pan Karol zwrócił uwagę, że grupa nastolatków urządzająca sobie niebezpieczne rajdy jest w Oleśnicy doskonale znana: – Tego rowerzystę widzę często w towarzystwie kolegów. Jadą całą kolumną po ulicy, popisują się nawet w pobliżu samej komendy policji. Kpiny sobie robią z przepisów ruchu drogowego – zaznacza.

Gdzie są służby?

W dyskusji powraca wątek braku widocznych działań ze strony oleśnickiej policji. Mieszkańcy wspominają czasy, gdy parki i nabrzeża kontrolowały patrole rowerowe. Dziś – jak twierdzą zrezygnowani komentujący – mundurowych w newralgicznych punktach miasta po prostu brakuje, co rozzuchwala młodych ludzi do przekraczania kolejnych granic.

Konflikt na linii piesi–rowerzyści w Oleśnicy przybiera na sile. Z jednej strony brakuje bezpiecznej przestrzeni do uprawiania bardziej dynamicznych sportów miejskich dla młodzieży, z drugiej – spacerowicze mają pełne prawo oczekiwać, że wyjście do parku nie skończy się wizytą na szpitalnym oddziale ratunkowym. Mieszkańcy czekają na zdecydowaną reakcję, zanim dojdzie do potrącenia dziecka lub osoby starszej.

Udostępnij:
REKLAMA