Wizjonerski projekt oleśnickiego przedsiębiorcy powraca. Marek Świeboda walczy o bezpieczeństwo Kotliny Kłodzkiej

KK | KK
Wizjonerski projekt oleśnickiego przedsiębiorcy powraca. Marek Świeboda walczy o bezpieczeństwo Kotliny Kłodzkiej
Marek Świeboda podchodzi do sprawy z  inżynieryjnym realizmem. Nie forsuje natychmiastowego wejścia maszyn budowlanych na teren Kłodzka, ale liczy na debatę. FOT. KATARZYNA KIJAKOWSKA
Marek Świeboda, przedsiębiorca na co dzień związany z Oleśnicą, po blisko dwudziestu latach wraca do swojego przełomowego projektu hydrotechnicznego, który może zrewolucjonizować ochronę przeciwpowodziową Dolnego Śląska. Jego koncepcja tzw. „Klina Kłodzkiego”, nagrodzona niegdyś przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, trafiła niedawno na biurko senatora Grzegorza Schetyny i zyskała naukowe oraz polityczne wsparcie.

Choć Marek Świeboda rozwija dziś swoją działalność biznesową w Oleśnicy, jego korzenie tkwią w rodzinnym Kłodzku. To tam jako 16-latek przeżył dramatyczną powódź tysiąclecia w 1997 roku. Widział żywioł z bliska, pomagając dotkniętym katastrofą mieszkańcom jako wolontariusz. Wtedy, działając w obliczu ogromnej tragedii, nawet nie przypuszczał, że lata później – już jako student Politechniki Opolskiej – powróci do tych dramatycznych wydarzeń, by poświęcić im swoją najważniejszą pracę dyplomową.

W 2008 roku Marek Świeboda obronił na Politechnice Opolskiej pracę dyplomową pt. „System budowli hydrotechnicznych zabezpieczających Ziemię Kłodzką przed powodziami”, przygotowaną pod kierunkiem prof. Wojciecha Anigacza.

Opracowanie okazało się na tyle nowatorskie i precyzyjne, że zdobyło I miejsce w ogólnopolskim konkursie MSWiA na najlepszą pracę z zakresu zarządzania kryzysowego i ochrony ludności. Oficjalną nagrodę młodemu inżynierowi wręczał wówczas ówczesny szef resortu, Grzegorz Schetyna. Pomimo ogromnego zainteresowania ze strony samorządów, projekt na lata trafił jednak do szuflady.

Czym jest „Klin Kłodzki”?

Kluczowym elementem analizy Świebody jest zjawisko, które sam nazwał „Klinem Kłodzkim”. Chodzi o strategiczny punkt w centrum Kłodzka, w rejonie Mostu Żelaznego. – To właśnie tam koryto Nysy Kłodzkiej gwałtownie zwęża się z około 40 metrów do zaledwie 20 metrów szerokości. Podczas wysokich stanów wody tworzy się tam gigantyczny zator hydrauliczny, powodujący spiętrzenie rzeki. Dodatkowo konstrukcja mostu działa jak tama – zatrzymuje niesione przez prąd drzewa i konary, co drastycznie potęguje zagrożenie dla całego miasta – wyjaśnia Marek Świeboda.

Przedsiębiorca już kilkanaście lat temu dowodził, że poszerzenie i modernizacja tego konkretnego, wąskiego gardła rzeki nie rozwiąże wprawdzie całego problemu powodziowego Kotliny Kłodzkiej, ale stanowi absolutnie fundamentalny element ochrony samego Kłodzka przed zalaniem.

Wielki powrót projektu w 2026 roku

Rosnące anomalie pogodowe i postępujące zmiany klimatyczne sprawiły, że temat powrócił. Wiosna 2026 roku przyniosła w tej kwestii prawdziwy przełom i dynamiczny rozwój wydarzeń.

24 marca na Politechnice Opolskiej odbyło się spotkanie robocze Marka Świebody z prof. Wojciechem Anigaczem oraz Jerzym Kurzyńskim. Naukowcy zgodnie uznali, że koncepcja „Klina Kłodzkiego” jest niezwykle aktualna, ale wymaga natychmiastowej aktualizacji w oparciu o współczesne warunki hydrologiczne i urbanistyczne. 22 maja doszło do spotkania Marka Świebody z senatorem Grzegorzem Schetyną. Parlamentarzysta, który 18 lat temu jako minister nagradzał ten projekt, zadeklarował pełne wsparcie dla inicjatywy.

Cel: powołanie zespołu ekspertów

Marek Świeboda podchodzi do sprawy z  inżynieryjnym realizmem. Nie forsuje natychmiastowego wejścia maszyn budowlanych na teren Kłodzka, ale liczy na debatę. Najbliższym celem wytyczonym przez autora projektu jest przedstawienie dokumentacji wojewodzie dolnośląskiej oraz powołanie interdyscyplinarnego zespołu ekspertów, który zweryfikuje dawne założenia i przygotuje oficjalne rekomendacje dla administracji publicznej.

– Dzisiaj nie twierdzę, że projekt sprzed blisko dwudziestu lat jest gotowym rozwiązaniem wszystkich problemów przeciwpowodziowych regionu. Uważam jednak, że zasługuje na rzetelną, ekspercką weryfikację – podsumowuje Świeboda. – Najważniejsze pytanie brzmi: czy możemy pozwolić sobie na dalsze ignorowanie miejsca, które od lat wskazywane jest jako jeden z kluczowych punktów wpływających na skalę zagrożenia powodziowego? Mieszkańcy regionu zasługują na to, aby ta szansa została wykorzystana.

Udostępnij:
REKLAMA