Terminy po kilka tygodni i brak miejsc. Mieszkańcy krytykują przychodnie w Oleśnicy

Red | Red
Terminy po kilka tygodni i brak miejsc. Mieszkańcy krytykują przychodnie w Oleśnicy
Pod naszym artykułem dotyczącym czasu oczekiwania na wizyty w przychodniach w Oleśnicy rozgorzała gorąca dyskusja. Komentarze czytelników pokazują, że problem dostępności do lekarzy nie jest incydentalny, lecz – zdaniem wielu – ma charakter systemowy.

Najczęściej powtarzającym się zarzutem jest długi czas oczekiwania na wizytę u lekarza rodzinnego. Mieszkańcy wskazują, że standardem stają się terminy od dwóch do nawet trzech tygodni.

– Na Hallera to dramat od lat, dlatego całą rodziną stamtąd uciekliśmy – napisała jedna z czytelniczek.
– W przychodni na Hallera do lekarza trzy tygodnie – potwierdza kolejna osoba.

Podobne opinie pojawiają się również w kontekście innych placówek. Czytelnicy zwracają uwagę, że trudności dotyczą nie tylko jednej przychodni.

– Na Daszyńskiego jest też dramat. Do pediatry trzeba czekać 3–4 dni, nawet gdy dziecko ma wysoką gorączkę – relacjonuje mieszkanka.
– Do lekarza pierwszego kontaktu w innych przychodniach też czeka się około trzech tygodni – dodaje kolejna osoba.

Szczególne emocje budzą sytuacje, w których pomoc potrzebna jest pilnie. W komentarzach pojawiają się opisy przypadków, w których pacjenci – mimo poważnych objawów – nie zostali przyjęci tego samego dnia.

Jedna z czytelniczek opisuje sytuację dziecka z wysoką gorączką, które nie zostało przyjęte mimo osobistego zgłoszenia w przychodni. Inna zwraca uwagę na problem z wizytami domowymi dla osób, które nie są w stanie samodzielnie się poruszać – termin miał zostać wyznaczony dopiero po wielu dniach.

Nie brakuje również głosów krytyki dotyczących organizacji pracy placówek. Mieszkańcy wskazują m.in. na problemy z dokumentacją, rotację lekarzy oraz – ich zdaniem – niewystarczające zaangażowanie części personelu.

– Młodzi lekarze przychodzą i szybko odchodzą. Jest chaos w dokumentacji – czytamy w jednym z komentarzy.

Pojawiają się także uwagi dotyczące nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Jedna z osób relacjonuje, że podczas wizyty lekarz robił długie przerwy między przyjmowaniem pacjentów, mimo dużej kolejki oczekujących.

Niektórzy mieszkańcy podkreślają, że rozwiązaniem problemu bywa zmiana przychodni – często poza Oleśnicą.

– Przepisałam się do przychodni w Borowej. W 95% przypadków wizytę mam tego samego dnia – pisze jedna z czytelniczek.

Są też bardziej pozytywne opinie – część osób wskazuje konkretne placówki w Oleśnicy, gdzie dostęp do lekarzy jest lepszy, a obsługa bardziej przyjazna. To jednak pojedyncze głosy wśród przeważającej fali krytyki.

W komentarzach pojawia się również poczucie bezsilności wobec sytuacji. Niektórzy mieszkańcy zarzucają brak reakcji ze strony zarządzających placówkami oraz niewystarczające działania naprawcze.

Udostępnij:
REKLAMA