Tajemnica kościoła w Drołtowicach. Co stało się z zabytkowym ołtarzem, organami i witrażami?

Red | Red
Tajemnica kościoła w Drołtowicach. Co stało się z zabytkowym ołtarzem, organami i witrażami?
Świątynia w Drołtowicach kryła wiele unikalnych detali / FOT. FB/Stradomia Wierzchnia i okolice
Dziś w budynku dawnej świątyni ewangelickiej w Drołtowicach mieści się sala wiejska oraz remiza OSP. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu tętniło tu jednak życie religijne, a wnętrze zdobiły barwne witraże i cenne wyposażenie. Pasjonaci lokalnej historii z fanpage’a „Stradomia Wierzchnia i okolice” przypomnieli bogatą przeszłość obiektu i zaapelowali do mieszkańców o pomoc w rozwikłaniu zagadki: co po 1961 roku stało się z ołtarzem, organami i dekoracjami świątyni?

Fundacja rodu von Korn i pruskie korzenie

Historia drołtowickiego kościoła sięga 1900 roku, kiedy to dr Johann (Hans) Gottlieb von Korn – przedstawiciel rodu posiadającego tutejsze dobra ziemskie wraz z folwarkami w Radzynie i Zawadzie od 1826 roku – wzniósł niewielką kaplicę krytą papą. W 1903 roku dobudowano wieżę i wysoki, spadzisty dach z dachówki, nadając budowli pełnoprawny kościelny kształt.

Świątynia kryła wiele unikalnych detali. W reakcji na dotkliwą suszę z 1904 roku fundator nakazał umieścić na łuku nad apsydą ołtarzową inskrypcję: „Dein Wille geschehe – Bądź wola Twoja”, natomiast nad wyjściem sentencję: „Befiehl dem Herrn Deine Wege – Powierz Panu swoje drogi”. Ścianę ołtarzową zdobiły trzy okazałe witraże ufundowane przez księcia Birona von Curland – w ich dolnej części widniały herby fundatora oraz rodzin von Korn i von Lüttwitz (z której wywodziła się żona właściciela majątku, Lidy). Wnętrze początkowo rozbrzmiewało dźwiękami fisharmonii, a pod koniec lat 30. zamontowano w nim organy.

Kościół funkcjonował jako filia parafii ewangelickiej w Sycowie, wchodzącej w skład Ewangelickiego Kościoła Unii Staropruskiej. Wikary odprawiał tu nabożeństwa co dwa tygodnie (na zmianę ze Stradomią Wierzchnią), a na modlitwę zjeżdżali wierni z Drołtowic, Zawady, Radzyny, Wojciechowa Wielkiego i Błotnika. Przed II wojną światową społeczność ewangelicka stanowiła tu wyraźną większość – w 1927 roku w samych Drołtowicach mieszkało 304 ewangelików i 167 katolików.

Powojenne losy i pożegnanie z funkcją sakralną

Po 1945 roku majątek przejął polski Kościół Ewangelicko-Augsburski, a opiekę nad filiałem powierzono sycowskiemu proboszczowi, ks. Karolowi Jadwiszczokowi. O utrzymanie budynku dbało małżeństwo Augusta i Emilii Neumannów, przesiedlonych z Wołynia (z Wichernika w powiecie łuckim).

Z upływem lat liczba wiernych dramatycznie topniała – zwłaszcza w latach 1951-1959, kiedy większość autochtonicznej ludności wyjechała w ramach akcji łączenia rodzin do RFN lub NRD. Regularne nabożeństwa ustały. W 1961 roku parafia ewangelicko-augsburska oficjalnie przekazała budynek gromadzie Syców. Wkrótce obiekt przeszedł gruntowną przebudowę: zaadaptowano go na salę wiejską i remizę OSP, bezpowrotnie zacierając jego sakralny układ. Wcześniej, w pierwszych latach powojennych, dewastacji uległ pobliski cmentarz rodu von Korn oraz pomnik poświęcony mieszkańcom poległym na frontach I wojny światowej.

Apel do świadków historii

Największą białą plamą w powojennej historii Drołtowic pozostają losy ruchomego wyposażenia kościoła. Pasjonaci lokalnych dziejów zadają pytania, na które odpowiedź mogą znać najstarsi mieszkańcy okolic. Co stało się z zabytkowym ołtarzem oraz trzema heraldycznymi witrażami? Gdzie trafiły przedwojenne organy? Czy ktoś pamięta moment przebudowy kościoła po 1961 roku i wywożenie elementów wystroju?

Osoby posiadające wiedzę, stare fotografie, pamiątki lub rodzinne wspomnienia dotyczące drołtowickiego kościoła proszone są o kontakt z twórcami fanpage’a Stradomia Wierzchnia i okolice. Każda, nawet z pozoru drobna informacja, może pomóc w ocaleniu od zapomnienia fragmentu wspólnego dziedzictwa kulturowego regionu.

Udostępnij:
REKLAMA