Szokujące wpisy na TikToku. Ta sama osoba, która wcześniej atakowała uchodźców, teraz uderza w chore dzieci?
Na popularnej platformie wideo pojawiła się seria wpisów, które wywołały falę oburzenia. Autorka komentarzy, stosując mowę nienawiści, w drastyczny sposób wyraża niechęć do dzieci, posuwając się do bezpośrednich wyznań nienawiści („ja [dzieci] NIENAWIDZĘ”) i nazywania ich obraźliwymi terminami. W swoich wypowiedziach nie tylko życzy najmłodszym „jak najgorzej”, ale nawet deklaruje „świętowanie” w momentach, gdy dzieje się im krzywda, i życzy im śmierci.
W swoich wpisach podważa sens pomagania chorym dzieciom, w tym tym zmagającym się z chorobami nowotworowymi. Pyta wprost, „czy tylko [dzieci] chorują na raka?” i kwestionuje celowość przekazywania im „wszystkich pieniędzy”.
Twierdzi, że środki finansowe powinny trafiać do innych grup społecznych, na przykład do osób starszych, które jej zdaniem, po latach pracy, muszą „szukać jedzenia w społecznych lodówkach”.
Internauci nie zapominają
Użytkownicy mediów społecznościowych niemal natychmiast rozpoznali w autorce wpisów mieszkankę Oleśnicy (była nią w 2022 roku, red.), która już wcześniej stała się bohaterką ogólnopolskiego skandalu. Chodzi o sprawę sprzed czterech lat, którą ujawnił Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Wówczas kobieta w niewybredny sposób wypowiadała się o uchodźcach wojennych z Ukrainy, nazywając ich w pogardliwy sposób i sprzeciwiając się udzielaniu im pomocy. Twierdziła wtedy, że osoby uciekające przed rosyjską okupacją mogą wpłynąć na jej sytuację materialną, a jej wpisy były uznawane za przejaw skrajnej ksenofobii.
Sprawa w prokuraturze
Warto przypomnieć, że poprzednia aktywność kobiety nie uszła jej płazem. Po interwencji OMZRiK sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy, wszczynając dochodzenie w kierunku naruszenia art. 257 Kodeksu karnego (publiczne znieważenie grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej lub etnicznej). – Gdy ujawniliśmy jej rasistowskie wpisy, zadzwoniła do nas i śmiała się, że nic jej nie zrobimy – podkreślali wówczas działacze Ośrodka.
W przeszłości kobieta broniła się, twierdząc, że jej słowa były „wyjęte z kontekstu” i stanowiły jedynie „wylew emocji” pod wpływem krytyki, jaka na nią spadła. Przekonywała, że uczciwie pracuje i ma prawo do własnych poglądów na temat polityki socjalnej czy historii.
Jednak najnowsze wpisy na TikToku uderzają w zupełnie nową grupę – bezbronne, często śmiertelnie chore dzieci. Wielu użytkowników zapowiada ponowne powiadomienie odpowiednich służb oraz organizacji monitorujących nienawiść w internecie.