Smutny wieczór na ul. Łowieckiej. Potrącenie kotki Elsy poruszyło sąsiadów
– Elsa była naszą uliczną maskotką. Znały ją wszystkie dzieci, codziennie ktoś się z nią witał, głaskał. Jej spojrzenie miało w sobie coś niezwykłego. Patrząc w te oczy, widzieliśmy spokój, ciepło… po prostu niebo. Była symbolem tej ulicy – mówi jeden z mieszkańców. – To nie był tylko kot. To była część naszego codziennego życia. Ktoś ją zabił i nawet się nie zatrzymał.
Mieszkańcy są wstrząśnięci i oburzeni nie tylko samym potrąceniem, ale i postępującym problemem ruchu drogowego na ich ulicy.
– Łowiecka przez lata była oazą spokoju. Dziś to niemal przelotówka. Kierowcy jeżdżą jak na skrócie z drogi krajowej. Mamy problem z parkowaniem na zakrętach, trawnikach, skrzyżowaniach. Samowola, zero wyobraźni i jeszcze mniej szacunku dla nas, mieszkańców – relacjonują rozgoryczeni ludzie.
Sąsiedzi nie zamierzają tej sprawy zostawić. Wspólnie analizują zapisy z kamer monitoringu, by ustalić, kto był sprawcą. Liczą na to, że osoba odpowiedzialna za śmierć Elsy zostanie zidentyfikowana.
– Może ktoś powie, że to „tylko kot”. Ale dla nas to był ktoś. I nie chodzi tylko o Elsę. Chodzi o to, że ludzie pędzą samochodami jakby ta ulica należała tylko do nich. To nie tor wyścigowy. Tu żyją ludzie, dzieci, zwierzęta.
Sprawa poruszyła także mieszkańców innych części miasta, którzy coraz częściej zgłaszają podobne problemy z nadmierną prędkością i nieodpowiedzialnym parkowaniem w osiedlowych uliczkach.