Rowerem na Śnieżkę. Tomasz Lewicki z Oleśnicy zrobił to po raz drugi
– Królowa Śnieżka zdobyta po raz drugi. Czas na mecie 1:38:31. 194 miejsce w open. Wiatr dał o sobie znać i złożenia czasowe nie wyszły, ale ważne, że wjazd na górę odbył się bez zejścia z roweru. No nic, pozostaje trenowanie i za rok próba podejścia po raz trzeci – tak swój sukces z ostatniej soboty opisuje oleśniczanin Tomasz Lewicki. A my gratulujemy powtórki wyczynu z 2020 roku i przypominamy naszą wcześniejszą rozmowę.
Pan Tomasz działa w Klubie Kolarskim HRMax. Jeździ na zawody i na co dzień trenuje wraz z innymi członkami. – Mamy 12,5-kilometrowy tor w lesie z przewyższeniami, który umożliwia nam regularne treningi i ze względu na to, że jest stosunkowo blisko i jest profesjonalny – mówił nam w ubiegłym roku Tomasz Lewicki, który po wielu startach w zawodach postanowił podnieść sobie poprzeczkę. – Zdecydowałem, że wjadę rowerem na Śnieżkę – opowiadał nam w 2020 roku. – W 2019 roku nie byłem jeszcze na to gotowy, rok później już tak. Zapisy odbywały się jeszcze w marcu, przed pandemią. A żeby było śmieszniej numery startowe rozchodzą się w 2-3 sekundy. Więc kiedy kliknąłem punktualnie o 19 w zapisy wszystkie 350 miejsc były już zajęte. Po tygodniu okazało się jednak, że kolega Damian z HRMax Oleśnica, któremu udało się zapisać, nie może pojechać. Zapytał, czy chcę zająć jego miejsce. Oczywiście, że chciałem. Tak więc mój udział w tym wydarzeniu był przypadkiem.
Kilkumiesięczne treningi
Pan Tomasz trenował przed wjazdem na Śnieżkę przez kilka miesięcy. Do pokonania miał 13-kilometrowy odcinek trasy, która wiedzie w górę. – Koledzy z klubu podpowiadali, jak wjechać, jak rozłożyć siły na całą trasę – opowiada. – Trenowałem kilka razy w tygodniu, dodatkowo były też wjazdy m.in. na Ślężę czy trasami w Jeleniej Górze. Były też spotkania z trenerką personalną Alicją Blaszkiewicz. To wszystko dawało rezultaty.
Czego Tomasz Lewicki obawiał się najbardziej? – Tak zwanego odcięcia, czyli tego, że nogi odmówią mi posłuszeństwa – przyznaje. – Na szczęście wszystko zagrało. Generalnie mój cel był taki, by wjechać. Nie muszę nikogo wyprzedzać, nie muszę być w czołówce. Mam wjechać na górę. Myślę, że takie myślenie w dużej mierze mi pomogło.