Prezes Atola w ogniu pytań miejskich radnych
Prezes Oleśnickiego Kompleksu Atol Adam Hrehorowicz przedstawił radnym sprawozdanie z funkcjonowania spółki. Długo odpowiadał na pytania członków komisji rewizyjnej.
W pierwszej części posiedzenia komisji rewizyjnej Hrehorowicz przypomniał, jakimi obiektami zawiaduje Atol. To baseny, hala sportowa, stadion, część rekreacyjna przy ul. Brzozowej. – W 2019 roku odnotowaliśmy bardzo duży wzrost uczestników działań organizowanych przez spółkę- mówił. – Na samym basenie krytym było o 14 tys. osób więcej, a na pozostałych obiektach, wyłączając halę, o 25 tys. więcej. Oleśniczanie korzystali chętniej między innymi z zajęć fitness, indor cycling. 25 tys. osób pojawiło się na lodowisku. Jest o usługa sezonowa, niestety coraz droższa, bo zimy są coraz krótsze, a utrzymanie obiektu jest bardzo drogie.
Prezes mówił też o Miasteczku Atol City. – Niestety, obserwujemy znaczące zmęczenie materiału – podkreślał. – W przypadku dmuchańców to zużycie postępuje w trybie większym niż by się tego oczekiwało.
Prezes odniósł się też do sytuacji finansowej spółki. W ubiegłym roku jej strata wyniosła blisko 2 mln zł. – Jednym z kluczowych wątków, który dotyka i będzie dotykał spółkę są programy nauki pływania. Te dotacje z roku na rok są coraz mniejsze również ze względu na mniejszą liczbę dzieci. Są to straty praktycznie nie do odrobienia, bo lekcje nauki pływania odbywają się do południa – wyjaśniał.

O co pytali radni?
– Czy jest plan restrukturyzacji spółki? Wiadomo, że taki obiekt przynosi straty, ale miały one oscylować w granicach miliona – pytał Kazimierz Karpienko, którego interesowało też, jakie nowe usługi dla mieszkańców zostały wprowadzone w 2019 roku.
– W przypadku hali sportowej wprowadzenie nowych usług nie jest już fizycznie możliwe. Na basenie też, bo wprowadzenie trzeciego klubu pływackiego zamknie możliwość korzystania z obiektu przez mieszkańców – odpowiadał Hrehorowicz. – To do Państwa radnych należy decyzja, jak Atol będzie działał, jaka powinna być jego restrukturyzacja.
– Jeśli radni będą zatrudnieni w spółce to podejmą kreatywne działania zmierzające do jej restrukturyzacji. Spółka i zarząd biorą za to pieniądze. My się tylko przyglądamy temu, co robicie – ripostował Karpienko.
Michał Kołaciński odniósł się do straty Atola z 2019 roku. – Jest ona najwyższa w historii spółki, ale nie mamy wątpliwości, że koszty są ogromne i coraz wyższe. To, co mnie niepokoi to przychody, które spadły o 300 tys. zł, choć mówi Pan, że wzrosła liczba osób korzystających z obiektów – mówił. – Czy obniżki, które Pan zastosował mają na nie wpływ?
– Efektem zmniejszenia ceny było zwiększenie zainteresowania, choć nie przełożyło się to tak mocno na wpływy, jak tego oczekiwałem – przyznał prezes, podkreślając, że obniżka cen nie miała też aż tak znacznego wpływu na stratę spółki.
Marek Czarnecki udowadniał, że to przyłączenie do spółki hali sportowej i stadionu powoduje obecną, 2-milionową stratę. – Można się z tym zgodzić – potwierdzał Adam Hrehorowicz. – Właśnie hala i stadion generuję stratę bliską milionowi.
– Ale czy to znaczy, że biblioteka miała zarządzać tymi obiektami? – pytał retorycznie Michał Kołaciński. To właśnie w poprzedniej kadencji zapadła decyzja o przejęciu hali i stadionu przez Atol, wcześniej będących pod zarządem ówczesnego Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu. – To nie jest tak, że dołączenie tych obiektów nagle spowodowało szaloną stratę. Ta decyzja zapadła w 2016 roku, i a wtedy, i rok czy dwa lata później straty nie były tak wysokie – mówił były burmistrz Oleśnicy.
Damian Siedlecki poruszał sprawy pracownicze. – Co stało się z zatrudnionym w ubiegłym roku kierownikiem technicznym? Czy spółka ma politykę mobbingową? Jaka jest rotacja pracowników? – pytał radny, którego interesowało też, czy spółka prowadziła badania przed planowanym powołaniem sekcji łucznictwa tradycyjnego. – Czy ona jest potrzebna w sytuacji, gdy niemal do wszystkiego trzeba w spółce dokładać – mówił.
– Kierownik techniczny rozpoczął pracę w listopadzie, ale już w grudniu ze względów zdrowotnych zakończył ją z nami. Sam wystąpił o rozwiązanie umowy – mówił prezes, który przyznał, że spółka nie ma polityki mobbingowe. – Nic nie wiem o złych relacjach panujących wśród załogi – odpowiadał. Odnosząc się do planów powołania nowej sekcji Hrehorowicz wyjaśnił, że nie tyle nie przyczyni się ona do pogłębiania straty, co przyniesie spółce nieduży przychód.