Popularny ksiądz z Oleśnicy pod kontrolą kurii. Internauci wzięli stronę Teobańkologii
Teobańkologia to jeden z najpopularniejszych katolickich projektów w polskim internecie. Tylko na YouTube kanał księdza Sawielewicza subskrybuje ponad 600 tys. osób. Łącznie, w mediach społecznościowych, treści fundacji docierają do milionów odbiorców.
Fenomen księdza youtubera z Oleśnicy
Jak przypomina „Wyborcza”, Teobańkologia działa w internecie od 2017 roku. Początkowo była tworzona przez kilka osób, a transmisje realizowano z prowizorycznego studia w piwnicy domu parafialnego. Przełom nastąpił w czasie pandemii, gdy internetowe modlitwy i transmisje zaczęły przyciągać dziesiątki tysięcy osób.
Dziś fundacja prowadzi kilkanaście kanałów w mediach społecznościowych. Na Facebooku obserwuje ją ponad 600 tys. użytkowników, na TikToku – około 200 tys., a na Instagramie – ponad 100 tys. Codzienny różaniec transmitowany o godz. 20.30 gromadzi online nawet 50 tys. osób.
Portal Stacja7 określał księdza Sawielewicza jako jednego z trzech najpopularniejszych duchownych w polskim internecie. – Do TOP 3 wszedł nie przebojem, a różańcem – pisano o wikariuszu z Oleśnicy.
Bańki mydlane i ewangelizacja
Znakiem rozpoznawczym Teobańkologii są niekonwencjonalne formy przekazu – m.in. pokazy baniek mydlanych, które ksiądz wykorzystuje jako metaforę w opowieściach o wierze. – W dzisiejszym świecie, aby przekazać treści, potrzeba nośnika, który przyciągnie uwagę – tłumaczył w rozmowie z portalem dzielo.pl.
Jednocześnie duchowny podkreśla przywiązanie do nauczania Kościoła. Jego wypowiedzi – m.in. dotyczące relacji przedmałżeńskich – bywały krytykowane, ale dla wielu odbiorców Teobańkologia stała się ważnym wsparciem, szczególnie w kryzysach psychicznych i życiowych.
Decyzja kurii i reakcje internautów
Informacja o kontroli fundacji wywołała burzę w mediach społecznościowych. Część komentujących odebrała ją jako próbę ograniczenia działalności popularnego księdza.
– Teobańkologia ma realny wpływ na wiernych, a niewierzący się nawracają. Takich efektów nie ma żaden opasły biskup – pisał jeden z internautów, cytowany przez „Wyborczą”.
Inni sugerowali, że instytucjonalny Kościół nie radzi sobie z dynamicznymi, oddolnymi inicjatywami. – Ksiądz modli się i rozmawia z ludźmi, a odpowiedzią archidiecezji jest komisja – komentowała jedna z użytkowniczek.
Stanowisko archidiecezji wrocławskiej
Rzecznik archidiecezji wrocławskiej, ks. Maciej Rajfur, podkreśla jednak, że nie chodzi o zarzuty wobec księdza Sawielewicza. – Celem komisji jest zbadanie działalności fundacji, zapewnienie jej przejrzystości oraz pogłębienie współpracy między fundacją a Kościołem – przekazał w oficjalnym komunikacie.
Jak dodano, powołanie komisji wynika z „odpowiedzialności pasterskiej wobec dynamicznie rozwijających się inicjatyw ewangelizacyjnych”. Kuria uruchomiła również specjalny adres mailowy, na który można kierować uwagi dotyczące działalności fundacji.
Głosy krytyczne i obrona księdza
Choć większość komentarzy ma charakter obronny, w sieci pojawiają się także głosy krytyczne. Niektórzy internauci zarzucają Teobańkologii zbyt emocjonalny przekaz lub nadmierne akcentowanie modlitw o uwolnienie. Inni zwracają uwagę na kwestie finansowe i prowadzone zbiórki.
Fundacja odpowiada, że środki są przeznaczane m.in. na produkcję treści, wydawnictwa, utrzymanie studiów nagraniowych oraz zatrudnienie profesjonalnych pracowników – od grafików po informatyków.
Oświadczenie fundacji Teobańkologia
W odpowiedzi na decyzję kurii współpracownicy księdza Sawielewicza opublikowali oświadczenie, w którym deklarują pełną współpracę z komisją.
„Wierzymy, że ten proces pomoże nam jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby współczesnych odbiorców, pogłębiać jedność z Kościołem oraz umacniać bezpieczeństwo osób modlących się z nami” – napisano.
Jak zauważa „Gazeta Wyborcza”, kontrola fundacji Teobańkologia stała się nie tylko kościelną procedurą, ale także kolejnym punktem zapalnym w dyskusji o roli internetu, charyzmatycznych duchownych i instytucjonalnego Kościoła we współczesnej Polsce.