Pies celowo potrącony i zabity. Ekostraż ujawnia bulwersujące zdarzenie [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]
Właściciel psa, Dorona, spacerował z nim codziennie od pięciu lat w podobny sposób: środkiem wąskiej, hałaśliwej drogi, co gwarantowało bezpieczeństwo czworonoga. Tego ranka, około 5:30, stało się coś niewyobrażalnego.
Kierowca nadjechał i zatrzymał się na chwilę – na 2–3 sekundy – pies biegł kilka metrów przed zderzakiem. Zanim właściciel zdążył zapiąć smycz, kierowca ruszył, a następnie przyspieszył – z pełnym przyspieszeniem przejechał środkiem zderzaka po psie. Doron nie miał szans. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia.
Właściciel błyskawicznie ruszył za nim autem i pościg zakończył się przy zjeździe w Łozinie. Gdy sprawca zorientował się, że jest filmowany, zatrzymał się na poboczu, wysiadł, uśmiechał się i powiedział, że pies „powinien być na smyczy” i że się „spieszył do pracy”. Wkrótce wezwano policję.
Reakcja i kroki prawne
Ekostraż podjęła działania jako reprezentant praw pokrzywdzonego – zabitego Dorona. W zdarzeniu ucierpiała cała rodzina psa, w tym dwie dziewczynki. Organizacja apeluje o sprawiedliwość i zwraca uwagę, że takie czyny są nie do przyjęcia.
W Polsce zabicie psa jest zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat. Gdy sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem – jak w tej sytuacji – kara może być wyższa, nawet do 5 lat. W opisie zdarzenia wyraźnie widać premedytację i okrutne działanie, co może powodować kwalifikację do najwyższej kary.
To, co wydarzyło się z Doronem, to nie tylko dramat pojedynczego czworonoga, ale też rozpacz całej rodziny. Ekostraż podkreśla:
„Kochanego Dorona, który trafił na sadystę na swojej drodze, już nie ma. Brak słów, by opisać to przerażające doświadczenie.”