Nie żyje Jerzy Stróżyk. Pogoń Syców w żałobie po stracie wiernego kibica i wieloletniego spikera

Dla wielu sympatyków piłki nożnej w Sycowie, Jerzy Stróżyk był kimś znacznie więcej niż tylko stałym bywalcem trybun. Jego zaangażowanie w życie lokalnego zespołu wykraczało daleko poza standardowe kibicowanie.
Jak wspominają przedstawiciele Pogoni, zmarły przez lata aktywnie włączał się w funkcjonowanie drużyny. W pamięci kibiców zapisał się między innymi jako klubowy spiker. To właśnie jego głos niósł się po stadionie w historycznym sezonie awansowym, a później towarzyszył zawodnikom podczas zmagań na boiskach klasy okręgowej.
Klub w swoim wzruszającym wpisie pożegnalnym opisuje Pana Jerzego jako „człowieka wielu talentów, zawsze gotowego do pomocy i zawsze blisko Pogoni”.
Najwierniejszy kibic swoich wnuków
Związki Jerzego Stróżyka z sycowską piłką miały także niezwykle osobisty, rodzinny wymiar. Jak podkreśla klub, szczególną radość i dumę sprawiało mu oglądanie meczów, w których na murawie pojawiali się jego wnukowie – Mateusz i Maciej. Z uwagą i zaangażowaniem śledził ich piłkarski rozwój, zawsze mocno trzymając kciuki nie tylko za nich, ale i za cały zespół.
Odejście tak oddanego sympatyka to duża strata dla sycowskiego środowiska sportowego. Pan Jerzy był osobą, która wnosiła na stadion mnóstwo pozytywnej energii i optymizmu.
„Pan Jerzy potrafił swoim dobrym słowem podnieść na duchu, a z sukcesów Pogoni cieszył się razem z nami. Jego obecność przez lata stała się częścią naszej klubowej historii. Będzie nam go bardzo brakowało” – czytamy we wpisie opublikowanym przez Pogoń Syców.
fot. Joanna Basińska Kadrem Zapamiętane