Mieszkańcy złożyli wniosek, by nie zapraszać biskupa na miejskiej uroczystości
O sprawie pisze „Gazeta Wyborcza”. Ten materiał to odniesienie do sobotniej premiery filmu braci Sekielskich „, którego jednym z negatywnych bohaterów jest biskup Edward Janiak. Przez wiele lat związany z kościołem wrocławskim, a na początku swojej pracy kapłańskiej z Oleśnicą.
– Prezydent Kalisza otrzymał oficjalny wniosek, aby nie zapraszać na uroczystości miejskie biskupa Edwarda Janiaka. (…) Tego samego domagają się mieszkańcy, który uruchomili zbiórkę podpisów pod internetową petycją – pisze „Wyborcza” we wczorajszym wydaniu gazety.
„Krzywda, jaką wyrządzono dzieciom i sam precedens ukrywania tych przestępstw wstrząsnęły opinią publiczną. Jako Miasto mamy moralny obowiązek zareagować i wyrazić swój sprzeciw wobec takich działań. Z szacunku dla ofiar pedofilii, z szacunku dla prawa wnioskuję, aby do czasu jednoznacznego wyjaśnienia udziału biskupa Edwarda Janiaka w sprawie tuszowania przestępstw seksualnych w Kościele katolickim na uroczystości miejskie zamiast ordynariusza Diecezji Edwarda Janiaka zapraszać innych przedstawicieli Kościoła katolickiego, którzy w żaden sposób nie są i nigdy nie byli łączeni z aferą pedofilską” – czytamy w dokumencie, który opublikował portal calisia.pl.
Tego samego domagają się mieszkańcy Kalisza. W internecie ruszyła zbiórka podpisów pod petycją „Nie dla kryjącego pedofilię biskupa na oficjalnych uroczystościach”. Autorka petycji pisze, że sprawa ta jest ważna z dwóch powodów.
– Po pierwsze, ktoś choćby posądzony o tak obrzydliwe działania nie może być fetowany przez miasto. Po drugie, w Kaliszu z pewnością są ofiary pedofilów, również tych w sutannach. Jak oni i one będą się czuć ze świadomością, że władze miasta oficjalnie podejmują osobę z taką przeszłością? Dalsze zapraszanie biskupa Janiaka na oficjalne uroczystości byłoby policzkiem dla ofiar pedofilii i wyrazem kompletnego braku szacunku dla kaliszanek i kaliszan” – czytamy na stronie petycji, którą podpisało dotychczas prawie 300 osób.
/źródło: Gazeta Wyborcza/