Ktoś strzela do kotów w Oleśnicy. Sprawca używa wiatrówki, kolejne zwierzęta okaleczone

Red | Red
Ktoś strzela do kotów w Oleśnicy. Sprawca używa wiatrówki, kolejne zwierzęta okaleczone
Amputowana łapka, dziewięć ran postrzałowych u jednego ze zwierząt i kolejne kulejące czworonogi na działkach – w Oleśnicy trwa dramat wolno żyjących kotów. Społecznicy alarmują: w rejonie Spalic, Parku Kolejarzy oraz w pasie od ulicy Bolesława Krzywoustego do nowego marketu Lidla grasuje osoba, która celowo strzela do bezbronnych zwierząt z broni śrutowej.

Informacje o bestialskim traktowaniu zwierząt napływają od mieszkańców coraz częściej. Sprawę nagłaśnia m.in. pani Justyna. – Prosimy o nagłośnienie tej sprawy, żeby sprawca wiedział, że nie jest anonimowy i że jest poszukiwany. Ktoś celowo krzywdzi te zwierzęta – pisze w wiadomości do naszej redakcji.

Rzeczywistość potwierdza Agnieszka Włosek, znana z działalności na rzecz królików i kotów, działaczka stowarzyszenia Oleśnickie Króliki. Pod jej opiekę trafiają kolejne ofiary oprawcy. Jak przekazuje opiekunka, skala obrażeń wyklucza nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Jeden z zabezpieczonych kotów miał w ciele aż dziewięć śladów po śrucie.

Inny podopieczny, kocur Timon, przeszedł dramat z siedmioma postrzałami – część ołowianych kul tkwi w miejscach na tyle niebezpiecznych, że chirurdzy nie byli w stanie ich usunąć bez ryzyka dla życia zwierzęcia. Jeszcze wcześniej kotka Róża z powodu obrażeń musiała przejść operację amputacji łapy.

W ostatnich dniach pod opiekę trafiła kolejna poszkodowana – kotka nazwana Dalią. – Trafiła do nas kotka, której daliśmy na imię Dalia. W poniedziałek, 2 listopada, czeka ją pilna operacja, wyceniona na około 2000 zł. Dalia ma zadawnione zwichnięcie stawu biodrowego i bez leków przeciwbólowych praktycznie nie jest w stanie się poruszać – relacjonuje Agnieszka Włosek. – Przyjęliśmy ją, ponieważ zwyczajnie nie mogliśmy postąpić inaczej. Chcemy zrobić wszystko, żeby nie podzieliła losu Róży, której musieliśmy amputować łapkę, ani innych kotów, które pomocy się nie doczekały. Z tych samych działek pochodzi również Timon, u którego stwierdzono siedem postrzałów ze śrutówki. Gdyby nie fakt, że kolejne dwa koty z tego miejsca również kuleją, a my nie mamy już gdzie ich przyjąć, być może uwierzylibyśmy, że to wszystko zwykły przypadek. Tych dramatycznych historii w tak krótkim czasie jest zdecydowanie za dużo.

Społecznicy apelują do mieszkańców Oleśnicy o szczególną czujność. Każdy, kto widział podejrzane zachowania, słyszał odgłosy wystrzałów z broni pneumatycznej, proszony jest o kontakt ze służbami lub bezpośrednio z opiekunką zwierząt.

Opiekunowie proszą również o wsparcie finansowe na pokrycie kosztów operacji oraz późniejszej rehabilitacji Dalii. Po powrocie do zdrowia kotka będzie szukać bezpiecznego domu stałego.

Udostępnij:
REKLAMA