Gorzki finał „afery zegarowej”. Jacek Surma rezygnuje z opieki nad ratuszowym zegarem
Przypomnijmy, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Oleśnicki hejnał, zamiast rozbrzmiewać w samo południe, zaczął włączać się o godzinie 11:53. Sprawa wywołała na tyle duże poruszenie, że trafiła pod obrady Rady Miasta. Radny Dawid Jankowski żartował z nowej strefy czasowej, a burmistrz Adam Horbacz prosił mieszkańców o cierpliwość, sugerując skomplikowaną usterkę mechanizmu.
Dopiero nasza publikacja ujawniła, że 102-letni zegar jest w znakomitej formie. Zegarmistrz Jacek Surma, który od 11 lat dbał o ten sprzęt, dowiódł, że różnica w czasie jego chodu wynosi zaledwie 3 sekundy na 10 dni, co mogłoby zawstydzić niejeden szwajcarski zegarek. Problem od początku leżał wyłącznie w ustawieniach informatycznych cyfrowego systemu odtwarzającego melodię. Choć zegarmistrz informował o tym urzędników już miesiąc wcześniej, miasto zareagowało dopiero po nagłośnieniu sprawy, ostatecznie wyłączając hejnał na czas serwisu. Niestety, niesmak pozostał.
Kto teraz nakręci zegar?
Pod koniec ubiegłego tygodnia do Urzędu Miasta w Oleśnicy wpłynęło oficjalne pismo, w którym Jacek Surma ostatecznie składa rezygnację z konserwacji i nakręcania zegara wieżowego.
Zegarmistrz nie ukrywa żalu i podkreśla kolejny raz, że mechanika nie ma „nic wspólnego z hejnałem odtwarzanym elektronicznie”.
Jego rezygnacja to jednak nie tylko utrata zaufanego fachowca, ale też symboliczny koniec rodzinnej tradycji. 102-letni zegar nie przechodził gruntownego remontu od 1973 roku – wtedy to jego reperacją zajmował się ojciec obecnego opiekuna, Tadeusz Surma. Kunszt tej rodziny przez dziesięciolecia pozwalał oleśniczanom bezbłędnie orientować się w czasie.