Dobro silniejsze niż choroba. Wolontariusze i odmienili szpitalną rzeczywistość

Red | Red
Dobro silniejsze niż choroba. Wolontariusze i odmienili szpitalną rzeczywistość
Akcja przyciąga ludzi, którzy na każdym kroku pokazują, czym naprawdę jest wielkie serce.
W ten weekend w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu po raz kolejny zrobiło się tłoczno i pracowicie za sprawą charytatywnej akcji „Zadyma”. Grupa zaangażowanych wolontariuszy poświęciła swój czas, by odmienić szpitalne wnętrza. Cel był jeden: przywrócić kolory i nadzieję w miejscach, w których dorośli pacjenci toczą najtrudniejszą walkę o życie.

Tym razem pędzle, wałki i tapety poszły w ruch w placówce przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej. Weekendowa metamorfoza objęła poczekalnię Oddziału Dziennego Kliniki Hematologii Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku. To właśnie w takich miejscach pacjenci spędzają długie, pełne stresu godziny w oczekiwaniu na wyniki badań czy wlewy chemioterapii. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu społeczników, od teraz to trudne czekanie będzie odbywać się w znacznie przyjaźniejszym i cieplejszym otoczeniu.

Dorośli też potrzebują wsparcia

Za tą niezwykłą inicjatywą stoi Wojciech Miszewski z Oleśnicy. Przez wiele lat, wspólnie z żoną Agatą, angażował się w pomoc dla najmłodszych pacjentów onkologicznych w ramach stowarzyszenia Rolki Reggae Rajd. Punkt widzenia zmienił się drastycznie, gdy sam usłyszał diagnozę nowotworową.

Trafiając na leczenie, zderzył się z szarą, przytłaczającą rzeczywistością szpitalnych korytarzy. Zauważył brutalną prawdę: podczas gdy chore dzieci naturalnie przyciągają rzesze chętnych do pomocy, dorośli dowiadujący się o raku często zostają ze swoim strachem zupełnie sami. Zrozumienie, że czasem wystarczą zaledwie trzy minuty prawdziwej uwagi, by zdziałać dla pacjenta emocjonalny cud, stało się impulsem do stworzenia „Zadymy”.

Dobro silniejsze niż choroba

Akcja przyciąga ludzi, którzy na każdym kroku pokazują, czym naprawdę jest wielkie serce. W miniony weekend do pracującej ekipy dołączyła Agnieszka Rodziewicz – oleśniczanka, która sama jest obecnie w trakcie leczenia onkologicznego. Mimo własnej, niezwykle trudnej walki o zdrowie, postanowiła być z wolontariuszami i pomóc innym.

Agnieszka wsparła zespół w lżejszych pracach fizycznych, a także zadbała o uśmiechy pracującej ekipy, piekąc dla wszystkich domowe ciasto. Jak podkreślają sami organizatorzy, jej zaangażowanie to coś znacznie więcej niż kolejna para rąk do pomocy. To piękny i poruszający gest, który przypomina, że dobro nie pyta o okoliczności, a chęć dzielenia się nim potrafi być silniejsza niż najcięższy krzyż, z którym przychodzi nam się mierzyć.

Zakończony w niedzielę remont w USK to kolejna udana odsłona projektu, który narodził się w 2023 roku. W poprzednich latach wolontariusze z sukcesem odnawiali już oddziały chirurgii, ginekologii oraz hematologii w Dolnośląskim Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii przy pl. Hirszfelda.

Udostępnij:
REKLAMA