Czas w jego rękach. Jacek Surma o tykającym sercu Oleśnicy i zegarach z duszą

KK | KK
Czas w jego rękach. Jacek Surma o tykającym sercu Oleśnicy i zegarach z duszą
Jacek Surma nadal będzie zajmował się ratuszowym zegarem / FOT. GRZEGORZ KIJAKOWSKI
Jacek Surma nieprzerwanie od dekady dba o to, by oleśnicki zegar na wieży ratuszowej wskazywał idealny czas. I choć niedawno jego współpraca z miastem wisiała na włosku, zegar ani na moment nie przestał bić w idealnym rytmie.

Zegar na oleśnickim ratuszu ma już 102 lata, a jednak jego stan budzi podziw. Jak przyznaje jego opiekun, zabytek jest w znakomitej formie. Co ciekawe, mechanizm nie przechodził gruntownego remontu od 1973 roku.

– Gdy co 10 dni pojawiam się na wieży, różnica w czasie sięga 3 sekund. To naprawdę nic, spóźnienie szwajcarskich zegarków miewa i 30 sekund – podkreślał z dumą w rozmowie z OlesnicaInfo.pl Jacek Surma.

Opieka nad tym stuletnim arcydziełem to jednak nie lada wyzwanie. Codzienna rutyna opiekuna zegara wygląda imponująco. Aby dostać się do mechanizmu, pan Jacek co najmniej 4 razy w miesiącu musi pokonać 200 schodów. Nakręca 3 główne mechanizmy, z którymi współpracuje 10 kolejnych. Ciężary, które trzeba wciągnąć na górę, ważą po 150 kg. Zegarmistrz wykonuje za każdym razem 300 obrotów korbą – co skrupulatnie policzył jego młodszy syn.

Jacek Surma fachu uczył się w latach 90., a tradycję przejął od swojego ojca, Tadeusza, który w 1968 roku trafił jako uczeń do ówczesnego właściciela zakładu, Edwarda Sołtysika. To właśnie pan Tadeusz i pan Edward przeprowadzili ostatni wielki remont ratuszowego zegara na początku lat siedemdziesiątych.

Dziś zakład przy oleśnickim rynku tętni życiem. Drzwi niemal się nie zamykają, a wizyty klientów, z racji szybkiej obsługi „od ręki”, są równie krótkie, co sympatyczne.

– Mój tata był znany nie tylko z tego, że był dobrym zegarmistrzem, ale także z tego, że lubił ludzi i rozmowy z nimi. Ze mną jest tak samo. Czasem czuję się w zakładzie jak ksiądz albo taksówkarz, bo klienci dużo i chętnie rozmawiają – uśmiecha się oleśnicki rzemieślnik.

Poza ratuszem, Jacek Surma społecznie opiekuje się też zegarami w sali Beckera w oleśnickim zamku, gdzie pojawia się co tydzień. Z wrodzonym poczuciem odpowiedzialności dogląda mechanizmów zostawionych tam przez innych fachowców.

Kres pokoleniowej sztafety?

Niestety, nie wszystkie miejscowości mają tyle szczęścia do fachowców. Pan Jacek wspomina, jak blisko 20 lat temu wraz z wujkiem Ireneuszem naprawiał zegar na urzędzie w Bierutowie. Dziś tamtejszy mechanizm stoi z powodu braku opiekuna.

Wiele wskazuje na to, że oleśnicki zakład będzie działał tylko do momentu, w którym Jacek Surma zdecyduje się na emeryturę, ponieważ jego synowie wybrali inne ścieżki zawodowe. Na razie jednak o odpoczynku nie ma mowy, a czas w Oleśnicy wciąż płynie w niezawodnym rytmie wyznaczanym przez rodzinę Surmów. – Jestem bardzo wdzięczny mieszkańcom za wszelkie słowa wsparcia i ogrom sympatii, z jakimi się ostatnio spotkałem – zaznacza pan Jacek, puentując w ten sposób ostatnie zamieszanie wokół zegara na ratuszowej wieży.

Udostępnij:
REKLAMA