Bociany wracają, ale nadal nie wszystkie gniazda mają już swoich lokatorów

Red | Red
Bociany wracają, ale nadal nie wszystkie gniazda mają już swoich lokatorów
Na zdjęciu bociek-podopieczny ośrodka dla dzikich zwierzą w Kątnej. I FOT. GRZEGORZ KIJAKOWSKI
- Do Polski dotarło wciąż mniej niż 10 procent wszystkich ptaków. Będzie w tym roku opóźnienie - mówi prof. Piotr Tryjanowski badający bociany. W powiecie oleśnickim są już zajęte gniazda, ale są też takie, które nadal czekają na swoich lokatorów.

Dzięki nadajnikom zamontowanym na bocianach można śledzić ich migrację z Afryki do Polski. Te urządzenia pozwalają poznać zarówno trasę ich wędrówki, jak i moment, w którym główna fala ptaków wyrusza do Europy – w tym roku miało to miejsce 28 lutego.

Trasa powrotu jest nietypowa, bo bociany unikają lotu nad otwartym morzem. Dlaczego? Kosztuje ich to zbyt dużo siły. Omijają zatem Morze Śródziemne i kierują się z Egiptu na Bliski Wschód. Lecą przez Synaj, Izrael i Turcję. Tutaj ptaki oceniają, czy w Europie czuć już wiosnę.

Niewykluczone, że tym razem bociany napotkały w Turcji kraniec dużego arktycznego frontu niżowego. To on sprawił, że mieliśmy powrót chłodów i przymrozki w nocy, idące nawet w -10 stopni Celsjusza. Nie jest wykluczone, że skraj frontu odczuły bociany i to wystarczyło, by się wstrzymały z powrotem.

Główna fala wciąż więc przed nami. Większość ptaków znajduje się w Turcji, spora część zatrzymała się w Bułgarii. Przed nimi jeszcze długa droga, może dwutygodniowa. – Ale bociany potrafią też mocno przyspieszyć, jeżeli zajdzie taka potrzeba – przypomina poznański ornitolog, który wyjaśnia też, że zajęcie przez ptaki odpowiednich gniazd jest dla nich sporą pokusą.

źródło: zielonainteria.pl

Udostępnij:
REKLAMA