Aktywistki Legalnej Aborcji krytykują decyzję prokuratury. Głos zabiera także pacjentka szpitala w Oleśnicy
– Przesłanka zagrożenia i życia istnieje w ustawie antyaborcyjnej od samego początku, czyli od 1993 r. Historia Anity jest tylko jedną z wielu, która ilustruje, jak na skutek wąskiej lub błędnej interpretacji prawa dostęp do aborcji jest w praktyce ograniczany – mówi Dominika Ćwiek z kolektywu Legalna Aborcja. Bezpodstawne, jak wszystko wskazuje, wszczęcie śledztwa przez Prokuraturę Rejonową w Oleśnicy w sprawie aborcji przeprowadzonej w oleśnickim szpitalu zgodnej z ustawą może skutkować dalszym ograniczaniem dostępu do aborcji w Polsce dla osób, które jej potrzebują. Co więcej ograniczenie to dotyczy sytuacji zagrożenia zdrowia i życia osoby w ciąży, co wydawało się do tej pory niepodważalne. Konsekwencje tego działania mogą okazać się tragiczne i nieść za sobą nieodwracalne skutki. Tego typu działania prokuratury są nieetyczne, mogą wywołać niepokój zarówno u pacjentek jak i personelu medycznego. Wynikiem obaw przed prokuraturą była m.in. śmierć Izabeli z Pszczyny – to nigdy nie powinno się powtórzyć.
– Biorąc pod uwagę szeroko opisane w artykule Gazety Wyborczej okoliczności procedury przerwania ciąży pani Anity, zgodność z ustawą nie powinna budzić wątpliwości, a możliwość wglądu i weryfikacji dokumentacji medycznej nie wymaga podejmowania śledztwa. W związku z tym podjęcie działań przez prokuraturę wydaje się mieć jedynie pobudki ideologiczno-światopoglądowe – mówi Agata Kowalska z kolektywu Legalna Aborcja.
Komentarze
Anita, pacjentka szpitala w Oleśnicy: Nie przypuszczałam, że nasza historia, która miała dodać siły kobietom w podobnej sytuacji do mojej i pokazać, że mają inną możliwość niż tylko sprowadzenie na świat chorego dziecka, które każdego dnia powoli umierałoby z bólu, zostanie tak absurdalnie wykorzystana!
Naszym celem było uświadamianie kobiet o przysługujących im prawach. Tymczasem jesteśmy przerażeni skalą manipulacji, jakiej dopuszczają się prawicowe portale i prokuratorzy – ci, którzy powinni kierować się bezpieczeństwem i dobrem obywateli. Wykorzystują naszą historię do zastraszania nie tylko kobiet, ale przede wszystkim lekarzy.
Chcę powiedzieć wszystkim kobietom, które dziś znajdują się w podobnej sytuacji, oraz lekarzom, którzy się nimi opiekują: pamiętajcie – życie i zdrowie KOBIET są najważniejsze!
adw. dr Sabrina Mana-Walasek: Przerwanie ciąży zagrażającej zdrowiu psychicznemu, po wyczerpaniu zasad opisanych w ustawie o planowaniu rodziny, jest całkowicie legalne. Zaświadczenie od specjalisty z zakresu psychiatrii uprawnia do legalnego przerwania ciąży w każdym czasie. Ustawa nie przewiduje bowiem limitów w odniesienie do aborcji z przyczyn zdrowotnych. Ustawodawca rozstrzyga tu ewentualny konflikt interesów na korzyść osoby w ciąży. Nie ma co do tego wątpliwości.
Sama metoda aborcji musi być jednak zgodna z aktualnym stanem wiedzy medycznej oraz nie może być zabroniona przez prawo. Według mojej wiedzy polski ustawodawca nie przewidział szczegółowych regulacji w tym zakresie, wobec czego wybór metody należy do lekarza i pacjentki. Przerwanie nawet bardzo późnej ciąży z przyczyn zdrowotnych, zgodnie z ustawą, nie wypełnia znamion żadnego przestępstwa przewidzianego w polskim kodeksie karnym.
adw. Jerzy Podgórski: Pierwsze pytanie, jakie w tej sprawie należałoby zadać Prokuraturze, brzmi: dlaczego postępowanie zostało wszczęte na podstawie artykułów medialnych, bez uprzedniego przeprowadzenia postępowania sprawdzającego, które obejmowałoby choćby zapoznanie się przez prokuratora z dokumentacją medyczną dotyczącą przeprowadzonej aborcji? Jeżeli prokurator miał jakiekolwiek wątpliwości w tej sprawie, powinien przede wszystkim, przed podjęciem decyzji o wszczęciu postępowania, wykonać taki krok.
Jeżeli dokumenty potwierdziłyby, że aborcja została przeprowadzona z uwagi na zagrożenie zdrowia kobiety będącej w ciąży, na tym etapie prokurator powinien zakończyć swoje czynności. W szczególności nie byłoby wówczas podstaw do wszczęcia śledztwa z art. 152 Kodeksu karnego.
Brak czynności sprawdzających oraz swoisty „pośpiech” w podjęciu decyzji o wszczęciu śledztwa, dodatkowo w kontekście presji medialnej wywieranej przez prawicowe media, może niestety budzić uzasadnione wątpliwości co do bezstronności prokuratora. Wątpliwości te potęguje również fakt, że nie wiadomo, która informacja zawarta w doniesieniach medialnych skłoniła prokuratora do uznania, że istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa w związku z przeprowadzeniem tej aborcji. W artykułach, również tych publikowanych przez media prawicowe, nie można znaleźć informacji, która dawałaby podstawy do takich wniosków.
Jeżeli prokurator jako przesłankę do wszczęcia śledztwa uznał fakt przeprowadzenia aborcji w 37. tygodniu ciąży, mogłoby to świadczyć o dwóch potencjalnych problemach. Po pierwsze, mogłoby to sugerować, że prokurator nie zna przepisów ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, co jednak wydaje się mało prawdopodobne. Po drugie, mogłoby to wskazywać na dowolne i subiektywne nadinterpretowanie tych przepisów przez prokuratora, co dodatkowo wzmacniało by wątpliwości dotyczące jego bezstronności.
Zgodnie z treścią ustawy, granica czasowa ciąży nie stanowi ograniczenia dla przeprowadzania aborcji w przypadku, gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety. Oznacza to, że aborcję można przeprowadzić na tej podstawie do końca ciąży, w tym również w sytuacjach, gdy zagrożone jest zdrowie psychiczne kobiety. Jest to jednoznaczne i wynika wprost z ustawy, niezależnie od tego, czy komuś taki stan prawny odpowiada, czy też nie.
Dodatkowo decyzja o wszczęciu śledztwa w takich okolicznościach może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji społecznych. Może to wywołać tzw. efekt mrożący, zniechęcając lekarzy do przeprowadzania aborcji na podstawie przesłanki zagrożenia życia lub zdrowia kobiety w późnym okresie ciąży, ze względu na obawę przed potencjalnym wszczynaniem postępowań karnych. W rezultacie takie działania mogą prowadzić do tragicznych skutków dla wielu kobiet, którym odmówiono niezbędnej aborcji w sytuacjach zagrożenia ich zdrowia lub życia.
W związku z powyższym warto rozważyć, czy w ramach czynności nadzorczych prokuratura nadrzędna nie powinna pochylić się nad tą sprawą. Należałoby zweryfikować, czy rzeczywiście istniały podstawy do wszczęcia śledztwa, aby zapobiec kolejnym tragediom, które mogłyby wynikać z odmowy wykonania aborcji w sytuacjach medycznie uzasadnionych.
Aleksandra Knapik-Gauza, Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom: Aborcja u pani Anity powinna była zostać przeprowadzona w Łodzi, na oddziale doktora Sieroszewskiego. Do całej sprawy by nie doszło, gdyby pacjentka od początku była rzetelnie informowana o stanie płodu, wadach i rokowaniach, miała możliwość wyboru, a jej decyzja zostałaby potraktowana z szacunkiem. Zamiast tego była zwodzona, trafiła do izolatki, a na końcu zaproponowano jej cesarskie cięcie zamiast aborcji. Nic dziwnego, że musiała szukać pomocy w Oleśnicy. Problem nie leży jednak tam – doktor Jagielska wykonuje pracę, której nie podejmują się inne placówki, w tym CKD w Łodzi. Zamiast ją ścigać, państwo powinno organizować u niej szkolenia dla lekarzy z bezpiecznego przeprowadzania aborcji w szpitalu.
Materiał: Legalna Aborcja