Koszykarze Team – Plastu na ustach wszystkich! Historyczna i zwycięska batalia z Pogonią Prudnik

Bartłomiej Kowalczyk | Bartłomiej Kowalczyk
Koszykarze Team – Plastu na ustach wszystkich! Historyczna i zwycięska batalia z Pogonią Prudnik
Marcin Stach i jego klub po raz pierwszy w swej historii pokonali Pogoń Prudnik! Klub z wielkimi tradycjami w polskiej koszykówce, reprezentujący województwo opolskie. Prudniczanie, do tej pory zawsze przyjeżdżali do Oleśnicy „ jak po swoje” i zgarniali komplet punktów. Tym razem było inaczej – tym razem pasja, heroiczna walka, asekuracja i taka „brudna defensywa” pełna ofiarności, złości pozwoliła ograć sensacyjnie wicelidera z Prudnika 77:70.

Wydawało się, że po bardzo bolesnej ubiegłotygodniowej porażce z Twierdzą Kłodzko, oleśnicka ekipa będzie rozbita, a na tle tak wymagającego rywala tylko cud mógł sprawić, że Pogoń tego meczu nie wygra. I ten cud zdarzył się po 40. minutach w Oleśnicy!

Ależ to był mecz! Pełen wyrachowania, rotowania składem, wielkiej determinacji, bardzo agresywnej defensywy, często „w starym stylu”.

– To było wspaniale drużynowe zwycięstwo z jak dotąd niepokonanym nigdy wcześniej zespołem z Prudnika. To był kolektyw, który grał jak drużyna mająca coś do udowodnienia – sobie, kibicom i całej lidze. Dziękuję zawodnikom za pasje i poświęcenie. – przyznał po tej koszykarskiej epopei Marcin Stach, trener i prezes KK Oleśnica.

Z całą pewnością nie było to widowisko ofensywne, pełne koronkowych akcji, widowiskowych asyst, czy efektownych wsadów.

To był mecz, gdzie trzeba było maksymalnie wykorzystać swoje przewagi, a straty, które popełniał zdecydowanie bardziej doświadczony zespół przekuć na punkty.

Kluczowa okazała się kwarta numer 2, która ekipa kapitana Michała Zakrzewskiego wygrała 26:17 i na przerwę Team-Plast schodził z sensacyjnym prowadzeniem 44:35.

Trzeba jednak pamiętać, że zespół Pogoni Prudnik, nie takie już przewagi odrabiał, a skalą doświadczenia mogliby obdzielić nie jeden zespół.

Kwarta numer 3 to już coraz więcej fauli i sukcesywne odrabianie strat w wykonaniu drużyny z Opolszczyzny i to oni wygrali przedostatnią „ćwiartkę” 22:17.

Dla kibiców zgromadzonych w hali OKR ATOL ( grubo ponad 200 osób) pozostawało 10. minut tej rywalizacji. I ta ostatnia kwarta to już była prawdziwa gra na „wyniszczenie”. Regularne faule, rzuty osobiste, wymuszanie fauli ofensywnych. Tu już nie liczyła się efektowność, a przede wszystkim „wyszarpanie” tego zwycięstwa.

W kluczowych momentach piłka trafiała do Tomasza Prostaka, który ostatnie lata właśnie z sukcesami rozgrywał dla Pogoni Prudnik, a tym razem to on musiał „karać” swoich byłych kolegów. Prostak zakończył mecz z dorobkiem 15 punktów i to on trafił wydaje się kluczowy rzut za 3 punkty, na 1:06 minuty do końca meczu, dając prowadzenie 72:66 dla KK Oleśnica. I właśnie, kiedy na boisku „wrzało” to on albo sprytnie pozwalał się sfaulować, albo na pełnym wyrachowaniu trafiał, niezwykle trudne rzuty sytuacyjne.

Te zawody, ta koszykarska wojna miała jednak w szeregach KK wielu bohaterów. To Łukasz Uberna, który zdobył tylko 11 punktów, ale trzymał „ciśnienie” na linii rzutów wolnych, kiedy trzeba było postawić kropkę nad i. To także kapitan Michał Zakrzewski, a także Łukasz Horn, którzy trafiali z ważnych pozycji, kończąc niezwykle trudne akcje.

Jednak w tym całym koszykarskim widowisku, kibice oraz klub graczem meczu wybrali Kacpra Kutę – autora 16 punktów, oraz 8 zbiórek, który często finalizował rzuty „drugiej szansy”. Dodajmy też , ze kapitan Zakrzewski oraz Karol Wiśniewski, nie ukończyli tego meczu z powodu przekroczenia limitu przewinień i to także był dowód jak wiele zdrowia i walki zostawili na boisku.

– Wicelider z Prudnika jeszcze przed pierwszym gwizdkiem był dla wielu faworytem tego spotkania, jednak pierwsza runda pokazała, że oleśniczanie nie zamierzają tanio sprzedać skóry. Cały tydzień pracowaliśmy na treningach w 110%, a trener Marcin bardzo dobrze nas do tego meczu przygotował. Myślę, że wykonaliśmy naprawdę kawał dobrej roboty i było to widać w sobotnim spotkaniu. Postawiliśmy twarde warunki w obronie, co najlepiej pokazuje fakt, że rywale zdobyli tylko 70 punktów. Jedynym elementem, który wyraźnie nam nie wyszedł, były rzuty osobiste na własnym parkiecie (52%). Jeśli poprawimy ten aspekt, a nasze skupienie i zaangażowanie pozostaną na takim samym poziomie, możemy spokojnie zacząć piąć się w górę tabeli. – dodał analitycznie Łukasz Horn, obrońca w szeregach KK Oleśnica.

Na koniec obszernego komentarza udzielił naszej redakcji także kapitan, Michał Zakrzewski.

– Był to kolejny ciężki mecz. Przed meczem po odprawie powiedziałem do chłopaków że musimy zagrać jak zespół i pomagać sobie w obronie, że jeśli mamy wygrać to musimy sobie pomagać w obronie 1na1 i potrzebujemy dużego zaangażowania ukierunkowanego na obronę, bo to właśnie z obroną mamy ostatnimi czasy największy problem. Od początku staraliśmy się narzuć swoje tempo gry, wiedzieliśmy, że jeżeli zwolnimy grę i będziemy grać w tempie zawodników z Prudnika to oni zaczną przejmować inicjatywę. Posiadają w swoim zespole dużo więcej doświadczonych zawodników, który przy wolniejszych grze by nas wypunktowali. Na szczęście utrzymaliśmy tempo i w drugiej kwarcie udało nam się odskoczyć na parę punktów. W przerwie w szatni wymieniliśmy parę spostrzeżeń. Tutaj też chciałbym podziękować i podkreślić rolę Jarka Bartkowiaka, który mimo swoich problemów zdrowotnych jest z nami na każdym meczu i podpowiada nam o niuansach, które nam uciekają podczas meczu.

Na trzecią kwartę weszliśmy bardzo zmotywowani co odzwierciedlał wynik. W pewnym momencie nasze największe prowadzenie było dwucyfrowe. Później niestety złapała nas mała zadyszka i niestety dla nas zespół z Prudnika zaczął łapać wiatr w żagle i się rozpędzać. Na przerwę przed ostatnią kwartą schodziliśmy z przewagą bodajże 4 punktów. Wiedzieliśmy, że ta zaliczka to tak naprawdę jej brak. Mieliśmy przejściowy zastój w grze, bo przestaliśmy napędzać naszą grę, a zespół z Prudnika zacieśnił strefę podkoszowa przez co przestaliśmy grać do kosza. W pewnym momencie straciliśmy prowadzenie i przy stanie, kiedy przegrywaliśmy -3. Nastąpił punkt zwrotny niefortunnie zrobiłem stratę, ale całe szczęście Bartek Rodak mnie uratował i wymusił faul w ataku przy kontrze 2-1, a następnie zagrał akcję 2+1 i wtedy chyba wszyscy z nas dostali dodatkowej siły i wiary w zwycięstwo.( Śmiałem się po meczu ze wiszę  Rodakowi dobry obiad za to, że uratował mnie za tą stratę!)

Końcówka to już siła charakteru i walki z naszej strony, co zaowocowało, tym że pierwszy raz w historii naszego Klubu wygraliśmy z drużyną ,która przez wiele lat była poza naszym zasięgiem. Na koniec chciałbym podziękować kibicom za tak liczne wsparcie podczas naszych ostatnich meczów. Jest to dodatkowa motywacja dla nas i wsparcie, którego nie da się opisać!

Team-Plast Koszykarski Klub Oleśnica, jeszcze nigdy w całej swej historii nie ograł tak uznanej marki, jaką niewątpliwie jest zespół pokroju Pogoni Prudnik. Ten mecz powinien być punktem zwrotnym dla całej drużyny, całego klubu i tego sezonu. Bo jeśli drużyna Marcina Stacha, ograła wicelidera, który przed tym meczem miał 14 zwycięstw i tylko 2 porażki, to musi to świadczyć o wielkim sercu do walki i determinacji naszych koszykarzy. Nie mogą oni jednak osiadać na laurach, bo już 21 stycznia na własnym parkiecie o godzinie 20.30 zmierzą się ze Śląskiem Wrocław, a potem kolejne ciężkie mecze, gdzie stawką są oczywiście rozgrywki Play-off.

Udostępnij:
REKLAMA