Pomysły odrzucone, emocje rosną. Trwa debata o Oleśnickim Budżecie Obywatelskim

Red | Red
Pomysły odrzucone, emocje rosną. Trwa debata o Oleśnickim Budżecie Obywatelskim
Już w najbliższą niedzielę, 9 sierpnia, będzie można odkryć historię Oleśnicy wraz z przewodnikiem
W Oleśnicy trwa dyskusja nad zasadami Oleśnickiego Budżetu Obywatelskiego. Głos zabrali m.in. Remigiusz Szczuraszek, autor projektu pomnika Jerzego Bocka, oraz Wiesław Mazurkiewicz, który zwrócił uwagę na potrzebę większej przejrzystości i odpolitycznienia OBO.

Projekt zakładał powstanie klasycznego popiersia osadzonego na granitowym cokole o wysokości ok. 1,8–2 metrów. Cokół miał być wykonany z czerwonego granitu, a popiersie – z brązu lub materiału go imitującego. Pomnik miał w sposób skromny i elegancki wpisywać się w zabytkową przestrzeń starówki, stając się miejscem pamięci o człowieku, który – jak podkreśla autor projektu – „utrwalał język polski w Oleśnicy i na Śląsku”.

Komisja: projekt nierealny do realizacji w rok

Komisja OBO nie skierowała projektu do głosowania. W uzasadnieniu podkreślono m.in. obawę braku uzgodnienia inwestycji z konserwatorem zabytków, a także konieczność poniesienia kosztów przygotowania projektu pomnika, który – w przypadku negatywnej opinii konserwatora – mógłby nie zostać zrealizowany. – Komisja zwraca uwagę, iż wykonanie tego zadania jest niemożliwe w rok – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

Autor projektu: „Brak merytoryki, słaba argumentacja”

Remigiusz Szczuraszek nie zgadza się z decyzją komisji i złożył odwołanie. Jak tłumaczy, został wcześniej poproszony o kontakt z konserwatorem zabytków, aby ustalić możliwość realizacji projektu. – Napisałem pismo, ale procedura uzyskania odpowiedzi trwała. W tym czasie mój projekt został odrzucony – mówi autor. – Dlaczego mieliby się nie wyrobić w rok? Słaba argumentacja komisji, brak merytoryki dla mnie.

Po czasie Szczuraszek otrzymał odpowiedź od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który wyraził zgodę na posadowienie pomnika przy ulicy Kościelnej. – Poszedłem z tą informacją do burmistrza i zapytałem, jak to jest – kto powinien takie konsultacje prowadzić? Autor projektu czy urzędnicy? – relacjonuje.

Szczuraszek zwraca uwagę, że obecny system oceniania projektów wymaga zmian. – Zaproponowałem, by przeprowadzić szersze konsultacje w sprawie samego OBO. Komisja działa za krótko. Jak to wygląda – najpierw proszą mnie o kontakt z konserwatorem, ja to robię, a w tym czasie projekt zostaje odrzucony i nikt mnie nawet wcześniej o tym nie informuje – mówi.

Wiesław Mazurkiewicz: OBO potrzebuje mniej polityki

Dzisiaj do dyskusji na temat Oleśnickiego Budżetu Obywatelskiego dołączył też Wiesław Mazurkiewicz. – Statystyki nie kłamią – pisze Mazurkiewicz w mediach społecznościowych. – W 2023 roku odrzucono 13% wniosków. W roku wyborczym 2024 – aż 43%. Po wyborach, w 2025 roku, sytuacja „wróciła do normy” – odrzucono jedynie 19%. Wcześniej wniosków praktycznie nie odrzucano.

Zdaniem autora, rok wyborczy przyniósł zauważalne różnice w podejściu komisji do projektów, zwłaszcza tych składanych przez osoby związane z lokalnymi środowiskami politycznymi. – W 2024 roku odrzucono wszystkie zgłoszenia osób związanych z konkurencją polityczną, w tym projekty pana Mirka Płaczkowskiego i osób z jego otoczenia. Wyeliminowano też projekty podobne do propozycji pana Horbacza, który wówczas kandydował – zauważa Mazurkiewicz.

Jako przykład przytacza sytuację z projektem nasadzeń drzew przy amfiteatrze w Parku Nad Stawami. – Wniosek odrzucono z powodu braku dojazdu dla służb. Tymczasem rok później Urząd Miejski sam zrealizował nasadzenia w tym miejscu – z dojazdem, oczywiście – ironizuje autor.

Mazurkiewicz wspomina również, że jego własny projekt – zbliżony finansowo i tematycznie do projektu pana Horbacza – został odrzucony z „błahych powodów”. – Pan Remigiusz Szczuraszek spotkał się z podobną sytuacją. Odrzucono także jego projekt pomnika Jerzego Bocka, mimo że ostatecznie uzyskał zgodę konserwatora zabytków – przypomina.

– Budżet obywatelski jest narzędziem wyjątkowo wartościowym, ale jeśli pozostanie podatny na wpływy polityczne, w czasie wyborów stanie się narzędziem promocji kandydatów. Warto zastanowić się, jak poprawić jego zasady, by naprawdę służył mieszkańcom – podkreśla Mazurkiewicz.

Zwraca on również uwagę na problem komunikacji pomiędzy urzędnikami a wnioskodawcami: – Strona internetowa OBO jest bardzo dobrze przygotowana, posiada funkcję kontaktu z urzędem. Niestety, ta komunikacja nie działa. Może po to, by łatwiej było wnioski odrzucać – komentuje z przekąsem.


Udostępnij:
REKLAMA