Walczyła o zwierzęta z Kruczej. Komentuje informację o odstąpieniu od remontu stawu

Red | Red
Walczyła o zwierzęta z Kruczej. Komentuje informację o odstąpieniu od remontu stawu

W ubiegłym tygodniu poinformowaliśmy, że Urząd Miasta Oleśnicy wycofał się z remontu stawu przy ul. Kruczej. Walcząca o żyjące tam zwierzęta Sylwia Urbanek skomentowała tę decyzję.

– Uważam, że każde życie jest cenne – podkreśla oleśniczanka. – Świat, który nas otacza został oddany człowiekowi w opiekę. Jeśli na betonowy plac wydano 6 milionów, to na staw wokół którego żyje tysiące zwierząt też można wydać tyle samo pieniędzy.

Pani Sylwia dodaje, że Krucza jest miejscem, które tworzy magiczny klimat w pobliżu zamku. – Ptaki, płazy, ryby, drzewa i krzewy przyciągają wielu mieszkańców – mówi. – Jeśli ktoś źle czuje się w takich miejscach, swój czas może spędzić na betonowym placu Zwycięstwa. Biorę na klatę i będę spać spokojnie, bo wiem, że uratowaliśmy setki zwierząt i to miejsce. Stawy miejskie po remoncie są tylko beczką zatrutej wody, po której pływają plastikowe bestie wzruszające muł. To nie są stawy tylko zbiorniki wody, w której umiera życie. Dziękuję każdemu z całego serca kto poparł walkę o staw. Jesteście ludźmi o wielkich sercach.

Urzędnicy zdecydowali się zrezygnować, przynajmniej na razie, z planu remontu stawu przy ul. Kruczej. Decyzja zapadła po otrzymaniu ekspertyzy ekologicznej. Ekspertyza została zlecona przez Urząd Miasta Oleśnicy w maju.  Urzędnicy już wtedy zapowiadali, że dopiero po określeniu wymogów stawianych przez ekologów magistrat przystąpi do planowanej renowacji stawu. Prace miały się rozpocząć jesienią. Ostatecznie jednak nie zostaną przeprowadzone.

– Wycofujemy się z nich w tym roku. Pieniędzy na ten cel nie będzie w budżecie miasta także w 2020 roku – mówi w rozmowie z OlesnicaInfo.pl Leszek Goliński, naczelnik wydziału architektury i budownictwa w Urzędzie Miasta Oleśnicy. Urzędnik przyznaje, że powodem takiej decyzji są informacje zawarte w ekspertyzie. – Nie będziemy w stanie spełnić wszystkich wymogów związanych z ochroną środowiska, w tym tych związanym z odłowami. Przynajmniej nie na ten moment – mówi. – Być może wrócimy do tego tematu jesienią przyszłego roku, bo bez wątpienia potrzeba uporządkowania stawu istnieje. Jeśli nie podejmiemy działań za kilka lub kilkanaście lat ten teren zarośnie, będzie jeszcze bardziej zamulony i zanieczyszczony m.in. przez liście.

/fot. Wiesław Mazurkiewicz/

 

Udostępnij:
REKLAMA